REKLAMA

Będą hotele dla... owadów

2014-02-15 00:54
publikacja
2014-02-15 00:54

W Katowicach wiosną mają stanąć hotele dla... owadów. Z gościny tych przybytków mają korzystać pszczoły, trzmiele, biedronki, motyle i inne skrzydlate "zapylacze".

Za pomysłem stoi ekologiczna organizacja Greenpeace, która zamierza w całej Polsce zbudować setkę takich obiektów. Dlaczego ekolodzy chcą budować hotele owadom? Bo jest ich coraz mniej. Masowo giną na skutek zmian klimatycznych, chorób, niszczenia ich siedlisk, a także powszechnego stosowania związków chemicznych w rolnictwie - czytamy w "Dzienniku Zachodnim".

- A pszczoły i inne owady mają ogromny udział w zapylaniu wielu roślin. Bez nich one nie będą w stanie się rozmnażać. Nie będą wytwarzać owoców ani nasion, przestrzega dr Łukasz Depa, zoolog z Uniwersytetu Śląskiego. Zaś Greenpeace podkreśla, że tylko w samej Europie ponad 4000 odmian warzyw zależy od zapylania przez pszczoły i inne owady. Po wyginięciu wszystkich owadów ludzkości pozostałoby najwyżej 4-5 lat życia. (PAP)

