REKLAMA

Waluty: Komentarz walutowy ECM

2003-12-09 14:02
publikacja
2003-12-09 14:02
EUR/USD osiąga nowe historyczne górki i to po tym, jak poznawaliśmy ciąg bardzo dobrych fundamentów z USA. No, za wyjątkiem raportu z rynku pracy. W dalszym ciągu w gospodarce za oceanem brakuje kilku milionów miejsc pracy. Pomimo słabego dolara nie widać poprawy deficytu obrotów bieżących. Mówi się, że kapitał spekulacyjny nie jest zainteresowany aktywami amerykańskimi, ale tak się tylko mówi, a jaka jest prawda, wiedzą tylko banki centralne, w tym przede wszystkim FED. Gospodarka amerykańska drgnęła, o to chyba chodziło, a jednak odbicie bez nowym miejsc pracy wygląda podejrzanie. Potrzebujemy nowego potwierdzenia, że to nie cud, nie oszustwo. Podejrzewane jest jakieś oszukaństwo, ponieważ rekordowe zadłużenie kraju i gospodarstw domowych nie może trwać wiecznie. Nie można wydawać więcej pieniędzy pożyczając coraz więcej. W każdym bądź razie może i można, ale nie w nieskończoność. Bowiem wtedy okazałoby się, że na szczęście i dobrobyt istnieje prosta formuła i dziwne, że inne kraje tego nie pojmują. Optymiści mówią, że nie ma się czym martwić. Dopóki banki centralne mogą drukować następne tony pieniędzy widząc jakikolwiek znak słabości rynku trudno, aby ceny nieruchomości czy ceny akcji jakoś mocno spadały, przynajmniej w nominale dolarowym. Bush zrobi wszystko dla podtrzymania dobrego samopoczucia amerykańskiego społeczeństwa. Iluzja bogactwa przesłania spadek siły nabywczej dolara. Ameryka jest krajem wielkiego rynku wewnętrznego, na którym konsumentom specjalnie nie potrzeba paszportów. Nie interesują się polityką globalną. Dla większości społeczeństwa za oceanem liczą się tanie produkty dobrej jakości z Chin, Malezji itd.

Eksport Japonii i jego konkurencyjność zależą od kursu jena. Zwłaszcza, gdy produkcja odbywa się w Japonii. Żeby jen nie stał się zbyt drogi BOJ interweniuje od czasu do czasu powstrzymując spadki USD/JPY. Financial Times podał niedawno, że BOJ odnotował stratę po raz pierwszy od dziesiątków lat. W pierwszej połowie 2002 roku BOJ wykazał zysk 288 mld jenów. W pierwszej połowie 2003 roku stracił 110 mln jenów. Jaki jest stan jego rezerw? Chyba dużo gorszy.

W USA liczba wolnych mieszkań do wynajęcia wzrosła do 9.9%, najmocniej od 1956 roku. Amerykanie wolą budować i kupować, aniżeli mieszkać w wynajętych. Gdy ceny nowych domów pną się do góry, czynsze spadają. Od 2001 roku przeciętny czynsz spadł już o 4.8%. Gdy stopy procentowe wzrosną, rynek wolnych mieszkań może odczuć to boleśnie w postaci większego spadku wysokości czynszów.

