WIG20 kończy sesję najniżej od początku października. Polska giełda gorzej znosi zmniejszenie QE niż inne rynki.
Rezerwa Federalna rozpoczęła zamykanie programu dodruku dolara. Skup aktywów na początek został zmniejszony o 10 mld dolarów - do 75 mld dolarów. Decyzja była sporym zaskoczeniem, lecz w środę nowojorska giełda zaliczyła silne wzrosty.

Jednak już czwartkowa sesja przyniosła negatywne reakcje. Katalizatorem spadków był raport z amerykańskiego rynku pracy. Liczba nowych bezrobotnych niespodziewanie podskoczyła do 379 tys. przy prognozach zakładających spadek liczby nowych bezrobotnych do 336 tys.
Dane pokazały, że kondycja amerykańskiej gospodarki niekoniecznie jest na tyle dobra, aby uzasadnić zamknięcie QE tak szybko. To znalazło odzwierciedlenie w postawie nowojorskiej giełdy, która zanotowała wyraźne spadki.
Zobacz także

Bardzo źle wyglądała znowu warszawska giełda. WIG20 zanotował spadek o 0,8% do najniższego poziomu od 9 października. Indeks szerokiego rynku WIG spadł o 0,7% przy obrotach 990 mln zł. Wcześniej wydawało się, że czwartkowa sesja może przynieść upragnione odbicie. Nic takiego nie miało jednak miejsca.
Mocnej przeceny doświadczył Bank Handlowy, który spadł o 2,8%. Ponaddwuprocentowe straty zanotowały w dodatku JSW, PGNiG, mBank oraz Kernel. Liderem wzrostów była natomiast TP SA, która zdrożała ponad 0,9%.
Całkowicie odmiennie wygląda sytuacja na europejskich giełdach, gdzie przeważają wzrosty, z reguły wyraźnie powyżej 1%. Dobre nastroje na parkietach Starego Kontynentu scementowała porcja solidnych danych – raport o sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii oraz dane o nadwyżce na rachunku bieżącym strefy euro.
/rm


























































