Kolejne niepokojące dane nadeszły w czwartek zza Muru. W tym, że chińska gospodarka nie rośnie tak szybko jak w przeszłości, nie ma nic zaskakującego, obawy budzi jednak obecne tempo spowolnienia. Kluczowe pozostaje pytanie o reakcję komunistycznych władz.
Wzrost gospodarczy Państwa Środka od dekad oparty jest na inwestycjach, w ostatnich kilkunastu latach napędzany kredytem. W efekcie Chińczycy chlubią się imponującą infrastrukturą oraz mianem "fabryki świata", ilustrującym ogromne zdolności produkcyjne firm. Drugą stroną tego medalu jest niestety ogromny poziom zadłużenia, nasycenie kraju drogami, liniami kolejowymi, lotniskami, mostami i tunelami oraz przerost mocy produkcyjnych.
Naturalne jest więc, że wzrost inwestycji hamuje. W pierwszych dziesięciu miesiącach roku wyniósł zaledwie 5,2 proc. wobec analogicznego okresu 2018 r. - to najmniej od ponad 20 lat. Tylko w październiku zwiększyły się o raptem 3,4 proc. rdr wobec jeszcze 4,7 proc. miesiąc wcześniej.
Jeszcze gorzej wypadły inwestycje infrastrukturalne, które wzrosły w okresie styczeń-październik o 4,2 proc. w porównaniu do 10 miesięcy 2018 r., a tylko w ubiegłym miesiącu o zaledwie o 2 proc. wobec 6,3 proc. we wrześniu.
Równocześnie pogłębił się rozdźwięk między inwestycjami sektora prywatnego (w chińskim tego słowa znaczeniu) a publicznego. Te drugie w ostatnich miesiącach wyraźnie odbiły, pierwsze natomiast szorują po dnie. Prywatny biznes widzi zapewne przyszłość w niezbyt różowych barwach. Dla firm państwowych ma to mniejsze znaczenie - liczy się wzrost, którym można się pochwalić przełożonym.
Słabość chińskiej gospodarki widać też w innych opublikowanych w czwartek danych. Sprzedaż detaliczna wzrosła w październiku o 7,2 proc., wyrównując niechlubny wynik z kwietnia, będący najgorszym wynikiem od 16 lat i rezultatem o 0,7 p.proc. słabszym od oczekiwań. Zawiodła również produkcja przemysłowa, która po wrześniowym odbiciu wróciła do rachitycznego, niespełna 5-proc. wzrostu.
To, że coraz większa chińska gospodarka (efekt bazy) rośnie coraz wolniej, wraz z wyczerpywaniem się dotychczasowego modelu rozwojowego, jest zjawiskiem naturalnym. Pytanie, jak duże spowolnienie jest gotowa zaakceptować wierchuszka partyjna i społeczeństwo. Analitycy rynków finansowych regularnie wyglądają symptomów zniecierpliwienia Pekinu. To o tyle ważne dla reszty świata, że niektóre pomysły na pobudzenie chińskiej gospodarki wiązałyby się ze zwiększeniem importu, np. surowców tj. miedź produkowana choćby przez polski KGHM. Wbrew oczekiwaniom świata władze ChRL wciąż nie decydują się na zdecydowane działanie, przypominające wielki stymulus sprzed dekady. Xi i spółka wciąż balansują pomiędzy krótkoterminową stabilizacją a długoterminową strukturalną zmianą.
Maciej Kalwasiński





























































