REKLAMA
ZAPISY

Czy Polsce potrzebne jest Pendolino?

Hanna Hylińska2013-08-12 09:17
publikacja
2013-08-12 09:17

Pierwsze pytanie: czy Pendolino jest nam potrzebne? Drugie: czy Polska może sobie pozwolić na superszybki i nowoczesny pociąg? Trzecie: czy Pendolino w ogóle będzie mogło pokazać, co potrafi?

OPIS
Źródło: HH/BPL

W niedzielę 11 sierpnia Pendolino zawitało do Polski. Skład pokonał trasę od włoskiej fabryki przez Austrię i Czechy, by przekroczyć ostatnią granicę w Międzylesiu. Do Polski dotarł, ciągnięty przez inny zestaw, tuż przed 21.00, a w poniedziałek przez kilka godzin mógł być oglądany przez fanów kolei i ciekawych pociągu, który trasę Wrocław-Warszawa ma pokonać w 3,5 godziny.

Półtora roku testów, bilet od 49 złotych

Zanim podróżujący będą mogli skorzystać z obiecanej komfortowej jazdy Pendolino, trzeba będzie poczekać półtora roku. Pociąg ma być testowany na torze doświadczalnym w Żmigrodzie, a przed wpisaniem go do rozkładów PKP pojawi się także na torach w innych miejscach Polski.

Jak podaje PKP, minimalna cena biletów na polskie Pendolino ma wynieść 49 złotych. Cena za przejazdy będzie uzależniona także od zniżek ustawowych, obejmujących np. studentów.

Finansowe zakłopotanie

Całość inwestycji opiewa na kwotę 665 milionów euro. Podczas dzielenia skóry na niedźwiedziu kolejarze założyli, że połowa kwoty zostanie sfinansowana z programów unijnych, a połowa z kredytu z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Bruksela jednak sprowadziła marzycieli na ziemię, gdyż uznała, że współfinansowanie pociągu z publicznych pieniędzy może zaburzyć konkurencję na polskim rynku przewozowym. Po kolejnych negocjacjach UE postanowiła wspomóc Pendolino, ale dając nie 300, a 150 mln euro.


»Nowak: nie ma zagrożeń dla finansowania Pendolino

Kogo zatem poprosić o pomoc? PKP Intercity skierowało swoje oczekiwania do EBI, by ten zwiększył linię kredytową. Warunkiem otrzymania potrzebnych środków było przedstawienie gwarancji zabezpieczających wierzytelności przewoźnika.

Inwestycja na 20 pociągów

Za kwotę 665 mln euro po polskich torach ma docelowo jeździć 20 pociągów Pendolino. Sam koszt maszyn to 400 mln euro, a pozostała kwota, czyli ponad 1/3 całej inwestycji, to środki potrzebne na utrzymanie pociągów oraz zaplecze techniczne, które ma zostać wybudowane w Warszawie.

Jeśli pierwszy pociąg przejdzie testy pomyślnie, z włoskiej fabryki koncernu Alstom wyjadą pozostałe zakupione Pendolino.

Pociąg dla bogatych?

Choć szacowane czasy przejazdów Pendolino, mającego rozwinąć prędkość nawet 280 km/h, wszystkich zachwycają (Gdańsk-Kraków 4,5 godz., Warszawa-Katowice 2,10 godz., Wrocław-Warszawa 3,5 godz.), pada pytanie, ile przyjdzie zapłacić za szybką podróż. PKP kusi kwotą od 49 złotych, jednak może się okazać, że pokonanie najpopularniejszych tras będzie słono kosztować. Wtedy skończą się zachwyty Pendolino.

Nowy pociąg ze starymi przeszkodami

Pendolino nie spowoduje, że z torów znikną wszystkie stare pociągi. Na mniej popularnych trasach składy wciąż będą ciągnięte przez dostojne EU-07, a trasy, po których ma mknąć nowy pociąg, wcale nie będą zarezerwowane tylko dla Pendolino.


»Prezes PKP Intercity: Pendolino ma jeździć do Gdańska i Krakowa co godzinę

Jako mieszkance Wrocławia przypominają mi się obietnice związane z superszybkimi tramwajami, które swego czasu wjechały na tory stolicy Dolnego Śląska. "Plusy" miały pokonywać miasto błyskawicznie, komfortowo i w tej samej cenie, co ich przodkowie skrzypiący na zakrętach. Miały mieć zielone światło na każdym skrzyżowaniu, ale wciąż stoją w kolejce na przystanku, czekają na możliwość przejazdu, bo nie działa system ITS - mają te same prawa i obowiązki, co ich dużo starsze pokolenie, a żadnych przywilejów. Fakt, jest przyjemnie i schludnie, działa klimatyzacja, ale przez analogię do wrocławskich "Plusów" zastanawiam się, czy Pendolino, mające jakoby osiągać zawrotne prędkości na polskich torach, nie ustawią się grzecznie w kolejce, a rozwinięcie prędkości będzie możliwe co najwyżej na krótkich odcinkach, które akurat będą puste.

Hanna Hylińska
Redaktor Bankier.pl

Komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl
Krzysztof Kolany

Dreamliner na szynach

Znów państwowa spółka kupuje sprzęt, który na siebie nie zarobi. Według zapewnień PKP pierwsze składy wyruszą w trasę najwcześniej za półtora roku. W tym czasie „inwestycja” będzie generować jedynie koszty i ani grosza przychodów. Za pociąg dla urzędników i korporacyjnych menedżerów zapłacą na ogół znacznie ubożsi podatnicy, spłacając 400 mln euro długu.

Kiedyś jednak te nowe i bardzo drogie (za jeden skład zapłacono 20 mln euro) pociągi wyjadą na rozpadające się polskie tory, które rzadko kiedy pozwalają rozpędzić się do 120 km/h. Nie liczyłbym też na bilety po 50 zł – za przejazd europejskim pociągiem pewnie trzeba będzie zapłacić europejskie ceny. Już teraz na trasie Warszawa-Wrocław bardziej opłaca się podróż samochodem niż skorzystanie z usług PKP Intercity. A gdy w końcu dokończona zostanie trasa S8, to czas przejechania 360 kilometrów w 3,5 godziny na nikim nie będzie robił wrażenia.

Źródło:
Tematy

Powiązane: Warszawa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki