Decyzja Fed jest już znana, wątpliwości co do przyszłego kształtu polityki monetarnej pozostały. Zdecydowana większość członków komitetu decydującego o poziomie stóp procentowych w USA opowiedziała się za pozostawieniem ich na dotychczasowym poziomie przy jednej osobie głosującej za podwyżką w wysokości 25 punktów bazowych. Uzasadnieniem tej decyzji jest zwalniające tempo wzrostu gospodarczego, które jest pochodną działających z pewnym opóźnieniem wcześniejszych podwyżek stóp oraz cen energii. Jednocześnie Fed pozostawił sobie otwartą furtkę dla dalszego podnoszenia ceny pieniądza w zależności od napływających danych makroekonomicznych. Reasumując, po siedemnastu podwyżkach z rzędu nastąpiła przerwa, choć nie można mówić o końcu cyklu podwyżek.Optymiści spodziewający się ostatecznego rozwiązania kwestii stóp procentowych mogą czuć się raczej zawiedzeni. Ponadto coraz częściej pojawiają się głosy wskazujące na możliwy trwały trend spowolnienia gospodarczego w USA, co w dłuższej perspektywie nie wróży rynkom nic dobrego. Wytrwale broniony na polskim parkiecie poziom 3000 pkt. mógł być trampoliną, od której WIG20 wzbiłby się pod szczyty, lecz przy zniżkujących po decyzji Fed indeksach amerykańskich, sprawa się komplikuje. Impulsu wzrostowego zza oceanu nie ma, stąd emerging markets będzie trudno powalczyć o odbicie.