Nieco ponad dobę trwało odbicie na bitcoinie, które wyniosło kurs kryptowaluty ponad poziom 9000 dolarów. Dziś bitcoin ponownie spada, tracąc od niedzielnego poranka już prawie 30 proc. i spadając poniżej poziomu 7000 dolarów. Tymczasem z Chin dochodzą informacje, jakoby chińskie władze chciały zakazać korzystania swoim obywatelom także z zagranicznych platform umożliwiających inwestowanie w bitcoiny.
Zapowiada się, że inwestowanie w kryptowaluty w Chinach będzie jeszcze trudniejsze niż dotychczas. Już we wrześniu ubiegłego roku chińskie władze zakazały przeprowadzania ICO czy pierwotnych ofert nabywania kryptotokenów, a potem wprowadziły zakaz działalności giełd kryptowalut. To spowodowało, że przynajmniej oficjalnie, obrót ze strony chińskich inwestorów zamarł. Przed wprowadzeniem ubiegłorocznego zakazu, z danych wynikało, że 90 proc. obrotu na światowym rynku kryptowalut jest generowane przez inwestorów korzystających z usług chińskich platform. Po zakazie udział ten zmalał do 1 proc.
Teraz, jak podają zagraniczne serwisy, powołując się na artykuł w „Financial News”, publikator powiązany z Ludowym Bankiem Chin, władze za Wielkim Murem chcą poszerzyć kryptowalutowy zakaz. Ma on teraz także dotyczyć korzystania z usług platform kryptowalutowych zlokalizowanych za granicami Chin. „ICO oraz handel kryptowalutami nie zniknął całkowicie z Chin po wprowadzaniu zakazu działalności krajowych giełd kryptowalutowych, wielu ludzi przerzuciło się na platformy zagraniczne. Omijanie przepisów w ten sposób powoduje, że ponownie pojawiło się ryzyko oszustw, defraudacji i piramid finansowych” – czytamy w artykule „Financial News”.
Także chińska oficjalna agencja prasowa Xinhua podaje, powołując się na Ludowy Bank Chin, że regulacje zostaną zaostrzone, ze względu na utrzymujące się wysokie ryzyko związane z uczestnictwem chińskich inwestorów w zagranicznym handlu kryptowalutami oraz w ICO.
Handel kryptowalutami, pomimo zakazu, pozostał bardzo popularny wśród Chińczyków. Po wprowadzeniu zakazu działalności krajowych instytucji, zaczęli oni korzystać z zagranicznych giełd kryptowalut, realizując połączenia za pomocą oprogramowania VPN. Tego typu oprogramowanie pozwala zestawiać zaszyfrowane połączenia internetowe z giełdami operującymi poza granicami Chin.
Zapowiedź zaostrzenia zakazu handlu kryptowalutami zbiega się w czasie z zapowiedzią blokady wszelkich zagranicznych usług VPN w Chinach. Dotychczas zagraniczne VPN-y pozwalały omijać Wielki Mur Cyfrowy (and. Great Firewall), czyli oprogramowanie cenzorskie stosowane przez chińskie władze. Według zapowiedzi ministra przemysłu i technologii informacyjnych Zhang Fenga, zagraniczni operatorzy VPN-ów będą musieli uzyskać licencje na swoją działalność w Chinach. Nowe przepisy mają wejść w życie pod koniec marca. Nie jest jednak jasne, w jaki sposób władze miałyby zablokować połączenia VPN.
Tymczasem po sobotnim odbiciu, które nieco złagodziło wygląd krwawego tygodnia na bitcoinie, pozostało już tylko wspomnienie. W ciągu ubiegłego tygodnia kurs bitcoina najpierw zanotował spadek o 35 proc. z poziomu 12 000 dolarów do 7796 dolarów (według serwisu Coinmarketcap), by w piątek wzrosnąć o 17 proc. do 9142 dolarów. Jeszcze w sobotę kurs bitcoina zyskał kolejne kilka procent, notując maksimum na poziomie 9430 dolarów i bliski temu poziom udało mu się utrzymać do niedzielnego poranka. Następne 24 godziny przyniosły jednak kolejną znaczną przecenę najpopularniejszej kryptowaluty, a całe weekendowe odbicie zostało wymazane.
W poniedziałek wieczorem bitcoin jest notowany już dużo poniżej piątkowych minimów. Według serwisu Coinmarketcap cena kryptowaluty o godz. 21:30 wynosi 6 920 dolarów, co oznacza, że kurs bitcoina po raz pierwszy od 15 listopada znalazł się poniżej poziomu 7 000 dolarów. Jednak dzisiejsze minimum to 6 756 dolarów. To oznacza spadek o prawie 30 proc. od niedzieli rano, o 40 proc. w ciągu tygodnia oraz o niemal 60 proc. w ciągu miesiąca. Już tylko wspomnienie pozostało po rekordowych notowaniach bitcoina w grudniu, kiedy to jego wartość zbliżała się do 20 000 dolarów. Zasięg spadków od rekordowych poziomów to już ponad 65 proc.
Czerwienią zalany jest także niemal cały rynek kryptowalut. Oprócz bitcoina, także ethereum, litecoin, ripple i bitcoin cash, czyli kolejne najważniejsze kryptowaluty mające udział w giełdowym „torcie”, tracą ponad 15 proc.
Rynek kryptowalut znajduje się pod coraz większym naporem, nie tylko ze strony władz, ale i instytucji prywatnych. Po tym, jak NBP i KNF rozpoczęły kampanię „informacyjną” w temacie kryptowalut, która faktycznie wygląda, jakby miała na celu demonizowanie kryptowalut, teraz instytucje zaczęły sprawdzać, czy polskie giełdy kryptowalut działają zgodnie z przepisami prawa. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, KNF zastanawia się, czy zawiadomić prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez jedną z giełd. Polskie banki wprowadzają obostrzenia w obsłudze (na razie tylko) firm mających coś wspólnego z handlem kryptowalutami, tymczasem a zagraniczne banki blokują transakcje kryptowalutami klientów indywidualnych, na razie tylko kartami kredytowymi.
Marcin Dziadkowiak
























































