Pogłoski o możliwym spotkaniu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem przyspieszyły wzrosty WIG20, który przekroczył psychologiczny poziom 3000 pkt. Poprzednio tak wysoko najważniejszy indeks polskiej giełdy był w maju 2008 r., kiedy niemal połowa jego obecnego składu nie była notowana na GPW.


Wydarzeniem dnia polskiej giełdzie było przekroczenie przed południem przez WIG20 poziomu 3000 pkt, na którym ostatni raz indeks był widziany 19 maja 2008 r. Ponad 17 lat temu w portfelu spółek tworzącym indeks nie było większości firm notowanych w nim obecnie.
Co więcej, dziewięć spółek z obecnego WIG20 nie było w 2008 r. notowanych nawet GPW. To np. CD Projekt debiutujący przez odwrotne przejęcie w 2010 r. (formalna zmiany nazwy w 2011 r.). W tym samym roku na GPW weszło PZU, rok później Kruk, a rok wcześniej PGE. W 2012 r. odbył się debiut Aliora, a w 2017 r. Dino. Tylko ostanie pięć lat to debiuty Allegro, Pepco, czy Grupy Żabki.
ReklamaWracając do teraźniejszości na nowe szczyty hossy WIG20 mogły pchnąć informacje o możliwym spotkaniu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Byłby to przełom w relacjach bilateralnych na najwyższym szczeblu i pierwsze spotkanie głów państw USA i Rosji od 2021 r. Rynek może wierzyć, że decyzja o spotykaniu na najwyższym szczeblu może przynieść zwrot w wojnie Rosji z Ukrainą, a spotkanie być okazją co najmniej do zapowiedzi wstrzymania ognia.
To na razie tylko spekulacje, ale inwestorzy jak zwykle kupują plotki. Trzeba jednak dodać dobry sentyment na rynkach bazowych, gdzie DAX zyskiwał o przeszło 1,3 proc. CAC40 rósł w granicach 1 proc., a wyraźne wzrosty widziane były także w Paryżu, Mediolanie czy Madrycie. Tylko Londyn odznaczył się relatywną słabością i spadkiem FTSE100 o przeszło 0,76 proc.
Fala optymizmu na GPW po południu nieco przygasła i wzrosty o około 2,4 proc., które zaprowadziły WIG20 powyżej 3000 pkt, zmniejszyły się do poniżej 2 proc. Efektem i tak jest najwyższe zamknięcie WIG20 w obecnej hossie i ponad 17-letni rekord WIG20 na poziomie 3007,02 pkt. Na koniec dnia główny indeks warszawskiej giełdy zyskał 1,8 proc. do 2985,33 pkt.
Z kolei indeks szerokiego rynku WIG ustanowił historyczny szczyt na 110 632,26 pkt. Po raz pierwszy przekroczył też poziom 110 tys. pkt. Na koniec dnia zyskał 1,65 proc. do 110 046,80 pkt. Rekord wszech czasów padł też łupem mWIG40 (8 179,49 pkt), który ostatecznie skończył dzień około 19 pkt niżej po wzroście o 1,63 proc. Bez rekordu był natomiast sWIG80, który w czwartek zyskał 0,54 proc. Obroty na szerokim rynku wyniosły 2,44 mld zł, z czego 2,1 mld dotyczyło spółek z WIG20.
"Duże spółki zachowują się bardzo mocno, co wskazuje na kapitał zagraniczny. Patrząc po indeksach, najmocniej rosną największe spółki, ale też dobrze, czy bardzo dobrze, średnie podmioty. Outsiderem na ten moment są małe spółki. Widać, że to największy kapitał szuka płynności" - powiedział PAP Biznes Sobiesław Kozłowski, dyrektor Departamentu Analiz i Doradztwa Noble Securities
"Mamy złamane trzy tysiące punktów na WIG20 i mocne zachowanie banków. Euro się umacnia, indeks Euro Stoxx 50 rośnie o 1,4 proc. No i spółki ukraińskie na GPW mocno zyskują. To efekt spekulacji, że w przyszłym tygodniu być może dojdzie do spotkania Trumpa z Putinem. Na razie jest to kupowanie plotek, zobaczymy, czy stanie się faktem" – skomentował analityk.
Jego zdaniem, taka sytuacja może potrwać do wyjaśnienia kwestii spotkania prezydentów: Stanów Zjednoczonych i Rosji.
"Trudno powiedzieć, jak długo może to potrwać, być może cezurą czasową będzie spotkanie Trumpa z Putinem. Zwracałbym też uwagę na oczekiwania co do wrześniowej decyzji Fedu i zachowanie się amerykańskich dziesięciolatek oraz eurodolara" - powiedział Sobiesław Kozłowski.
"Pojawia się też pytanie, czy tego optymizmu ostatnio nie jest za dużo, szczególnie wśród zagranicznych inwestorów, np. patrząc na ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy i rewizje w dół" - dodał ekspert.
Zaglądając do WIG20, widać przede wszystkim mocne wzrosty banków, które zazwyczaj rosną gdy zagraniczny kapitał zwiększa zaangażowanie w aktywa z polski. Liderem zwyżki był Alior (6,69 proc.), którego kurs także zyskał 7 proc. w środę po dobrych wynikach za II kwartał. Wyniki w czwartek pokazał Pekao (2,64 proc.), który zyskiem netto (1,6 mld zł) pobił konsensusu o blisko 13 proc. O 4,47 proc. zyskał kurs mBanku, a o 2,64 proc. poszedł w górę kurs PKO, natomiast akcje Santandera zdrożały o 2,48 proc.
Wątek ukraiński pchał do góry akcje Budimeksu (5,63 proc.), czyli największej polskiej spółki budowalnej, którą zawsze przy temacie ewentualnego pokoju za wschodnią granicą rozważa się jako głównego beneficjenta odbudowy Ukrainy. Przy stabilnych cenach miedzi mocno zyskał także kurs KGHM (4,02 proc.). Mocne tego dnia były jeszcze Allegro (3,13 proc.), PZU (3,53 proc.), Kruk (3,11 proc.) i Kęty (3,04 proc.). Warto dodać, że wokół prezesa PZU w ciągu dnia zbierały się ciemne chmury po czym okazało się, że został odwołany. Walory Orange, CCC, LPP, PGE, Żabki i CD Projekt zyskały w granicach 1 proc., w większości nie więcej niż 0,5 proc. Hamulcowym WIG20 był kurs Orlenu, który stracił na koniec dnia 1,91 proc. Mocniej stracił także kurs Dino (0,78 proc.), a pod kreską były jeszcze akcje Pepco (-0,27 proc.).
Wspomniane przez Sobiesława Kozłowskiego spółki ukraińskie zaliczyły w czwartek największe wzrosty na GPW. Kurs CoalEnergy zyskał 28,63 proc., akcje Milkiland podrożały o 22,14 proc., Agrotonu o 20,24 proc., a KSG Agro o 19,33 proc. Cały WIG-Ukraine zyskał w czwartek 11,31 proc.