REKLAMA

Branża e-commerce czeka na pieniądze inwestorów

Katarzyna Jeznach2012-11-25 06:00
publikacja
2012-11-25 06:00

Z jednej strony spektakularne wzrosty, z drugiej zaś wielkie finansowe straty. Czy po nieudanych debiutach Facebooka i Groupona warto interesować się biznesami opartymi na internecie?

foto: iStockphoto/ Thinkstock

Kiedy warto inwestować w e-commerce i na co trzeba zwrócić uwagę - o tym rozmawiamy z Tomaszem Wesołowskim, dyrektorem zarządzającym Empathy Internet Software House, należącym do Grupy Unity.

Contium i Empathy łączą się w jedną spółkę - Grupę Unity. Jak widzicie przyszłość branży e-commerce? Będzie więcej takich połączeń? Jakie są z nich korzyści?

Powoli wchodzimy w fazę, w której rośnie zainteresowanie inwestorów polskich i zagranicznych naszą branżą i spółkami w niej działającymi. To oni dostarczą w najbliższym czasie kapitał na dalszy rozwój i wzrost branży. Już teraz swoje oddziały w Polsce zaczynają otwierać zagraniczne marki z naszego sektora. Ponadto firmy spoza branży IT próbują swoich sił z ofertą rozwiązań dla e-commerce. Wszystko to sprawia, że sytuacja na rynku robi się coraz ciekawsza, co szybko wpłynie na wzrost konkurencji, ale także na innowacyjność oferowanych rozwiązań.

Co oznaczają zmiany na rynku firm e-commerce? Handel internetowy wychodzi z garażu?

W Polsce kończy się era kilkuosobowych firm, które oferują klientom wszystkie możliwe usługi internetowe pod jednym dachem. Wraz ze wzrostem segmentu usług na rynku e-commerce nabiera tempa profesjonalizacja i ukierunkowanie na konkretną specjalizację. To naturalny proces ewolucji rynku.

Tomasz Wesołowski

Na razie wiele biznesów związanych z handlem internetowym to start-upy - młode biznesy szukające inwestorów. Najlepszym udaje się zyskać sponsorów w postaci funduszy Ventures Capital. Giełda wydaje się naturalnym, kolejnym krokiem. Czy jako spółka zainwestowalibyście w takie akcje?

Jako Unity jesteśmy otwarci na współpracę zarówno z zespołami, jak i już działającymi na rynku spółkami. Klucz doboru to ciekawe pomysły na nowe produkty bądź usługi, które będą uzupełniały ofertę Grupy. Stawiamy na osobiste relacje z naszymi potencjalnymi partnerami, dlatego inwestycje poza giełdą wydają się obecnie bardziej prawdopodobne. Nie chcemy być jedynie inwestorem kapitałowym, ale poprzez ewentualne akwizycje wytwarzać synergię w sprzedaży i rozwoju produktów.

Na co powinien zwrócić uwagę inwestor, gdyby chciał przeznaczyć swoje pieniądze na rozwój firmy z sektora e-commerce?

Zawsze decydujące znaczenie dla inwestora powinny mieć dobre produkty i doświadczona kadra menedżerska. Dodatkowym atutem przemawiającym na korzyść inwestycji w daną firmę jest jej przygotowanie na wzrost. I mówię tu nie tylko o zasobach w postaci zgranego zespołu, ale także o strukturach wewnętrznych, które muszą być na tyle elastyczne, by nie wstrzymywać dalszego rozwoju spółki.

Czy znacie jakieś przykłady sukcesów inwestycji w e-commerce (związanych z giełdą), rzeczywistego rozwoju firmy i zysków dla udziałowców? Na razie rzucają się w oczy raczej nieudane debiuty...

Istnieje cała lista firm, które swój debiut giełdowy wykorzystały do zbudowania lub umocnienia pozycji liderów. Inwestycje skierowane na rozwój systemów IT i technologie mogą pomóc rozwinąć skrzydła, czego najlepszym przykładem jest Grupa Integer.pl, operator m.in. sieci paczkomatów InPost. Warto też wspomnieć o podmiotach, które z sukcesem wykorzystały rynek NewConnect do realizacji swoich strategii rynkowych.

Czy byliście zainteresowani akcjami Facebooka? To firma z branży internetowej, czyli automatycznie wrzucana do jednego worka z firmami e-commerce, ale chyba powinno się ją traktować inaczej?

Działamy w branży od kilkunastu lat, co pozwala patrzeć na rynek racjonalnie. Mając w pamięci bańkę internetową z 2000 roku, muszę jednoznacznie stwierdzić, że nie byliśmy zainteresowani akcjami Facebooka. Astronomiczna wycena od początku budziła duże wątpliwości. Pojawiły się informacje sugerujące, że ceny akcji sztucznie zawyżono na samym początku, a wszczęte dochodzenie w sprawie debiutu pokazuje, że sprawa ma drugie dno. Okazuje się, że jedynymi beneficjentami tej emisji są fundusze, które zainwestowały w spółkę, zanim jej akcje pojawiły się w obrocie publicznym. Pozostałym inwestorom pozostaje pogodzić się ze stratą wynoszącą obecnie ponad 40 proc. kapitału.

foto: iStockphoto/ Thinkstock

Przy jakiej skali sprzedaży opłaca się zainwestować w oprogramowanie e-commerce?