Zakodowane informacje przenoszone przez oficjeli z ciała na ciało podobno są łatwiejsze do rozszyfrowania, aniżeli wnioskowanie z meandrów dymu tytoniowego wypuszczanego ongiś przez byłego szefa FED-u Paula Volckera. Kiedy gość tego typu pojawia się przed kamerami jedni chwytają każde słowo, inni zwracają uwagę przede wszystkim na język ciała, język niewerbalny. Drżenie powieki, potarcie czoła, kręcenie palcami. Nagranie wielokrotnie puszczane jest ze stop klatką, aby rozwiać jakiekolwiek wątpliwości i niczego nie uronić. Absolutna atmosfera skupienia. Poruszanie własnymi wargami wraz z przedstawicielem FED-u, ECB, IMF... Dolar jest i będzie... A nie mówiłem? Zielony to dobra waluta. Możemy spokojnie pozwolić sobie na większe fluktuacje kursu dla dobra rynku wewnętrznego jak i dla dobra rynku globalnego. Błogosławiony słabszy dolar. Wszystkie kraje G7 zdało się, że wymodlili cichą dewaluację dolara, aby pozbyć się pewnych nierównowag na rynkach świata. Oto mamy tani papierowy pieniądz, więc warto go pożyczyć, wymienić na inną walutę i zainwestować, na przykład w Australii, gdzie stopy wynoszą już 5.25%. Na dodatek można posłużyć się dźwignią korzystając z derywatywy. Zyski mogą być wielokrotnie wyższe niż wynikałoby z samego wniesionego depozytu. Inwestorzy nauczyli się korzystać z dźwigni lepiej niż kiedykolwiek w przeszłości. Tym sposobem lewarowane transakcje spowodowały, że nigdy dotąd tak wiele pieniędzy nie mających nic wspólnego z fizycznymi dobrami nie służyło do obrotu walutami w takiej mierze jak obecnie.

Dla przykładu, inwestor składa depozyt 100,000 dolarów, który w przypadku zainwestowania w obligacje może być podlewarowany czterokrotnie. To znaczy inwestor ma możliwość zainwestować 100,000 $ plus 400,000 $ pożyczone mu przez bank. Razem zainwestuje 500,000 $. 400,000 $ pożyczy tam, gdzie najniższe oprocentowanie, powiedzmy w jenach. Kupi obligacje australijskie dające 7% rocznie i uzyska roczny zysk 22%. Zysk bez ryzyka... Ale czy na pewno? Powstaje ryzyko kursowe, które dotyczy dolara, jena i australijskiego dolara. Pożyczone pieniądze mogą przynieść stratę, jeżeli waluta pożyczki zaczyna umacniać się. W tym roku inwestorzy wchodzili na australijskiego dolara, nowozelandzkiego dolara, forinta węgierskiego i koronę islandzką.

EUR/USD utrzymuje się powyżej 1.2200. Złoto utrzymuje się powyżej 400 dolarów za uncję.

Administracja Białego Domu konsekwentnie odmawia komentarza, czy USA rozpatrzyłoby w pewnym momencie interwencję o obronie słabnącego dolara. Gospodarka amerykańska jest silna i staje się silniejsza. Wydajność pracy rośnie, silny jest rynek nieruchomości. Ulgi podatkowe przynoszą efekt.

Ale wzrost finansowany jest przede wszystkim przez pożyczone pieniądze. Deficyt budżetowy może osiągnąć 500 miliardów dolarów w przyszłym roku. Pożyczane pieniądze są wydawane zarówno przez konsumentów jak i przez rząd. Dolary pożyczane są ledwie powyżej stopy inflacji. Pieniądz jest tani. Wielu konsumentów nie zauważyło, że dolar dewaluuje się na globalnym rynku. Do euro, funta, franka... można listę ciągnąć dalej. Wiadomo, dolar osłabił się do koszyka. W ciągu ostatnich czterech tygodni banki centralne zwiększyły aktywa w amerykańskich obligacjach o 40 miliardów dolarów, czyli w tempie 2 miliardów dolarów dziennie, licząc tylko sesje do handlowania. Możnaby sądzić, że powinno to umocnić dolara, ale wprost przeciwnie, pozwoliło to zaledwie do utrzymania tempa dewaluacji na poziomie 2.3%. Dla spekulantów grających z dźwignią 100 dewaluacja dolara o 2.3% w okresie miesiąca oznacza osiągnięcie zysku 230% w tak krótkim czasie. Zatem istnieje armia inwestorów, którym jest na rękę występujący trend. Trend is your friend. Jeżeli cel dewaluacji jest znany, wtedy tylko trzeba dokładać do wcześniejszych pozycji, ilekroć rynek cofa się o 100-150 punktów. Ten, na którego najbardziej liczono, zachowuje spokój. Alan Greenspan studiuje wykresy rano, wcześnie rano i nie sygnalizuje niepokoju. Fundusze amerykańskie pakują więc większe pieniądze w tę samą stronę. Grają na krótkiego dolara.

