REKLAMA

Czekamy na katalizator

Jacek Maliszewski2001-08-12 14:04
publikacja
2001-08-12 14:04

Czekamy na katalizator

Ależ się porobiło. Podobnie, jak miesiąc temu - na początku lipca - tak i teraz rynek zamarł w oczekiwaniu. Znowu żaden z zawodników nie chce popełnić falstartu. Może już przygotowują się do nowego regulaminu lekkoatletycznego? ;-)

Tak na poważnie. Nasz rynek walutowy jest bardzo dziwny. Wszyscy wolą zajmować pozycję, gdy już pociąg rusza. Jest to granie na ostatnia chwilę. Zobaczymy, czy i teraz będzie podobnie. O tym, że złotówka będzie dalej słabnąć przemawiają zarówno względy fundamentalne, jak i techniczne. O tych drugich wspominam dość często. Dziś Skoncentruję się na aspektach makroekonomicznych.

W prasie oraz w innych mediach politycy oraz ekonomiści przelicytowują się przy prognozowaniu przyszłorocznego deficytu budżetowego. Są już opinie, że dziura w budżecie sięgnie nawet 60 miliardów złotych, czyli bagatelka 14 miliardów dolarów. Niby nic wielkiego? Wyemituje się obligacje i sprawa załatwiona. Ale wszystko nie jest tak proste, jakby się mogło wydawać. Jak wiemy dziurę w budżecie (czyli różnica między wpływami a wypływami) trzeba będzie pokryć pożyczką. Już dziś zadłużenie publiczne sięga kwoty 270 miliardów złotych. Jeśli dodamy do tego 40-60 miliardów (w zależności od prognozy), to długo rośnie nam aż do 310-330 miliardów złotych. To już sporo. Obyśmy śladem Argentyny nie wpadli w pułapkę zadłużenia. Okaże się bowiem, że roczny koszt obsługi samych odsetek sięgnie 30 miliardów złotych, a to już nie przelewki.

Myślę, że ekonomiści oraz politycy wychodzą z założenia, iż dług może sobie spokojnie rosnąć, gdyż na spłatę odsetek nas stać (na razie), a wykup kapitału (czyli wykup obligacji) nastąpi już po dacie wejścia Polski do Unii. Piękny plan. Wiadomo przecież, że Unia nie pozwoli, by jeden z ich członków utracił wiarygodność kredytową. Skoro darowuje się długi krajom takim jak Argentyna, czy Turcja, to tym bardziej podaruje się dług Polski.

Ale co się stanie, jeśli Polska nie wejdzie do Unii przed 2008 rokiem, kiedy to kumuluje się wykup papierów długoterminowych? Co by się stało, gdyby po objęciu władzy przez SLD wypłynęła na światło dzienne wiadomość ze strony Unii typu: "Przykro nam, ale wasz kraj został na razie skreślony z listy akcesyjnej. Za 5 lat wznowimy negocjacje. Jeśli tym razem sprężycie się, to powinniście wejść do UE w okolicach 2010 roku..."

To oczywiście moja fantazja. Ale widząc opieszałość naszych negocjatorów, można i czegoś takiego się spodziewać. Ciekawe, co by wtedy stało się z naszą złotówką.

No właśnie dotarliśmy do tematu kursu walutowego. Obiecałem, że tym razem będzie mniej analizy technicznej, ale kilka wykresów wypada pokazać.

Zacznę od wykresu kursu euro w relacji do dolara. Na rynku tym z punktu widzenia AT doszło do odwrócenia trendu. Nie podoba mi się taki obrót sprawy, ale cóż - z rynkiem się nie dyskutuje. Jak to dobrze, że w lipcu wziąłem longi po równo na USD i EUR. Na razie nie ma powodów, by zamykać pozycje. Jeśli jednak na wykresie kursu koszyka dojdzie do przełamania w dół poziomu 3,96 złotego, to zredukuję częściowo otwarte pozycje (te dodatkowo otwarte przy 3,88 złotego) i popatrzę, co się z tego wyklaruje.

No cóż to tyle na dziś. Postanowiłem, że od przyszłego tygodnia w komentarzach dziennych będę pisać kilka zdań na temat kontraktów futures na waluty notowanych na GPW. Na razie płynność na tym rynku jest niewielka, ale może z czasem rynek ten stanie się bardziej żywiołowy. Mam nadzieję, że Kamil i Marek nie obrażą się, iż wchodzę na ich podwórko ze swoimi zabawkami. Z góry uprzedzam, iż nie będą to komentarze w ich stylu. Po pierwsze dlatego, że nie lubię kogoś naśladować, a po drugie dlatego, że nie będą to komentarze intraday.

Dziś tylko powiem, iż rynek na GPW wycenia za wysoko poszczególne serie kontraktów. W niektórych przypadkach jest to nawet 15-20 groszy powyżej wartości teoretycznej. Gdyby ktoś poszedł do banku na przykład do PKO BP) i poprosił o wykonanie transakcji forward na rynku międzybankowym (minimalna wartość depozytu zabezpieczającego to około 12-13 tys. złotych - wynika to z min wartości transakcji 50 tys USD i 5-6% depozytu zabezpieczającego), to mógłby zrobić ładny arbitraż. Bak wyceni kontrakt według wartości teoretycznej i doda sobie małą marżę za wykonanie operacji. Jeśli więc przykładowo otworzymy jedną długa pozycję na rynku międzybankowym (na przykład na euro) i 5 krótkich na GPW (na tę samą walutę i z tym samym terminem rozliczenia), to osiągniemy zysk około 10 groszy na jednym kontrakcie z GPW. 10 groszy to tysiąc złotych zysku. Widzimy więc, że zarobić można 5 tysięcy złotych zamrażając około 25 tysięcy złotych. A to około 20% zainwestowanej kwoty. Jeśli dodatkowo uda nam się wynegocjować, by depozyt zabezpieczający był oprocentowany, to zyski mogą być jeszcze większe. Jedyny problem w tym, iż może być trudno otworzyć 5 krótkich pozycji na GPW po dobrej cenie ...

Na koniec komentarz proszę spojrzeć na wykres nastrojów panujących na rynku lokat międzybankowych. Widać wyraźnie, że rynek oczekuje obniżki stóp na najbliższym posiedzeniu RPP. W ciągu 3 miesięcy zdaniem rynku stopy powinny spaść o 150 pkt bazowych. Jeśli RPP nie obniży stóp teraz, to na rynku zapanuje konsternacja, gdyż obniżka taka już została zdyskontowana na rynku lokat krótkoterminowych. A to oznaczało by gwałtowny powrót oprocentowania o 50 pkt w górę, po ewentualnej złej decyzji RPP (czyli gdyby jednak nie obniżono stóp). Sądzę jednak, że do obniżki dojdzie. Stąd zapewne tak duży popyt na obligacje trzyletnie na GPW. Ceny transakcyjne przekraczały nawet 103 procent wartości nominalnej.

Kończę. Nie lubię zbytnio się rozpisywać. A dochodzą mnie słuchy od moich czytelników, iż zbyt długie komentarze stają się nudnawe.

Życzę miłej niedzieli.

Jacek Maliszewski

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki