Szanse na porozumienie pomiędzy producentami ropy naftowej maleją. Notowania "czarnego złota" znów zaczęły pikować.


We wtorek, chwilę po godzinie 15, za baryłkę ropy brent płacono 32,57 dolarów - o niemal 5% mniej niż wczoraj. 4,4% spadki notowała ropa WTI, której cena ponownie przebiła psychologiczną barierę 30 dolarów. Od piątkowych maksimów amerykańskie "czarne złoto" potaniało o ponad 4 dolary (12%). Ropa, po zeszłotygodniowym odbiciu, wróciła więc do spadków.
Powrót pesymizmu ma przede wszystkim związek z cięciami podaży ropy. W zeszłym tygodniu propozycja rosyjskiego ministra energii dotycząca wspólnego cięcia produkcji ropy przez OPEC i Rosję napędziła wzrosty na notowaniach "czarnego złota". Szanse na wejście w życie tego pomysłu w ostatnich dniach mocno jednak zmalały.
Pomysłowi przyjrzał się m.in. Goldman Sachs, który ocenił, że porozumienie pomiędzy Rosją a OPEC jest "wysoce nieprawdopodobne". Analitycy twierdzą, że porozumienie nie byłoby dla obu stron atrakcyjne, ponieważ nawet jeżeli przełożyłoby się ono w krótkim terminie na wzrost cen surowca, to ów wzrost spowodowałby uwolnienie nagromadzonych w ostatnich miesiącach zapasów. Dlatego też Goldman wciąż wierzy w ropę po 20 dolarów.
A zapasy ropy są obecnie ogromne. W samej tylko Ameryce znajdują się one na rekordowym poziomie. Dodatkowo analitycy oceniają, że w ubiegłym tygodniu wzrosły one w USA o 3,75 mln baryłek.
- Szanse na umowę pomiędzy OPEC i Rosją są niewielkie i ludzie w końcu to zauważyli - ocenił zapytany przez CNBC o przyczyny spadków cen ropy Andy Sommer z Axpo Trading. Skalę ruchów dodatkowo wzmaga rozchwianie rynku. Ceny ropy w ostatnich tygodniach porównać można do spekulacyjnych rajów, gdzie dzień bez 5% zmiany, to dzień stracony.
Trudna współpraca w OPEC, rozczarowujące BP
Przeciwko samemu spotkaniu, na którym miałyby być omówione szczegóły cięć, są podobno również sami zainteresowani, czyli przedstawiciele krajów OPEC. Kartel ma również własne wewnętrzne problemy dotyczące przestrzegania przez kraje członkowskie narzuconych wspólnie limitów produkcji. Styczeń był kolejnym miesiącem, gdy podaż ropy z OPEC wzrosła. Kartel produkował wtedy 33,1 mln baryłek "czarnego złota" dziennie.
Taniejąca ropa odbija się na gospodarkach i państwowych budżetach krajów wydobywających ten surowiec. Pod presją znajdują się także wyniki naftowych gigantów. We wtorek swoje sprawozdanie finansowe zaprezentowało akcjonariuszom BP. Wyniki były najgorsze od 20 lat. Akcje giganta tąpnęły o ponad 9%.























































