W grudniu ZUS przesłał rekordowo małą kwotę pieniędzy na konta OFE. To już wiemy z poprzedniego komentarza. Dziś dowiemy się, że te małe pieniądze w całości zostały przeznaczone przez zarządzających aktywami na kupno akcji. Dodatkowo fundusze zlikwidowały znaczną część depozytów bankowych (zapewne krótkoterminowych) i uwolnioną w ten sposób gotówkę także skierowały na Giełdę. Według moich własnych statystycznych szacunków kwota pieniędzy, jaka została wykorzystana do zakupu walorów TPSA, KGHM, PKN Orlen oraz innych tuzów naszej warszawskiej giełdy wyniosła prawie 500 milionów złotych. To całkiem spory wynik. Większe kwotowo zakupy akcji ze strony OFE miały miejsce tylko w październiku 2001, kiedy to na giełdę powędrowało ponad 600 milionów złotych. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat przeciętna wartość nowo zakupionych akcji w miesiącu wynosi około 200 milionów złotych.
Jak widzimy październikowy oraz grudniowy wynik oznacza może nie szał zakupów, ale zdecydowaną odmianę nastrojów panujących wśród zarządzających portfelami w OFE. Stąd też od października notujemy znaczny wzrost udziału akcji w portfelach funduszy. Z jednej strony wzrost tego udziału zawdzięczamy zwyżce cen akcji a z drugiej właśnie zwiększonemu apetytowi na te walory ze strony OFE. Na skutek tych zakupów wartość posiadanych akcji będących w rękach funduszy emerytalnych wyniosła na koniec roku 5,258 miliarda złotych, co stanowi około 5% kapitalizacji Giełdy lub 15-25% (w zależności od przyjętych założeń) tak zwanego "free float" - czyli akcji znajdujących się w wolnym obrocie giełdowym.
Nie ulega wątpliwości, że polski rynek staje się powoli zbyt ciasny dla rosnących z dnia na dzień w siłę funduszy emerytalnych. O ile w przypadku rynku papierów dłużnych na razie nie ma takiego problemu (w rękach OFE znajduje się około 10% wyemitowanych przez Ministerstwo Finansów obligacji i bonów skarbowych), o tyle w przypadku akcji zacznie ich powoli brakować. Stąd też zapewne nawoływania dochodzące ze strony szefów OFE w kierunku Urzędu Nadzoru Funduszy Emerytalnych (UNFE), by zwiększyć liberalizację rynku emerytalnego w Polsce zezwalając na większe inwestycje poza granicami naszego kraju.
Zobacz także
Z jednej strony rozumiem problemy OFE. Na mało płynnym rynku coraz trudniej stosować skuteczne strategie inwestycyjne. Z drugiej strony rozumiem obawy UNFE związane z brakiem kontroli tego co się dzieje poza granicami polski. Już teraz dochodzą sygnały o nieprawidłowościach w zarządzaniu naszymi pieniędzmi. Czy OFE będą bardziej uczciwie inwestować nasze pieniądze nie mając nad sobą czujnego oka? Być może. Uważam, że problem można rozwiązać zdecydowanie prostszymi metodami, niż ciągłym tworzeniem ciał kontrolnych. To tylko podraża cały system emerytalny. Gdyby fundusze nie miały pewności napływu każdego miesiąca nowych pieniędzy na ich konta, to z pewnością lepiej dysponowałyby kapitałem posiadanym. A tak na usta ciśnie się stare polskie porzekadło: "Czy się stoi, czy się leży, 700 milionów złotych miesięcznie się należy". Te 700 milionów złotych, to oczywiście przeciętne miesięczne zasilanie ze strony ZUS.
Spójrzmy na tabelę pokazującą wartość aktywów poszczególnych funduszy według stanu na koniec grudnia 2001 roku oraz zmiany kilku podstawowych wielkości względem końca listopada. Widzimy wyraźnie, że w grupie funduszy można wyróżnić te, które mają wyższy udział akcji oraz te które mają udział akcji w portfelu na niższym poziomie. Do pierwszej grupy zaliczyć należy: OFE Commercial Union, OFE Nationale Nederlanden, OFE PZU Złota Jesień, OFE Zurich Solidarni, OFE Pocztylion i OFE DOM.. W funduszach tych udział akcji w portfelu wynosi 26-33%. W pozostałych funduszach wskaźnik ten znajduje się w przedziale 14-22%. Co ciekawe w drugiej grupie znajduje się OFE AIG, który zdecydowanie odstaje od swych największych konkurentów. Gdyby obecna fala zwyżki cen akcji na GPW przerodziła się w dłuższą hossę, to fundusz ten po raz kolejny utraciłby dystans do czołówki. Wzrosty na giełdzie w małym stopniu przełożyłyby się na wzrost ceny jednostki uczestnictwa z uwagi na niską wagę tych papierów w całej strukturze jego portfela aktywów.
Jeśli więc faktycznie nadeszłaby hossa na giełdzie, to fundusze z drugiej grupy zmuszone by były do szybkiego dokupowania wcześniej sprzedanych akcji, by nie utracić dystansu do funduszy z pierwszej grupy. Obawiam się wręcz, że na koniec czerwca część funduszy, które nie wyczuły zmiany koniunktury giełdowej, będą zmuszone do pokrycia z własnych środków wymaganej stopy zwrotu ogłaszanej co kwartał przez UNFE.
Patrząc na zmiany niektórych wielkości w przeciągu miesiąca (porównanie stanu z końca grudnia ze stanem z końca listopada 2001), to zauważymy, iż jeden z najmniejszych funduszy (OFE Kredyt Bank) dokonał niesamowitego wyczyny. W ciągu miesiąca wszystkie obligacje oraz bony skarbowe sprzedał na rynku wtórnym, a za uzyskane pieniądze zakupił akcje. Małemu funduszowi oczywiście łatwiej dokonywać takich przetasowań w swym portfelu. Jeśli będzie hossa, to będzie to powód, by wyrazić swój zachwyt nad wyczuciem rynku. Gwiazdkami zaznaczono wartości szacunkowo wyliczone na podstawie zestawu układów równań oraz prostych narzędzi statystycznych. I tak przykładowo na skutek spadku wartości indeksu WIG w grudniu statystycznie rzecz biorąc fundusze straciły nieznacznie na posiadanych wcześniej akcjach. Na skutek spadku rentowności papierów skarbowych (wzrostu ich cen) na rynku wtórnym fundusze mogły zarobić prawie 4,5% na tych papierach. Po zestawieniu tych obliczeń z danymi na temat wielkości przelanych środków z ZUS do OFE, można oszacować wartość zakupionych w grudniu nowych akcji. I tutaj widzimy, że pod tym względem prym wiodły cztery największe fundusze w ujęciu kwotowym oraz OFE DOM i OFE Kredyt bank w ujęciu procentowym.
Na uwagę zasługuje wynik otrzymany dla OFE Winterthur oraz OFE Pekao-Alliance. Wszystko wskazuje na to, iż fundusze te jako jedyne zmniejszyły zaangażowanie w akcje sprzedając większą ilość akcji na giełdzie.
Niedługo poznamy raporty półroczne a później raporty roczne wszystkich funduszy emerytalnych. Dowiemy się wtedy jakie konkretnie spółki dominują w portfelach poszczególnych OFE. Będzie też możliwe porównanie stanu z końca roku 2001 i końca półrocza 2001 oraz końca roku 2000. Oj czuję, że nie będzie tam akcji Elektrimu. Chyba zastosowano w tym przypadku "window dressing", czyli czyszczenie okien przed stworzeniem sprawozdania finansowego. Jeśli w ten sposób OFE uwolniły kilkaset milionów złotych, to nie dziwię się, że teraz szybką chcą te pieniądze zainwestować gdzie indziej. Widocznie szefowie działu "akcje" mający swe budżety nie chcieli podzielić się swoją częścią pieniędzy z szefami działu "papiery dłużne". I stąd ta gonitwa w kupowaniu akcji....
Jacek Maliszewski
























