mp/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~kacper
Spójrz na zdjęcie satelitarne Polski. Co na nim widać? Połacie polbruku? Kilometry kwadratowe blachodachówki? Nie, widać na nim zieleń lasów. Miasta, drogi i insza infrastruktura to znikomy ułamek powierzchni Polski, jak i reszty Ziemi zresztą.
~MacGawer
A słyszałeś o czymś takim jak nisza ekologiczna? Zapewne nie i dlatego piszesz o lasach. Otóż każdy gatunek może egzystować w ścieśle określonych warunkach, a wbrew pozorom lasy nie są optymalne dla wszystkich stworzeń. Większość gatunków które uznajemy za pożyteczne swoje naturalne środowiska miały na łąkach i polanach.Jednak to A słyszałeś o czymś takim jak nisza ekologiczna? Zapewne nie i dlatego piszesz o lasach. Otóż każdy gatunek może egzystować w ścieśle określonych warunkach, a wbrew pozorom lasy nie są optymalne dla wszystkich stworzeń. Większość gatunków które uznajemy za pożyteczne swoje naturalne środowiska miały na łąkach i polanach.Jednak to muszą być dzikie łąki z bardzo zróżnicowaną roślinnością. Te użytkowe są niczym trawniki, dla owadów to półpustynie. Ale wracając do tych zdjęć, widać na nich kolejny wymysł człowieka: monokultury. Setki hektarów obsianych tylko jednym gatunkiem, inne są tępione herbicydami już we wczesnych fazach rozwoju. To oznacza, że wiele owadów pozytecznych np. złotooki nie mają czego tam szukać, bo choć larwy żywią sie mszycami, to dorosłe jedza pyłek roślin. Gdy trafią na monokulturę mają olbrzymie trudności w rozmnażaniu się, a np. mszyce odwrotnie. Dla nich jest to niczym sieć bezpiecznych hoteli z darmowym żarciem, żyć nie umierać! Gdy porówna się tempo rozmnażania tzw. szkodników z organizmami pożytecznymi wyraźnie widać skąd nagle bez chemi czy GMO nie da się uprawiać roslin. Po prostu czlowiek tak zmodyfikował środowisko w którym żyje, że tylko szczury i karaluchy czują się w nim jak w domu. Jeżeli komus to odpowieda, jego sprawa. Osobiście uważam, że postawienie kilku skrzynek wypchanych trzciną to nic nadzwyczajnego, a przyniesie olbrzymie korzyści. Mieszkam na Mazurach, ale nie mam problemu z komarami. Po prostu jest tu tyle owadożernych organizmow, od żab po jeżyki, że przeciętny komar nbajpierw mysli jak przetrwać, a później jak dziabnąć człowieka :)
~kacper
Zapewniam Cię, że owady poradzą sobie i bez hoteli. Twoje pieniądze, Twój wybór. Zasada jest widać jak z WOŚP- efekt nie ma znaczenia praktycznego, ale ci którzy biorą w tym udział mogą tanim kosztem poczuć się dobrze. Zyskują na tym głównie organizatorzy tych dobroczynności. Robaki same się o siebie zatroszczą, natura dostosowuje Zapewniam Cię, że owady poradzą sobie i bez hoteli. Twoje pieniądze, Twój wybór. Zasada jest widać jak z WOŚP- efekt nie ma znaczenia praktycznego, ale ci którzy biorą w tym udział mogą tanim kosztem poczuć się dobrze. Zyskują na tym głównie organizatorzy tych dobroczynności. Robaki same się o siebie zatroszczą, natura dostosowuje się do zmiennych warunków idealnie. Jedne gatunki giną, inne się tworzą. Człowiek nie jest w stanie tego zepsuć w skali globalnej.
~MacGawer
Nie masz racji, pożyteczne owady muszą korzystać ze środowiska zmienionego przez człowieka. A ostatnio mamy taki styl życia, że owad nie ma szans na znalezienie miejsca zimowania czy na gniazdo. Podam kilka przykładów z życia. Mieszkam w 100-letnim domu krytym dachówką. Jesienią wystarczy odsunąć kilka z nich, a można natknąć się Nie masz racji, pożyteczne owady muszą korzystać ze środowiska zmienionego przez człowieka. A ostatnio mamy taki styl życia, że owad nie ma szans na znalezienie miejsca zimowania czy na gniazdo. Podam kilka przykładów z życia. Mieszkam w 100-letnim domu krytym dachówką. Jesienią wystarczy odsunąć kilka z nich, a można natknąć się na dziesiątki złotooków lub biedronek ktore próbują tam przezimować. A w nowoczesnym domu krytym blachodachówką jest to niemożliwe. Nawet jak uda im się znaleźć pod nią miejsce, to nawet lutowe słońce tak mocno podniesie temp., że wybudzą się zbyt wcześnie, lub wprost ugotują. Wiele dzikich pszczół i trzmieli gniazduje w starych pniach, stertach cegieł lub kamieni itp. Wokół nowoczesnego domu takich miejsc po prostu nie ma, wszystko wygląda jakby co godzinę domestosem przeciągał. Te owady musza coś jeść od marca do października gdy są aktywne. Wybetonowane polbrukiem okolice domu + trawnik z iglakami to gorzej niż pustynia dla czlowieka. Przykłady można mnożyć, a efekt jest taki, że np. mszyce mogą mnożyć się na potęgę, bo żaden zlotook czy biedronka w okolicy nie przeżyje. Owszem, można pisać, że natura się zmienia, że czlowiek sobie poradzi... Tak, poradzi sobie, opryska lub wysieje GMO, co na jedno wychodzi gdyż owadobojcza modyfikacja genetyczna to nic innego jak zmuszenie rosliny do produkcji insektycydow. A taki "hotel dla owadow" zwykła skrzynia z cegłami, trzciną, słomą, pniakami itp elementami ktore człowiek bezmyślnie usuwa ze swojego otoczenia. To co dla nas jest "bałaganem" dla owadów, jaszczurek czy ptaków oznacza apartamentowiec najwyższej klasy. Powiem tylko, że niegdy nie mialem problemów z mszycami, gdy tylko się pojawią zaraz na gałęzi zjawiają sie larwy złotooków i biedronek i slad po nich znika - bez kosztów, bez chemii, bez GMO. Wystarczy dać im kawałek starego dachu...
~kacper
kiedy słyszę o takich bzdurnych pomysłach pierwsze o czym myślę to skąd się biorą pieniądze na realizację. Jeżeli greenpeace jest finansowany wyłącznie z pieniędzy członków- fanatyków- droga wolna, róbicie sobie nawet biura matrymonialne dla owadów.
~Anna
Między innymi ja dałam na ten cel pieniądze. Dostałam na pocztę wiadomość z prośbą i odpowiedziałam na nią. Na pewno wiele osób jeszcze tak zrobiło. Czy to bzdurny pomysł? Przecież nie chodzi o wakacje dla owadów ani SPA, ale o to, by miały gdzie żyć, a przecież są nam potrzebne. Tobie również. Niszcząc przyrodę, niszczymy przecież i ludzi.
~pucybutek1
każdy ogródek gdzie nie sieje sie nawozow moze byc takim hotelem , pomózcie stworzyc w takich miejscach tez hoteliki szczerze mówiąc nie wiem na czym to może polegac ale ratujmy naszą przyszłośc
~Krzysiek92
Człowiek jest jedynym gatunkiem który może ocalić pozostałe!
Uśmiech się pojawił na mojej twarzy jak to czytałem pierwszym razem, ale świetnie że są ludzie którzy skupiają się na pomocy zwierzętom którym najmniej kto pomaga!
Pozdrawiam i życze sukcesów aby projekt pod zabawną nazwą rzeczywiście się udał!

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki