Były szef CBA Ernest B. usłyszał w środę zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych w związku z dopuszczeniem i używaniem systemu Pegasus - poinformował rzecznik PK prok. Przemysław Nowak. B. szef CBA nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień.


Postawiony przez prokuratora z Zespołu Śledczego nr 3 Prokuratury Krajowej zarzut dotyczy okresu od września 2017 do lutego 2020 r. Według prokuratury niedopełnienie obowiązków przez b. szefa CBA polegało na „dopuszczeniu, a następnie wykorzystywaniu systemu teleinformatycznego zawierającego oprogramowanie »Pegasus« do przetwarzania informacji niejawnych pozyskanych w ramach kontroli operacyjnych”, pomimo że system ten nie posiadał wymaganej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego.
Skutkowało to - zaznaczono w komunikacie PK - „wykorzystywaniem do prowadzenia kontroli operacyjnych systemu teleinformatycznego bez zapewnienia wymaganej przepisami (...) ochrony środków, form i metod prowadzonych kontroli operacyjnych oraz ochrony zgromadzonych podczas ich trwania informacji niejawnych”. „Działanie to godziło w interes publiczny, tj. w prawidłową realizację zadań przez Centralne Biuro Antykorupcyjne” - dodano.
Rzecznik PK poinformował, że przesłuchany w charakterze podejrzanego b. szef CBA „nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień”; zarzucany mu czyn zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 3.
W komunikacie zaznaczono, że w niniejszej sprawie nie było potrzeby zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania poprzez stosowanie środków zapobiegawczych.
Zdaniem Stanisława Żaryna - który w latach 2015-2023 był rzecznikiem prasowym ówczesnego ministra-koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego - zarzuty dla Bejdy stoją w sprzeczności z m.in. przepisami ustawy o ochronie informacji niejawnych czy praktyką działania służb i dotychczasowymi stanowiskami ABW. „Postawiono zarzuty na fałszywych przesłankach i - wszystko na to wskazuje - politycznie wymuszając konkretne stanowisko ABW w tej sprawie!” – ocenił Żaryn we wpisie na platformie X.
W swoim wpisie przywołał przepis ustawy o ochronie informacji niejawnych dotyczący tego, że obowiązkowi akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego nie podlegają m.in. systemy służące „bezpośrednio do pozyskiwania i przekazywania w sposób niejawny informacji oraz utrwalania dowodów w trakcie realizacji czynności operacyjno-rozpoznawczych lub procesowych przez uprawnione do tego podmioty”.
Śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku ze stosowaniem oprogramowania Pegasus zostało wszczęte w dniu 18 marca 2024 r. Pod koniec kwietnia 2024 r. ówczesny Prokurator Generalny Adam Bodnar powołał w Prokuraturze Krajowej zespół śledczy nr 3 do prowadzenia tej wielowątkowej sprawy.
W toku śledztwa badane są wszystkie okoliczności dotyczące wykorzystywania oprogramowania Pegasus, w tym także kwestie legalności, zasadności, celowości i proporcjonalności podejmowanych czynności operacyjno-rozpoznawczych. Ponadto badane są także okoliczności dotyczące jego funkcjonalności, możliwości technicznych, sposobu wykorzystywania, zasad gromadzenia, przechowywania i udostępniania pozyskiwanych materiałów o charakterze niejawnym.
Legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem „Pegasusa” bada też sejmowa komisja śledcza, która na początku grudnia br. komisja śledcza ds. Pegasusa złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Bejdę. Przewodnicząca komisji Magdalena Sroka (PSL-TD) wskazała, że zawiadomienie złożone do prokuratury dotyczy Bejdy oraz innych osób odpowiedzialnych za zakup i wdrożenie systemu Pegasus w strukturach CBA. Chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 231 par. 1 Kodeksu karnego, czyli nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Bejda, komentując wtedy decyzję komisji, ocenił w rozmowie z PAP, że jest ona elementem trwającej „gry politycznej”, a prokuratura z całą pewnością finalnie zadecyduje o postawieniu mu zarzutów, ponieważ „jest to sprawa ustawiona”.
Z dokumentów Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że to m.in. Bejda stał za zakupem systemu Pegasus. W czerwcu, zeznając przed komisją śledczą, mówił on, że system Pegasus nie przeszedł procedury akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego zgodnie z wymogami ustawy o ochronie informacji niejawnych, gdyż zgodnie z art. 51 ustawy o ochronie informacji niejawnych podlegał on wyjątkowi. - System Pegasus nie musiał być akredytowany. Nie podlegał procedurze akredytacji. Był wyłączony z tej procedury z powodu takiego, że nie przetwarzał informacji niejawnych - mówił wówczas b. szef CBA. Jak dodał, Pegasus pozyskuje informacje, utrwala je i przekazuje. - I to są trzy elementy, o których mówi art. 51. jeśli chodzi o wyjątek - powiedział.
Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów.
Bejda w rozmowie z PAP wyraził zgodę na podawanie jego pełnego nazwiska. (PAP)
mok/ mro/ ef/ nl/ kos/ sdd/

























































