Akcje Bogdanki drożeją w piątkowy poranek o ponad 11%. To nie pierwszy dzień, kiedy spółka z Lubelszczyzny notuje dwucyfrowe wzrosty. Podobnie było wczoraj, kiedy to akcje Bogdanki umocniły się o niemal 13%.


25% wzrost wartości spółki w ledwie dwa dni zdarza się rzadko. Jeszcze rzadziej dotyczy on blue chipa ujmowanego w indeksie WIG20. Bogdance jednak sztuka ta się udała. To pokłosie przede wszystkim informacji z Enei, która nie wyklucza ponownych negocjacji z Lubelskim Węglem w sprawie kontraktu na dostawę węgla. Pomagają także wieści z ważnych dla rynków surowcowych Chin, gdzie nastroje - przynajmniej tymczasowo - uległy poprawie.
Mówienie o hossie byłoby jednak daleko posuniętą przesadą. Ta sama Enea wcześniej bowiem umowę na dostawy węgla Bogdance wypowiedziała, przez co kurs tej ostatniej zapikował w ciągu jednej sesji o blisko 30%. W szerszym ujęciu dwie świetne ostatnie sesje nie pozwoliły więc nawet Bogdance wrócić na poziomy, na których była notowana przed tygodniem.
A warto dodać, że spadki na Lubelskim Węglu trwają zdecydowanie dłużej. Jeszcze w marcu za jedną akcję Bogdanki trzeba było zapłacić nawet 98 zł. W listopadzie ubiegłego roku cena ta sięgnęła nawet 140 zł. Odbicie do poziomu 42 zł wydaje się więc dla akcjonariuszy niewielkim pocieszeniem. Szczególnie, że niektóre rekomendacje przewidują, że Bogdanka może spaść nawet do 23,87 zł.
Adam Torchała




























































