Poniedziałkowa sesja przyniosła kolejne turbulencje na chińskich giełdach. Dziś, podobnie jak w czwartek, główne indeksy zeszły pod kreskę, a w trakcie notowań Shanghai Composite zniżkował do najniższego poziomu od grubo ponad roku.


2687,98 pkt. – takim wynikiem punktowym na koniec dnia zakończyły się notowania indeksu Shanghai Composite. Spadając o 2,86%, główny indeks giełdy w Szanghaju nie tylko wymazał piątkową zwyżkę (0,9%), ale także zanurkował poniżej poziomu z czwartku, kiedy runął o 6,41%.
W trakcie poniedziałkowej sesji strach musiał jednak zajrzeć w oczy chińskim inwestorom, ponieważ w pewnym momencie Shanghai Composite tracił nawet 4,6%, co sprowadzało indeks do najniższego poziomu od 28 listopada 2014 r., gdy hossa na chińskich parkietach dopiero się rozkręcała.
W sumie od początku tego roku główny szanghajski indeks traci 24,05%, a od ubiegłorocznego szczytu hossy dzieli go 47,97%. Spadki obserwujemy dziś także na innych azjatyckich giełdach. Nikkei stracił dziś okrągły 1%, koreański Kospi cofnął się o 0,18%, a hongkoński Hang Seng osuwa się o ponad 1,5%.
Przeczytaj także
W centrum uwagi inwestorów znalazły się dziś dwie kluczowe kwestie – ustalenia szczytu G20 w Szanghaju oraz sytuacja na rynku walutowym. Według medialnych przekazów, rozmowy szefów banków centralnych i ministrów finansów największych gospodarek świata nie przyniosły przełomu, zaś same władze Chin nie przedstawiły planu stymulowania gospodarki.Drugi z czynników – kurs juana – został w swoim referencyjnym wydaniu sprowadzony przez Ludowy Bank Chin do 6,5452 za dolara (-0,17%). Jest to najsłabszy kurs od 3 lutego. Tymczasem – jak donosi Reuters - jeszcze w piątek prezes Zhou Xiaochuan na seminarium towarzyszącym spotkaniu G20 stwierdził, że jego zdaniem „nie ma podstaw dla trwałej deprecjacji kursu juana, zważywszy na perspektywy dotyczące gospodarczych fundamentów”.
Michał Żuławiński



























































