W najnowszym wydaniu „Złotowieści” rozpoczynamy długi i – mam nadzieję – wyczerpujący cykl poradnikowy odpowiadający na podstawowe pytania z zakresu inwestowania w złoto. Tekst ten można traktować jako rozszerzenie i aktualizację moich artykułów sprzed ośmiu i sprzed dwóch lat.
Zakładam, że niniejszy poradnik trafi w ręce osób mniej lub bardziej przekonanych do potrzeby posiadania złota jako części długoterminowego i zdywersyfikowanego portfela inwestycyjnego. Nie chodzi tu o miłość do złotego kruszcu podbudowaną względami estetycznymi czy światopoglądowymi – choć te także grają swoją rolę.
To poradnik przeznaczony dla początkującego i średnio zaawansowanego INWESTORA, który o złocie myśli jak o jednej z wielu dostępnych lokat kapitału. Lokaty mającej swoje niepodważalne zalety, ale też równie ewidentne wady (o czym pisałem w październikowych „Złotowieściach” – 20/2018).
Złoto fizyczne czy papierowe?
W świecie finansów mamy do czynienia z dwoma sposobami inwestowania w złoto. Zasadniczo sprawa sprowadza się do rozróżnienia „złota papierowego” od zakupu fizycznie istniejącego kawałka metalu. Jako „złoto papierowe” rozumiem wszelkiej maści certyfikaty inwestycyjne, jednostki funduszy inwencyjnych, ETF-y i instrumenty pochodne, których cena uzależniona jest od notowań złota. Tego typu inwestycjami zajmiemy się w ostatniej części poradnika. Kupowanie „złota papierowego” ma w mojej ocenie sens tylko w ramach krótko i średnioterminowej spekulacji na wzrost notowań żółtego metalu. W przypadku długoterminowych inwestycji mających na celu zabezpieczenie realnej wartości naszego kapitału w grę wchodzi tylko i wyłącznie złoto fizyczne.
Dlatego najpierw skupimy się na złocie fizycznym, które może przybrać postać biżuterii, granulatu, różnego rodzaju złomu złota, monet kolekcjonerskich oraz sztab i monet bulionowych. W przypadku zakupów inwestycyjnych interesuje nas tylko i wyłącznie ten ostatni segment. Złoto bulionowe to monety (i sztabki) bite na cele inwestycyjne jako lokata kapitału. Ich wartość jest równa wartości zawartego weń kruszcu. Aby oszacować wartość złotej monety bulionowej wystarczy pomnożyć jej masę (w uncjach trojańskich) przez próbę kruszcu i cenę z giełdy w Londynie czy Nowym Jorku. Raczej nie ma tu miejsca na dodatkową wartość kolekcjonerską, choć z czasem takowa może się pojawić.
Powiedzmy to raz jeszcze: jeśli chcemy się cieszyć wszystkimi unikatowymi cechami złota (uniwersalny pieniądz pozbawiony ryzyka kredytowego, niezależność od rządu, anonimowość, płynność, dyspozycyjność i obietnica bezpiecznego przechowania siły nabywczej w długim i bardzo długim okresie), to jedynym rozsądnym sposobem inwestowania w złoto jest osobisty, anonimowy i gotówkowy zakup złotego bulionu, który następnie przechowujemy pod własną kontrolą. Wszystko inne jest tylko lepszym bądź gorszym substytutem.
Po ciąg dalszy poradnika zapraszam do "Złotowieści" - niezależnej, aczkolwiek subiektywnej publikacji poruszającej tematykę inwestowania w złoto w świecie ogarniętym przez kryzys systemu finansowego i towarzyszącym mu zawirowaniom.
Użyj kodu INWESTOR, a otrzymasz ofertę rocznej prenumeraty "Złotowieści" z 50-procentową zniżką - skorzystaj >>
























