Pieniędzy, papierowych pieniędzy jest dosyć. Ale USA posiadają mniej niż 2% światowych rezerw ropy, a zużywają 25% jej produkcji. Bez importu Ameryce starczyłoby własnej ropy na trzy lata. Rezerwy Wielkiej Brytanii wystarczyłyby Ameryce na siedem lat. Z ropą naftową mogą być problemy. Ropy może zabraknąć. Dick Cheney jest mocno związany z sektorem naftowym. Związany, to niezbyt precyzyjne słowo... Gruzja otrzymała pomoc w takiej wysokości, że w przeliczeniu na jednego mieszkańca jedynie Izrael cieszy się z większych względów Stanów Zjednoczonych. Niedawno w Gruzji nastąpiła zmiana władzy. Bezkrwawo, bezboleśnie, przeprowadzona w sposób niezwykle profesjonalny. Profesjonalność niech się nie myli ze spontanicznością. Gruzja jest kluczowym krajem regionu w interesach czarnego złota. Pomoc jest inwestycją długoterminową. Mission was possible.

Co mamy aktualnie na rynku? EUR/USD zaliczył nowy szczyt 1.2275, czyli zaledwie 25 punktów zabrakło do linii oporu w ujęciu długoterminowym. Z powodu FOMC wielu inwestorów nie podejmuje ryzyka na takiej sesji. Trend wzrostowy widoczny we wszystkich skalach jest tak świeży jak genetycznie zmodyfikowany pomidor zerwany 150 dni temu. Pomidor GM jest czerwony, nie psuje się. Jaka jest jego wartość odżywcza, jeżeli bakterie go nie biorą? Stephen Hawking wymyśla przeciwnikom GM od nieuków. Warto może wrócić do zegarów Einsteina i map Poincarego, aby na nowo przemyśleć teorię czasu. Choćby po to, aby poznać wcześniej, kiedy taki trend walutowy powinien w końcu odwrócić się. Stawanie naprzeciw nie wychodzi na zdrowie na żadnym rachunku, zwłaszcza, gdy nie ma patentu na dobre zajęcie pozycji z trendem.

Złotówka zaczyna lekko osłabiać się, co widać na koszyku. Nie są to może duże zmiany, ale wyraźnie coś się wydarzyło na wczorajszym modelowym dołku. Banki twierdziły, że nie było transakcji związanych z wąsami wykresów USD/PLN i EUR/PLN. Czyli inaczej mówiąc ignorować. Ale szybkie przeliczenie wskazuje, że z wąsami świec zaliczyliśmy dokładnie wsparcie dziennych i to nie byle jakie.

FED ogłosi stopy procentowe wieczorem. Praktycznie wszyscy liczą na utrzymanie polityki monetarnej. FED posłużył się indeksem CPI z trikiem. Nie potrzebował niczego magicznie wymazać czy zasłaniać. Po prostu pewnych cen nie uwzględnia a inne uwzględnia. Rosnących cen domów nie uwzględnia, ale spadające czynsze - tak. Mieszkalnictwo stanowi 22% CPI. FED pozwala spekulantom zajmować ogromne krótkie pozycje na dolarze. Pytanie polega na tym, kto zajmuje pozycję przeciwną? Kto śmie grać przeciwko trendowi? Aby dewaluacja była spokojna i uporządkowana, drugą stroną muszą być banki centralne. Z pewnością dowiemy się o tym już długo po faktach.

Paweł Koszarny

Analityk FMA

ECM

9.12.03

Źródło:Euro Consulting & Management
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki