Fatalnie dla złotego rozpoczął się wtorkowy poranek. Polska waluta notowana jest blisko najsłabszych poziomów od 12 lat. Złotemu dodatkowo szkodzi siła dolara amerykańskiego i poruszającego się wraz z USD frankiem szwajcarskim.


We wtorek o 11:14 kurs euro rósł o blisko trzy grosze, osiągając poziom 4,6645 zł. Po raz ostatni polska waluta była tak słaba pod koniec marca. Jeśli kurs EUR/PLN przebije marcowy szczyt (4,6734 zł), to osiągnie najwyższy poziom od kwietnia 2009 roku. Taki rozwój wydarzeń na gruncie analizy technicznej otwierałby drogę do ataku na historyczne rekordy (z marca 2004 i lutego 2009) leżące na wysokości 4,92-4,95 zł za euro.
Bezpośrednim katalizatorem osłabienia złotego był wieczorny ruch na parze euro-dolar. Amerykańska waluta osiągnęła najwyższe notowania od lipca 2020 roku, a kurs EUR/USD pogłębił tegoroczny dołek. W rezultacie cena dolara na polskim rynku we wtorek rano sięgnęła 4,1060 zł i była najwyższa od maja ’20.
Nowe, niemal 7-letnie maksimum ustanowił także frank szwajcarski, za którego we wtorek o poranku płacono aż 4,4275 zł, czyli o przeszło dwa grosze więcej niż dzień wcześniej. Frank droższy niż obecnie był (przez moment) jedynie 15 stycznia 2015 r., czyli w trakcie pamiętnego „frankogeddonu”. O drogim franku więcej pisaliśmy tydzień temu w artykule „Frank mocny jak prawie nigdy. Będą nowe szczyty?”
Do najwyższego poziomu od czasu brexitowego referendum z czerwca 2016 roku wspięły się notowania funta. Szterling kosztuje już ponad 5,52 zł i jest o ponad 6 groszy droższy niż dzień wcześniej. W ten sposób para funt-złoty naruszyła wieloletnie maksima z marca i października. Potencjalny średnioterminowy cel to pułap 6 zł po raz ostatni widziany w grudniu 2015 roku.
KK




























































