Kluczowe indeksy na GPW zanurkowały rano pod wpływem fatalnego sentymentu na rynkach bazowych i pod ciężarem publikacji raportów finansowych największych spółek. Chociaż po południu na Wall Street obserwowana była próba odbicia, to jej skala w stosunku do czwartkowego tąpnięcia nie przekonywała, a zdeterminowanie kupujących było dość niepewne.


Ostatnia sesja tygodnia na GPW w Warszawie upłynęła pod znakiem wyraźnej przewagi sprzedających. Indeks WIG20 spadł o 1,85 proc., szeroki WIG zniżkował o 1,25 proc., dzięki lepszej postawie indeksu średnich spółek, gdzie mWIG40 poszedł w górę o 0,38 proc. Z kolei reprezentujący mniejsze podmioty sWIG80 stracił 0,53 proc.
Aktywność inwestorów koncentrowała się niemal wyłącznie na największych spółkach. Łączne obroty na szerokim rynku wyniosły 2,85 mld zł, z czego 2,4 mld zł przypadło na walory z indeksu WIG20.
Europa na czerwono, Wall Street walczy o odbicie
Słabość polskiego parkietu wpisała się w ponury krajobraz giełd Starego Kontynentu, na których dominowały spadki. Europejskie indeksy ugięły się pod presją podaży. W momencie zamknięcia handlu w Warszawie brytyjski FTSE 100 spadał o 1,4 proc., niemiecki DAX tracił aż 2,1 proc., a francuski CAC 40 zniżkował o 1,2 proc.
W tym samym czasie na Wall Street trwała próba zainicjowania korekcyjnego odbicia po katastrofalnej czwartkowej wyprzedaży, podczas której technologiczny Nasdaq runął aż o 5,5 proc. W piątek za oceanem S&P 500 zyskiwał 0,8 proc., a Nasdaq Composite szedł w górę o 1,5 proc., jednak w miarę upływu godzin amerykańskie byki traciły impet, stawiając powodzenie odbicia pod znakiem zapytania.
Przewagę kupujących starał się napędzać mocno przeceniony na poprzedniej sesji sektor producentów półprzewodników. Równocześnie rynki musiały przetrawić mocny raport z amerykańskiego rynku pracy (non-farm payrolls), który na nowo rozbudził obawy inwestorów i wzmocnił rynkowe wyceny scenariusza zakładającego grudniową podwyżkę stóp procentowych przez Rezerwę Federalną.
W cieniu długu i wyroku agencji ratingowej?
Krajowe podwórko pozostało niewzruszone na próby stabilizacji za oceanem. Sentyment na GPW determinowała realizacja zysków na blue chipach. „Po wczorajszym tąpnięciu i najgorszej od lat sesji w Stanach Zjednoczonych, dziś mamy przecenę także u nas. WIG20 spada, co głównie wynika ze słabości Orlenu. Zobaczymy, czy piątek i przyszłotygodniowe sesje przyniosą na amerykańską giełdę stabilizację czy uspokojenie z potencjałem odbicia” – wskazał dla PAP Biznes Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu doradztwa inwestycyjnego w Ipopema Private Investments.
Analityk zauważył jednocześnie, że spadek rentowności amerykańskich obligacji 10-letnich poniżej bariery 5 proc. stanowi pozytywny sygnał, który z jednej strony wspiera sentyment na rynku długu, a z drugiej ogranicza presję ciążącą na mnożnikowych wycenach spółek technologicznych i wzrostowych.
„Wydaje mi się, że teraz będzie szukanie punktu równowagi. Rynek będzie coraz bardziej interesował się debiutem Anthropika i czekał na wyniki Nvidii, które spółka poda 17 listopada” – podkreślił Kozłowski.
Dodatkowym źródłem piątkowego napięcia na GPW było wyczekiwanie na zaplanowany po zamknięciu sesji przegląd ratingu wiarygodności kredytowej Polski przez agencję S&P:
„Są obawy, że o ile sam rating będzie utrzymany, to może nastąpić obniżka perspektywy do negatywnej. Pytanie, na ile to jest już w cenach i czy przypadkiem nie wpłynie na nieco większą zmienność. Jeśli tak, to traktowałbym to jednak raczej jako coś przejściowego, bez wpływu na wycenę spółek” – uspokajał dyrektor w Ipopema Private Investments.
Trzęsienie ziemi w WIG20: wyprzedaż Orlenu i Dino
W portfelu indeksu WIG20 przecena miała nie tylko szeroki, ale przede wszystkim głęboki charakter na niektórych walorach. Głównym ciężarem dla indeksu okazały się akcje koncernu Orlen (-7,52 proc.), które runęły przy potężnym obrocie (310 mln zł). Przed sesją Grupa Orlen opublikowała wyniki za III kwartał 2026 roku, raportując wynik EBITDA LIFO na poziomie 14,78 mld zł (wobec 8,9 mld zł rok wcześniej), co okazało się rezultatem o około 4 proc. niższym od rynkowego konsensusu (15,32 mld zł). W ocenie Sobiesława Kozłowskiego to jednak nie same liczby wywołały tąpnięcie.
