Ponad 1500 osób utknęło we wtorek w porcie na wyspie Syros w Grecji po tym, gdy w związku z alarmem bombowym zatrzymano tam statek wycieczkowy zmierzający do Izraela - poinformował portal Times of Israel. Podobne sytuacje wymusiły tego dnia lądowania samolotów pasażerskich w kilku krajach Europy, w tym w Polsce.


Greckie władze podały, że na statku przeprowadzono operację po tym, gdy anonimowa osoba twierdziła, że do kadłuba jednostki przymocowano ładunek wybuchowy. Statek „Crown Iris” – pływający pod banderą Panamy i obsługiwany przez izraelską firmę Mano Maritime – miał wypłynąć do Hajfy z 940 pasażerami oraz 597 członkami załogi na pokładzie, gdy otrzymano groźbę.
Funkcjonariusze straży przybrzeżnej przeszukali jednostkę. Podczas kontroli nie znaleziono materiałów wybuchowych, jednak statek czeka na dokładniejsze sprawdzenie, zanim będzie mógł kontynuować rejs do portu w Hajfie - zaznaczyła w nocy z wtorku na środę izraelska prasa.
Podróżni zostali tymczasowo ewakuowani ze statku i oczekują w pobliżu na zezwolenie na powrót na pokład - dodano.
Wcześniej we wtorek w Europie odnotowano serię gróźb wymierzonych w kilka lotów komercyjnych. Wszystkie alarmy okazały się fałszywe. Cztery z tych gróźb dotyczyły lotów obsługiwanych przez irlandzkie linie lotnicze Ryanair: z Manchesteru do Murcji, z Lizbony do Rzymu, z Dublina do Rzymu oraz z Dublina do Sofii. Groźby dotknęły również dwa rejsy zmierzające do Warszawy – jeden obsługiwany przez skandynawskie linie SAS (z Kopenhagi) oraz drugi, realizowany przez polskiego przewoźnika LOT (z lotniska Londyn-Heathrow) – a także lot linii Wizz Air z Bergamo do Sofii.
Dzień wcześniej samolot linii Wizz Air, lecący z lotniska Luton w Londynie do Sofii, lądował awaryjnie w Budapeszcie z tego samego powodu. (PAP)
jbw/ sp/





























































