Decyzje o podwyższaniu limitów kredytowych często podejmują algorytmy. Szczególnie chętnie podnoszą one kwoty dostępnych środków tym, którzy stale są „na minusie”. Takie wnioski przynosi analiza dotycząca praktyk wydawców kart kredytowych opublikowana niedawno przez amerykański bank centralny.


Karty kredytowe to nadal jeden z najczęściej używanych sposobów finansowania konsumpcji. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych, ojczyźnie nowoczesnych plastików. To także dość niebezpieczny produkt, zwłaszcza jeśli używać go bez hamulców. Kłopot w tym, że wydawcy kredytówek nie do końca panują nad tym, jakie limity otrzymują użytkownicy. Dziś o podwyższaniu dostępnych kwot decydują często nie ludzie, ale algorytmy.
16 stycznia na stronach Fed opublikowano podsumowanie badań dotyczących „algorytmicznego pożyczania”. Autorzy artykułu przyjrzeli się danym sprawozdawczym dla banku centralnego udostępnianym przez wydawców odpowiadających za 70 procent amerykańskiego rynku kredytówek. W szczególności zainteresowali się procedurami związanymi z podnoszeniem limitów kredytowych.
„Low and grow”
„Emitenci kart kredytowych stosują zaawansowane algorytmy, które nieustannie analizują wydatki konsumentów i zachowania związane z zaciąganiem kredytów, często podnosząc limity kredytowe bez udziału konsumentów” – wskazano w analizie. Około 12 proc. kart kredytowych otrzymuje corocznie podwyżki limitów, co łącznie daje około 160 miliardów dolarów nowego finansowania. Około 80 procent podwyżek inicjowanych przez banki, a nie wnioskowanych przez klientów.
Kredytodawcy stosują strategię „startuj nisko i celuj wysoko” (jak można przetłumaczyć niedokładnie hasło „low and grow”). Początkowo karty kredytowe wydawane są z niskimi limitami, a następnie pompuje się kwotę dostępnego finansowania. Co ciekawe, „pompa” jest znacznie większa w przypadku kredytobiorców z niskim scoringiem.
Dla kont kredytobiorców subprime (ze scoringiem poniżej 600 punktów) początkowe limity wynoszą średnio ok. 700 dolarów. Jednak 5 lat po uruchomieniu limity tej grupy mają średnio wysokość 2700 dolarów, co stanowi średnio wzrost o 285 procent. Dla porównania, kredytobiorcy superprime (z oceną kredytową powyżej 760 punktów) zaczynają średnio od znacznie wyższego limitu (12 tys. dolarów), by po 5 latach otrzymywać więcej o 25 procent (średnia to 15 tys. dolarów).
Nie spłacasz całego wyciągu? Dostaniesz więcej kredytu
Wydawcy kart kredytowych zarabiają przede wszystkim dzięki klientom, którzy stale korzystają z kredytu (tzw. revolvers). Użytkownicy, którzy co miesiąc spłacają całość zadłużenia (tzw. transactors) generują przychody z opłat interchange i ewentualnie prowizji, ale nie mogą się równać pod względem rentowności z pozostającymi cały czas „na minusie”.
Badacze postawili hipotezę, że automatyczne podnoszenie limitów kredytowych będzie szczególnie powszechne w przypadku klientów pierwszego typu. I tak rzeczywiście jest. Podczas gdy tylko 2 procent „transaktorów” otrzymuje kwartalnie podwyżkę inicjowaną przez bank, to wśród korzystających z limitu non-stop odsetek ten wynosi prawie 4 procent.
Co ciekawe, odsetek użytkowników kart kredytowych, którzy sami proszą o podwyższenie limitu jest taki sam dla „rewolwerów” i „transaktorów”. Wygląda zatem na to, że pożyczkodawcy biorą na celownik przede wszystkim aktywnie korzystających z finansowania.
Co robią kredytobiorcy po podwyższeniu limitu?
„Zgodnie z wcześniejszymi badaniami, stwierdzamy, że konsumenci mają tendencję do zwiększania zadłużenia po uzyskaniu podwyżki limitu kredytowego, nawet gdy nie zbliżają się do poprzedniego limitu” – wskazują autorzy badania. Z analizowanych przez nich danych wynika, że wykorzystanie limitu początkowo spada po podniesieniu limitu, ale następnie wraca do poprzedniego poziomu w ciągu około 6 miesięcy. „Ponieważ limit jest teraz wyższy, ten sam wskaźnik procentowy wykorzystania limitu oznacza, że użytkownik karty kredytowej zwiększył swoje zadłużenie” – konstatują.
„Jeśli niektórzy konsumenci mają problemy z samokontrolą, algorytmiczne podwyżki limitów mogą zachęcać do dalszego pożyczania. Tym samym są one opłacalne dla banków, ale potencjalnie szkodliwe dla wrażliwych konsumentów, którzy kończą z większym długiem, niż by się spodziewali” – podsumowują konsekwencje praktyk badacze.
W Stanach Zjednoczonych automatyczne podnoszenie limitów kredytowych nie jest ograniczone przez prawo. Autorzy zwracają uwagę, że regulatorzy w innych krajach już zareagowali na ten problem. W Unii Europejskiej nowa wersja dyrektywy o kredytach konsumenckich wprowadza wymóg jednoznacznej zgody konsumenta na podwyższenie limitu i konieczność ponownej weryfikacji zdolności kredytowej w takim scenariuszu.




























