„Wynik EBITDA LIFO był ok. 4 proc. poniżej oczekiwań, ale to chyba nie przesądza o takiej reakcji, bo wydaje się, że notowania Orlenu są związane bardziej z notowaniem ropy. Raczej wydaje mi się, że inwestorzy wychodzą z płynnych spółek, a w przypadku Orlenu jest to być może w jakimś stopniu realizacja zysków” – skomentował analityk.
Drugim negatywnym bohaterem dnia okazała się sieć handlowa Dino Polska (-6,15 proc.). Spółka zaraportowała w III kwartale zysk netto jednostki dominującej w wysokości 483 mln zł (wobec 481,9 mln zł rok wcześniej), trafiając niemal idealnie w konsensus rynkowy (484,5 mln zł). Inwestorów zaniepokoiły jednak perspektywy rentowności. Choć członek zarządu Michał Krauze zadeklarował ambicję poprawy marży brutto w IV kwartale, zaznaczył, że dynamika może wyhamować, a priorytetem pozostaje walka o wolumeny sprzedaży.
Wyprzedaż dotknęła także inne tuzy parkietu: solidarnie traciły odzieżowe LPP (-2,14 proc.), budowlany Budimex (-2,17 proc.). W całym indeksie WIG20 zdołały zazielenić się kursy 6 spółek przy czym cztery z ich (Allegro, Alior, Żabka i Kruk) zyskały w granicach 0,6 proc.
Liderem wzrostów zostało Modivo (+5,25 proc.), którego akcje wystrzeliły po publikacji szacunków za III kwartał roku obrotowego 2026/27. Spółka pokazała 372 mln zł zysku EBITDA (konsensus zakładał 380,1 mln zł) oraz 450 mln zł skorygowanej EBITDA. Prawdziwym paliwem dla notowań okazały się jednak deklaracje restrukturyzacyjne:
„Prawdopodobnie notowania wspiera deklaracja zarządu odnośnie uwolnienia zapasów o wartości ok. 1 mld zł do końca 2027 r. Pytanie, na ile jest to trwała poprawa i czy rynek uwierzy, że sanacja Modivo postępuje” – zauważył Sobiesław Kozłowski.
Drugą mocniej rosnącą spółką wśród blue chipów był CD Projekt RED (+1,64 proc.) wbrew rynkowej zawierusze.
Odrodzenie Asbisu i XTB, zapaść Grupy Azoty
Bohaterem sesji w mWIG40 został Asbis (+8,05 proc.), który gwałtownie odbił po czwartkowym tąpnięciu o 9,81 proc. Dystrybutor elektroniki znajduje się w długoterminowym supercyklu – od początku roku akcje Asbisu podrożały aż o 330 proc..
Wyśmienitą formę zaprezentował również broker XTB (+4,97 proc.), który po silnej korekcie sprowadzającej kurs o ponad 31 proc. między wrześniem a początkiem listopada wrócił do łask kupujących. Według Sobiesława Kozłowskiego:
„XTB zaskakuje dzisiaj in plus, wydaje się, że spółka jest beneficjentem skokowego wzrostu zmienności. Być może rosną szanse na wejście XTB w ramach korekty do WIG20”.
Po przeciwnej stronie barykady w mWIG40 znalazła się Grupa Azoty (-4,92 proc.), której akcje spadły do poziomu 16,05 zł. Chemiczny koncern oszacował stratę EBITDA w III kwartale na poziomie 25 mln zł przy przychodach rzędu 3,227 mld zł, co zarząd wytłumaczył skokowym wzrostem kosztów surowców, w szczególności gazu ziemnego.
W indeksie sWIG80 bezapelacyjną gwiazdą okazała się Toya (+10,44 proc.), która zdeklasowała oczekiwania rynkowe. Dystrybutor narzędzi osiągnął 28,4 mln zł zysku netto przy 274,2 mln zł przychodów, wyraźnie wyprzedzając konsensus PAP Biznes. Sukces spółki nie umknął uwadze analityków:
„Z mniejszych spółek warto wyróżnić Toyę, która pokazała bardzo mocne wyniki, wyraźnie przebijając konsensus rynkowy. Być może jest to zapowiedź szansy na bliski koniec ekstremalnej słabości sWIG80 w relacji do WIG czy do WIG20” – ocenił Sobiesław Kozłowski.
Na szerokim rynku imponujące odreagowanie zaliczył technologiczny DataWalk (+12 proc.), odrabiając część z 25-procentowej straty zakumulowanej w trakcie dwóch poprzednich dni. Spółka pochwaliła się uzyskaniem kolejnego patentu w USA, czyli na najbardziej konkurencyjnym rynku IT.
Zadowolenie inwestorom przyniosły także szacunki paliwowego gracza Unimot (+2,45 proc.), który pochwalił się skorygowaną EBITDA w wysokości 133 mln zł, bijąc konsensus na poziomie 108,8 mln zł.

































































