Ministerstwo Sprawiedliwości przeprowadza kontrolę w pięciu kancelariach komorniczych, przez które doszło w piątek do wycieku danych z baz PESEL. Resort sprawdzi m.in., czy komornicy dochowali wszystkich procedur, wykorzystując informacje zapisane w systemie.
O przeprowadzanej kontroli dowiedziało się RMF FM. Według informacji radia, resort ma sprawdzić, czy to faktycznie komornicy pobierali informacje z systemu PESEL, czy robił to ktoś, kto wykorzystywał ich dane. Ministerstwo przyjrzy się także, czy komornicy pobierali dane tylko tych osób, które są dłużnikami oraz czy komputery komorników połączone z bazą PESEL miały dostęp do otwartego internetu – jest to bowiem niezgodne z prawem.
Ustalenia resortu minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ma przekazać prokuraturze. Może także wystąpić z wnioskiem do Krajowej Rady Komorniczej o nałożenie kary na pięć kancelarii. Chodzi m.in. o komorników z Warszawy i Łodzi. Ministerstwo Cyfryzacji ma z kolei dziś poinformować o pracach związanych z dalszym zabezpieczeniem systemu PESEL.
ReklamaZobacz także
Śledztwo w sprawie wycieku z PESEL zostało wszczęte z zawiadomienia Ministerstwa Cyfryzacji, które zauważyło wzmożony ruch w systemie i wzrostem wysyłanych zapytań przez niektórych komorników. Za wyciek danych mogą odpowiadać hakerzy.
W bazie danych PESEL znajdują się m.in. informacje dotyczące imion i nazwisk (także rodziców i małżonków), daty i miejsca urodzenia, adresu, serie i numery paszportów czy dowodów osobistych. Komornicy mają prawo mieć do nich dostęp – wykorzystują je przy prowadzeniu postępowania i ściganiu dłużników. Hakerzy mogą się natomiast posłużyć nimi np. do zaciągnięcia kredytu. Biuro Informacji Kredytowej zareagowało na piątkowy wyciek i zaproponowało swoim klientom rok darmowego dostępu do usługi Alert BIK.
AŚ

























































