Corbyn: Najpierw zatrzymanie brexitu bez umowy, później wybory

Lider brytyjskiej opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn oświadczył w czwartek, że Wielka Brytania potrzebuje wyborów parlamentarnych, ale na razie jego priorytetem jest zatrzymanie brexitu bez porozumienia.

(fot. Henry Nicholls / Reuters)

Partia Pracy była krytykowana za to, że od miesięcy wzywała do rozpisania przedterminowych wyborów, a gdy we wrześniu premier Boris Johnson - aby przełamać polityczny impas wokół brexitu - dwa razy złożył taki wniosek, dwukrotnie zagłosowała przeciw.

W rozmowie ze stacją BBC Corbyn, zapytany o to, czy jest gotów zostać premierem, gdyby była taka konieczność, odparł: "Tak. Absolutnie". Przyznał zarazem, że czuje się onieśmielony tą perspektywą.

Corbyn odniósł się też do sugestii, że wolałby pozostać neutralny w kwestii wyjścia kraju z Unii Europejskiej. "Nie jestem neutralny. Mówię, że Brytyjczycy muszą mieć szansę zdecydować o końcu tego procesu. Mieliśmy referendum w 2016 r., mieliśmy wszystkie te debaty, a teraz mamy premiera, który próbuje zepchnąć nas w przepaść za kilka tygodni. To całkowicie niewłaściwe" - powiedział.

Przyjęta na wniosek opozycji ustawa wymusza na szefie rządu zwrócenie się do Brukseli o ponowne przesunięcie terminu opuszczenia Unii, jeśli do 19 października parlament nie zaakceptuje porozumienia z UE lub brexitu bez umowy.

Lider opozycji zapowiedział, że jeśli Partia Pracy przejmie władzę, rozpisze referendum, w którym wyborcy będą mogli zdecydować pomiędzy "wiarygodnym" wyjściem a pozostaniem w UE. "Chcę przedstawić Brytyjczykom wiarygodną ofertę pozostania - mam nadzieję, że z reformą UE - lub wyjścia z umową handlową, umową celną, ochroną środowiska, praw konsumentów i pracowników oraz z zabezpieczeniem porozumienia pokojowego w Irlandii Północnej" - wyjaśnił.

Rozmowa odbyła się na dwa dni przed początkiem dorocznej konferencji programowej Partii Pracy, podczas której, jak się oczekuje, Corbyn będzie musiał się mierzyć z coraz silniejszymi głosami, by poprzeć pozostanie w UE. Już teraz widoczny jest rozdźwięk między nim a wiceprzewodniczącym partii Tomem Watsonem, który uważa, że zatrzymanie brexitu poprzez kolejne referendum powinno być ważniejsze niż zdobycie władzy w wyborach.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński 

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
6 3 sammler

Referendum nie było wiążące, zakończyło się praktycznie remisem, ale torysi uznali, że trzeba wprowadzić je w życie. Nawet ci - a zwłaszcza ci, można by rzec - którzy głosowali przeciw (May) albo nie wierzyli w jego powodzenie i brexit (Johnson). Normalnie parodia.

Tymczasem logiczny przebieg zdarzeń powinien wyglądać następująco:

- pierwsze referendum, gdzie pytamy, czy chcemy wyjść (czyli: czy mamy mandat do uruchomienia procesu wyjścia, czy nie)

- negocjacje i ich wynik w postaci propozycji umowy rozwodowej

- drugie referendum, w którym pytamy, czy wychodzimy na wynegocjowanych warunkach, czy też może odkładamy temat na przyszłość (albo w ogóle rezygnujemy)

Tego wymaga zwykła uczciwość. Powoływanie się przez May czy Johnsona na wyniki referendum, w którym zadziałały emocje, a warunki wyjścia były nieznane, jest po prostu nie fair.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 xazoir

Przy takim toku myślenia, za każdym razem przy podejmowaniu decyzji, jak ktoś się z wynikiem nie zgadza, powinniśmy ponownie rozpisać wybory. No puknij się ty w łeb jeleniu, od tego są wybory i wymagana większa połowa, aby wynik wszedł w życie.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% IX 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 125,26 zł VIII 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% IX 2019

Znajdź profil