Wydawało się, że „greenspeak” ma się bardzo dobrze i nadal trudno będzie zrozumieć, jakie tak naprawdę są poglądy człowieka długo uważanego za „guru” rynków finansowych. Może zresztą nie tyle „guru” ile po prostu człowieka, którego słowa mogły wywołać spore zawirowania na rynkach.
Trochę złośliwie można powiedzieć, że Alan Greenspan sam wyhodował wiele baniek spekulacyjnych (surowce, nieruchomości, akcje), a teraz bardzo wyraźnie, zupełnie nie w swoim stylu, mówi, że powstaje nierównowaga, która zakończy się recesją. Czyżby chciał wyprzedzić to, co nieuniknione i znowu zostać okrzyczanym „guru” przez tych, którzy starają się nie pamiętać, kto odpowiada za obecną sytuację?
Więcej na blogu Piotra Kuczyńskiego
























