Odpowiedź brzmi: przy każdej. Kanał sprzedaży internetowej może stanowić dodatkowe źródło dochodów nawet dla najmniejszych firm. Oczywiście w zależności od skali biznesu należy dobierać skalę inwestycji. Planując swoją obecność w internecie, warto zacząć od platformy SAAS (Software As A Service), udostępnianej w modelu abonamentowym. W ten sposób już za kilkadziesiąt złotych miesięcznie będziemy w stanie rozpocząć sprzedaż, a jednocześnie naukę internetowego biznesu. Kolejnymi krokami na etapie rozwoju mogą być zakup rozwiązania gotowego lub wdrożenie platformy zindywidualizowanej. Pamiętajmy, że tylko skrojone na miarę rozwiązanie jest w stanie spełnić wszystkie potrzeby firm, które poważnie myślą o działaniu w e-commerce na dużą skalę.

Jakie kategorie produktów są, z doświadczeń firmy, najbardziej zyskowne dla sprzedających? Czy są to ubrania markowe, używane, elektronika, a może sprzęt sportowy lub wyposażenie domu? Czyli gdzie w e-commerce są najwyższe marże?

W tej kwestii możemy jedynie opierać się na niezależnych badaniach. Według raportów Manubii, serwisu analizującego dane z różnych portali aukcyjnych, najbardziej zyskowne branże to segmenty: Odzież, Obuwie, Dodatki, Dom i ogród oraz Dla dzieci. Niemniej jednak sukces w e-commerce, podobnie jak w każdym innym biznesie, to kombinacja wielu aspektów, w tym przede wszystkim świadomie budowanej i cieszącej się zaufaniem klientów marki.

Czy warto branżę e-commerce traktować poważnie?

Udział handlu elektronicznego w całym sektorze handlu detalicznego w Polsce rośnie w tempie dwucyfrowym. W roku 2012 przewidywany jest wzrost o ok. 20-25 proc. Różne analizy rynkowe wskazują, że takie tempo wzrostu będzie nam towarzyszyło jeszcze kilka lat. Obserwujemy coraz większe zainteresowanie sprzedażą w internecie ze strony tradycyjnych sieci handlowych, a także dużych dystrybutorów i producentów. Dodatkowo, jak pokazują przykłady z rynków USA czy Wielkiej Brytanii z lat 2008-2009, spowolnienie gospodarcze powoduje wręcz większą dynamikę wzrostu w sektorze handlu elektronicznego. Dzieje się tak, ponieważ konsument w obliczu kryzysu szuka tańszych sposobów robienia zakupów. Pod tym względem internetowe zakupy zapewniają nie tylko większą wygodę i oszczędność czasu, ale także pozwalają ograniczyć wydatki. Te argumenty pokazują, że branżę e-commerce nie tylko warto, ale i zdecydowanie trzeba traktować poważnie.

Tomasz Wesołowski - założyciel i dyrektor zarządzający krakowskiego Empathy - Internet Software House, tworzącego razem z firmą Contium i Internet Designers Grupę Unity, największą w Polsce spółkę świadczącą usługi wdrożeń IT i e-marketingu dla e-commerce.

Rozmawiała Katarzyna Jeznach
redaktor eCommerce.edu.pl

Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~exBankier
...sa oczywiście "bardzo ryzykowne".
~exBankier
Następne dwa lata to czas nasilającego się kryzysu zadłużenia i czas zaciskania pasa. Co niezbyt dla wszystkich oczywiste, scenariusz ten będzie tym bardziej prawdopodobny im dłużej będzie trwać agonia Grecji lub Hiszpanii. Dodatkowo zadłużające Polskę rządy Tuska i kompletnie nietrafione inwestycje (np. bankrutujące stadiony), będą Następne dwa lata to czas nasilającego się kryzysu zadłużenia i czas zaciskania pasa. Co niezbyt dla wszystkich oczywiste, scenariusz ten będzie tym bardziej prawdopodobny im dłużej będzie trwać agonia Grecji lub Hiszpanii. Dodatkowo zadłużające Polskę rządy Tuska i kompletnie nietrafione inwestycje (np. bankrutujące stadiony), będą tylko pogarszać sytuację.

Jednym słowem inwestycje w e-commerce są bardzo w Polsce zwłaszcza, że koszty pracy mają wciąż tendencję rosnącą a spadający od dwóch lat handel detaliczny nie przełoży się na wzrost obrotów z e-commerce tak aby uzasadnić koszty jego wprowadzania.

Jednym słowem e-handel ma sens tylko w Stanach, którym najwyraźniej udało się wyeksportować kryzys do Europy.


Powiązane: Nowe technologie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki