Od sierpniowego dołka indeks Shanghai Composite zyskał 20,3%, a więc przekroczył próg hossy definiowanej „po amerykańsku” (czyli +20% względem ostatniego dna). Po czwartkowej sesji szanghajska giełda osiągnęła najwyższy poziom od sierpniowego załamania.


Po środowej zwyżce o 4,3%, w czwartek Shanghai Composite wzrósł o 1,83% i zakończył czwartkową sesję na poziomie 3.522,82 punktów. To pierwszy od 21 sierpnia kurs zamknięcia wyższy od 3.500 pkt. – poziomu, który przez część analityków uważany był za „strefę bronioną” przez władze ChRL. Poniżej tej bariery SHC utrzymywał się przez 46 sesji.
Posługując się standardami z Wall Street, oznacza to, że giełda w Szanghaju weszła w stan „hossy”, rosnąc o 20,3% względem najniższego kursu zamknięcia z sierpnia (2.927,29 pkt.). Od czerwcowego szczytu (5178,19 pkt.) do sierpniowego dna SHC spadł o 43,5%. Pomimo jesiennego odbicia wciąż jest o 32% poniżej tegorocznego maksimum, ale równocześnie o 8,9% wyżej niż na początku roku.
Dług pod zakup akcji (niebieska linia, prawa oś, jednostka: 100 mln juanów) znów napędza wzrost indeksu Shanghai Composite (czerwona linia, lewa oś, w pkt.)
With Chinese stocks hot again, leveraged buying is also starting to return to the market. pic.twitter.com/aVWkX2b8Yl
— Simon Rabinovitch (@S_Rabinovitch) listopad 5, 2015
Póki co wzrosty na chińskich giełdach przypominają klasyczne „odbicie martwego kota” – czyli emocjonalne i krótkotrwałe odreagowanie rynku po silnych spadkach. W przypadku Państwa Środka „martwy kot” jest reanimowany bilionami juanów pompowanych przez bank centralny i państwowe firmy oraz zakazami sprzedaży akcji przez dużych inwestorów. Chińskie akcje pozostają wyraźnie przewartościowane – według danych Bloomberga połowa notowanych spółek wyceniana jest na przynajmniej 63-krotność zysków za ostatnie cztery kwartały.
Krzysztof Kolany



























































