REKLAMA

Wielki biznes na SMS-ach

2009-12-10 06:00
publikacja
2009-12-10 06:00
Konkursy SMS w telewizji to już wielki biznes. A stanowią ledwie początek mariażu TV i mikropłatności

Oglądasz »Brzydulę« w TVN? Trwa konkurs! Wyślij SMS o treści ULA pod numer 7324 (koszt 3,66 zł z VAT)”. „Wygraj weekend w spa oraz koronkowy zestaw wkładek Discreet”. „Dwójka, głosujcie na dwójkę…”, „Trójeczka kochani, trójeczka!” – po wyśpiewaniu kolejnego hitu proszą serialowe gwiazdy i ich przyjaciele w polsatowskim „Jak oni śpiewają”. „Odbierz auto od TVP!”. „Wyślij SMS – wygraj volkswagena. Imię, nazwisko oraz miejscowość, z której pochodzi każdy laureat, pod warunkiem wyrażenia przez niego zgody, podana będzie do publicznej wiadomości na stronie internetowej www.sms.tvp.pl...”.

Konkursy SMS, audiotele, rankingi i głosowania z pomocą telewizji to dziś ogromny biznes. Powód jest prosty. – Wyłączając erotyczne i nieprzyzwoite, jedna taka mobilna wiadomość – jak otwarcie mówi Piotr Ostaszewski, dyrektor działu nowe media w Polsacie – kosztuje od 50 groszy do 9 złotych netto. Z tego połowa trafia do operatorów komórkowych. Resztę zgarniają organizatorzy SMS-owych konkursów. Czyli media. – Mobile marketing wykorzystują także na przykład producenci chipsów. W sektorze medialnym swoje usługi oferujemy między innymi TVP, Radiu Zet, „Gazecie Wyborczej”, tytułom Wydawnictwa Marquard i Infor, zarówno w zakresie komunikacji mobilnej, jak i usług internetowych: streaming wideo czy też budowie internetowych społeczności – zdradza Sławomir Komiński, wiceprezes One-2-One, odpowiedzialny za współpracę z partnerami spółki z sektora mediów.

Tajne przez poufne

Tyle że w odpowiedzi na pytanie dziennikarza o wpływy z tzw. SMS-ów premium, podane choćby tylko procentowo (w porównaniu do przychodów z reklamy), polscy nadawcy odmieniają przez wszystkie przypadki jeden zwrot: tajemnica handlowa. Podobnie zresztą brzmi odpowiedź na pytanie, jakie są warunki umów zawieranych przed głosowaniami. Czy bywa, że operator za darmo obsługuje SMS-y, bo w zamian dostaje pasek u dołu ekranu z reklamą, gdzie ma graficzną prezentację, a ponadto kilka zdań od prowadzącego? Tu pary z ust nie chcą puścić także firmy zajmujące się technicznym zapleczem audiotele oraz producenci programów.

Największy popłoch temat zarabiania przez telefon wywołał w TVN. Niedawno bowiem jeden z mieszkańców Warszawy przesłał do resortu finansów regulamin ich konkursów, wykreślając nazwę organizatora, z prośbą o ocenę prawną. Ministerstwo Finansów stwierdziło, że działania te są grami losowymi, ponieważ na zadane pytania mogą odpowiadać tylko ci telewidzowie, którzy dostaną się na linię metodą losową, a wynik tego losowania zależy od przypadku. Urzędnicy stwierdzili więc, że TVN i TVN 7 organizują w programach „Nocne granie”, „Granie na śniadanie”, „Salon gry” i „Apetyt na kasę” gry losowe bez zezwolenia (tych programów dotyczyły regulaminy). Teraz spółkę czeka postępowanie karnoskarbowe z maksymalną karą 4 mln zł.

Nie dziwi więc, że Karol Smoląg, rzecznik nadawcy, trwające tydzień próby umówienia się na rozmowę o SMS-ach premium zakończył tak: – Niestety, nic nie da się zrobić. Eksperci podchodzą do rozmowy jak pies do jeża. Przepraszam. Innym razem.

Ale TVN wcale nie jest tu wyjątkiem – m.in. Teleaudio, Polkomtel, PTC oraz Rochstar także odmówiły rozmowy na temat roli SMS-ów w telewizji.

Milionowy biznes

Rąbka tajemnicy na temat kuchni tego biznesu uchyliła jedynie TVP – ale tylko dlatego, że musiała ogłosić przetarg. W komunikacie czytamy: „Telewizja Polska SA podpisała umowę z giełdową Grupą One-2-One na obsługę ruchu premium SMS na swoich antenach. Wartość zamawianych usług wyniesie około 60 mln zł w ciągu najbliższych dwóch lat”. Przetarg dotyczył wyłonienia integratora, czyli firmy pośredniczącej w organizowaniu audiotele (mają podpisane umowy z operatorami GSM oraz są podłączone do ich systemów). Integrator udostępni TVP numery premium SMS na wyłączność oraz będzie realizował na tych numerach usługi interaktywne wykorzystujące wiadomości tekstowe. – Oferta One-2-One okazała się najlepsza pod względem zaoferowanej ceny. Oceniam jednak, że w bieżącej obsłudze projektów realizowanych na naszych antenach bardzo ważna będzie jakość, do której One-2-One przyzwyczaiło nas w dotychczasowej współpracy. Jestem zadowolony z podpisania umowy z firmą, która jest postrzegana, także przez nas, jako jedna z najlepszych spółek zajmujących się komunikacją interaktywną w Polsce – powiedział Zbigniew Badziak, dyrektor biura reklamy TVP. Zaraz jednak Daniel Jabłoński z biura prasowego TVP zaznaczył, że więcej informacji nie będzie.

Bardziej otwarty okazał się na szczęście Sławomir Komiński z One-2-One. – SMS-y premium to już nie dodatek do przychodów z reklamy największych stacji telewizyjnych, ale naprawdę poważne pieniądze. Ten rynek rośnie rok do roku o kilkadziesiąt procent ze szczególnym przyspieszeniem w ostatnich latach, i to pomimo kryzysu w mediach – mówi wprost wiceprezes One-2-One. O skali tego biznesu świadczy nie tylko ujawniona w przetargu kwota, ale także to, że te 60 mln zł to część, którą TVP przeznaczyła na realizację kontraktu. Zawiera prowizję operatorów GSM, wynagrodzenie dla One-2-One i VAT. Nie obejmuje więc tego, co zarobi TVP.

Pewne światło na potencjał tego rynku rzuca też Orange, jedyny z kluczowych operatorów telefonii komórkowej, który zdecydował się porozmawiać na ten temat. – W ostatnim okresie przychody z usług typu SMS premium zauważalnie wzrosły – twierdzi Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP, do której należy Orange. Według niego głównej przyczyny takiego stanu rzeczy można się doszukiwać w kryzysie, który paradoksalnie sprawia, że odbiorcy chętniej biorą udział w różnych zabawach, w których można wygrać atrakcyjne nagrody.

Tymczasem Canal+ w ogóle nie przyznaje się do zarobkowego traktowania SMS, twierdząc, że jako płatna telewizja straciłby na wizerunku, gdyby agresywnie korzystał z audiotele.

– W przypadku naszych konkursów, SMS-y to po prostu błyskawiczne, proste i wygodne dla abonentów narzędzie, dzięki któremu nie muszą oni wysyłać e-maili ani listów, aby wziąć udział w akcji. Widzom Kuchnia.tv proponujemy na przykład przepisy wysyłane MMS-em na telefon, użytkownicy Cyfry+ VOD mogą poprzez SMS zamawiać ulubione filmy, umożliwiamy też osobom zainteresowanym ofertą Cyfry+ zainicjowanie kontaktu z nami poprzez SMS-y. Koszty tych usług są dla abonentów naprawdę niewielkie – zapewnia Dorota Zawadzka, rzeczniczka Canal+ Cyfrowego. Dodaje, że stacja wprawdzie organizuje konkursy i oferuje serwisy z użyciem telefonów komórkowych, jednak nie jest to dla niej sposób na zwiększenie przychodów. – Jako telewizja płatna finansujemy działalność przede wszystkim z opłat abonamentowych – podkreśla Zawadzka.

Na drwala

Procedura jest prosta. – Aby uruchomić premium SMS, trzeba podpisać umowę z każdym z operatorów regulującą ogólne zasady współpracy, a następnie technicznie zintegrować się z SMSC (ang. Short Message Service Center) – centrum zarządzającym wiadomościami SMS każdego z operatorów, od i do klienta – tłumaczy Wojciech Jabczyński z Grupy TP.

Z marketingowego punktu widzenia, żeby audiotele było zyskowne (czyli przyszło dużo SMS-ów) oprócz dobrania atrakcyjnych nagród, można zastosować dwie metody. Pierwszą wypada określić wprost – „na drwala”. Posiłkujemy się wtedy prostym pytaniem w stylu: „Gdzie jest największe polskie molo? W Sopocie, w Katowicach czy w Warszawie?” Albo inna sonda: „Japoński wojownik to: masaj, samuraj, a może pigmej?” Przestają dziwić te infantylne pytania, kiedy dowiadujemy się, że dzięki nim do jednego programu w ciągu dwóch godzin przychodzi nawet 100 tysięcy SMS-ów, co przyznaje Sławomir Komiński. Jeżeli więc przyjmiemy za średnią cenę SMS-a 5 zł, to do organizatora konkursu wpływa wówczas ok. 250 tys. zł.

Drugi sposób jest bardziej wyrafinowany i prawdopodobnie (danych nie ma) jeszcze bardziej zyskowny. Nazwać go trzeba „na niekończącą się opowieść”. I tak, aby w ogóle wziąć udział np. w jednym z konkursów TVP, w którym zadaniem jest zdobycie kwoty równej lub najbliższej średniej krajowej pensji, uczestnik musi wysłać co najmniej kilka SMS-ów. Największą szansę na znalezienie się w finale, czyli w grupie osób, spośród których organizator wylosuje zwycięzcę, jest oczywiście wysłanie jak największej liczby wiadomości tekstowych.

Na pytanie o ocenę etyczną takich metod Daniel Jabłoński z TVP odpowiada: – TVP przestrzega w komunikacji SMS ściśle określonych zasad i przepisów, kierując się przy tym zdrowym rozsądkiem i etyką nadawcy oraz troską o zaufanie widzów.

Narzędzie płacenia przez SMS nadawcy wykorzystują nie tylko do umożliwienia udziału w konkursach, loteriach, sondach lub ankietach. Media stosują je też do dodawania ogłoszeń, czytanych w radiu, publikowanych w Internecie i prasie, czy z pomocą Telegazety, wysyłania pozdrowień oraz ściągania multimediów – np. dzwonków na telefon z utworu emitowanego na antenie. Z pomocą SMS-a można też otrzymać dostęp i obejrzeć – wcześniej niż zaplanowano w ramówce – nowy odcinek ulubionego serialu.

Nie należy więc – co podkreśla Piotr Ostaszewski z Polsatu – interaktywności związanej z SMS kojarzyć wyłącznie z nachalnym łupieniem widzów. To także pewien wabik, szczególnie dla młodego odbiorcy, który nie chce być pasywny. – Młodzi ludzie są wielozadaniowi, mają podzielność uwagi. W czasie oglądania telewizji często siedzą z otwartym laptopem, gdzie czatują z pięcioma innymi osobami, oglądając filmy na YouTube w tej samej chwili. Trzeba próbować w jakiś sposób przyciągnąć ich uwagę – mówi Piotr Ostaszewski.

Dla pieniędzy, jako wabik

Tak czy inaczej SMS-owe szaleństwo to ledwie początek mariażu TV i mikropłatności konkursów i loterii. Sławomir Komiński z One-2-One twierdzi, że następne lata przyniosą przełom. – Dzięki możliwościom technicznym rozwinie się głównie płatne przez SMS pay-per-view, czyli usługa odpłatnego oglądania wybranych programów w dowolnym czasie. Widzowie w większości sami będą kształtować ramówkę – przewiduje Komiński. Piotr Ostaszewski z Polsatu w swoich rozważaniach idzie jeszcze dalej.

– Poprzez rozwój tak zwanego mobile nasz kontent będzie konwergentny – to znaczy dostępny wszędzie i w każdy sposób, czyli na każdym urządzeniu, z którego zechce skorzystać odbiorca. W efekcie wzrostu znaczenia takiej komunikacji na rynku mediów wzrośnie konkurencja, bo firmy takie jak Orange siłą rzeczy staną się bardziej koncernami medialnymi niż telekomami – twierdzi Ostaszewski.

Wywołany do tablicy Wojciech Jabczyński z TP – nie wprost, ale jednak – nie zaprzecza. Jego zdaniem kierunek, w którym rozwinie się współpraca między telewizją a operatorami, zależy od kilku czynników. Między innymi od nowych form mikropłatności wdrażanych wspólnie przez wszystkich operatorów we współpracy z organizacjami bankowymi lub też od pojawienia się nowej technologii, która może być jeszcze prostsza i bardziej intuicyjna dla użytkownika końcowego niż SMS. – Mam na myśli na przykład płatność pilotem bezpośrednio z poziomu TV. Chyba że pojawi się technologia pomijająca w łańcuchu płatności operatorów komórkowych – przyznaje Wojciech Jabczyński.

Równie optymistycznie perspektywy dalszego wykorzystywania mikropłatności w TV widzi Sławomir Komiński z One-2-One. Twierdzi nawet, że znaczenie płatności mobilnych już byłoby w Polsce dużo większe, gdyby nie zaporowe ceny głównych operatorów telefonii komórkowej. W Japonii, Skandynawii czy Niemczech telekomy zabierają dużo mniej, od 15 do 30 proc. ceny wiadomości. – Gdyby i u nas tak było, z pewnością prenumerowalibyśmy na przykład gazety przez SMS. Bo wydawcy już dawno pytali o taką możliwość, ale przestraszyli się, że połowę z ceny egzemplarza musieliby oddać. A telewizji, która może drożej sprzedawać kontent, tworzony i tak na potrzeby ramówki, bardziej się to opłaca – dodaje Komiński.

Rafał Kerger

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~dokładnie
dokładnie daja jakąś marną nagrode a na smsach aiwnycg zarabiaja 50 razy wiecej niz nagroda warta!!
Sam kiedys wysłałem do cholernego operatora kilkadziesiat smsów gdy było kilkadziesiat samochodów do wygrania.i jestem przekonany ze jeszcze zarobili na tym krocie!!
~Obiektywnie
Myślę, że nigdy nie mieli w rzeczywistości kilkudziesięciu samochodów do wygrania. Co najwyżej jeden jeśli w ogóle...
~stef
I po co abonament skoro kasę się tłucze na pseudo konkursach, których nikt nie wygrał...........no może znajomy znajomego
~Adam222
Teraz zapłacą dodatkowy podatek w wysokości 25% w ramach walki z hazardem.
~ch
od dawna nabijają kabzę tymi SMS a ludzie głupie wysyłają licząc na wygrane. Nawet w popularnym programie IBISZ czekał na podanie wyników bo ludziska wysyłali i kontrolerzy IBISZA przez słuchaweczkę w uchu kazali mu zaczekac bo ta minuta lub dwie dała może kilkadziesiąt tysiecy. Nie ruszysz się nigdzie bez hasła wyślij SMS a wygrasz od dawna nabijają kabzę tymi SMS a ludzie głupie wysyłają licząc na wygrane. Nawet w popularnym programie IBISZ czekał na podanie wyników bo ludziska wysyłali i kontrolerzy IBISZA przez słuchaweczkę w uchu kazali mu zaczekac bo ta minuta lub dwie dała może kilkadziesiąt tysiecy. Nie ruszysz się nigdzie bez hasła wyślij SMS a wygrasz lub lepiej - już jesteś wpisany na listę wygranych pozostaje tylko wysłać SMS -hehe. Dziwię się tylko TVP która domaga isę abonamentu dla zmieniających sie prezesów na odprawy a za SMS i reklame której podobno nie ma w TVP zgarnia miliony. Wysyłajcie owieczki dla prezesow na płace i dla Lisa bo to przecie gwiazda nie z tej ziemi.
~zagubionywsłowotoku
"Poprzez rozwój tak zwanego mobile nasz kontent będzie konwergentny..." takie słownictwo to bardziej wyrafinowana masturbacja? Bo nikogo wokół chyba to nie podnieca...

Powiązane: Telewizja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki