Stopy procentowe pozostawiono w Polsce na niezmienionym poziomie nie bacząc na prognozy koniunktury globalnej, ani na koniunkturę krajową. W ten sposób będziemy mieli umiarkowany wzrost gospodarczy, może nawet niższy od założeń budżetowych rządu na ten rok i możemy oczekiwać bardzo niewielkiej poprawy bezrobocia. Według nowych danych GUS-u bezrobocie spadło o 0.5% w kwietniu, ale w stosunku do zeszłego roku wzrosła liczba bezrobotnych nowozarejestrowanych. Prawie 90% zarejestrowanych bezrobotnych nie posiada prawa do zasiłku. Prawie trzy miliony ludzi nie ma w Polsce pracy. Przed wyborami we wrześniu proponuję nie dać się omamić zapewnieniami polityków o rychłej poprawie rynku pracy.
Sprzedaż detaliczna wzrosła w kwietniu o 2.0% w stosunku do marca, ale była niższa o 14.4% r/r. Czy możemy te dane, zgodne z oczekiwaniami, potraktować optymistycznie? Chyba tylko w kretyńskim zwidzie, bowiem wzrost wskaźnika zawdzięczamy jedynie bardzo silnemu wzrostowi sprzedaży paliw (o 11.6%) i po małej części sprzedaży prasy, książek, i tak zwanej pozostałej sprzedaży. Reszta słupków przedstawia się żenująco słabo. Dla przykładu spadek sprzedaży mebli, RTV, AGD -9.7%. Sprzedaż w niewyspecjalizowanych sklepach z przewagą żywności, napojów i wyrobów tytoniowych -7.6%. Dane o sprzedaży detalicznej są dramatycznie kiepskie i potwierdzają pogarszającą się sytuację popytu na rynku wewnętrznym. Spadek cen ropy na rynkach światowych nie przełożył się na spadek cen detalicznych paliw na stacjach benzynowych. Czyżby również PKN ORLEN spekulował przeciwko zwyżkom cen czarnego złota? Dla utrzymania jako takiej równowagi budżetu kraju w interesie tego rządu jest nie dopuścić do spadku wpływów z tytułu różnych podatków znajdujących się w paliwie. W myśl zasady, że kierowca auta to nie kierowca bombowca, za paliwo zapłaci i bomby nie zrzuci.
Nawiasem mówiąc, nawet gdyby wypchał się trocinami to i tak zapłaciłby fiskusowi od wypchania. W pewnym znanym mi dobrze gimnazjum grono pedagogiczne wpadło w popłoch po zorientowaniu się, ile trzeba zapłacić podatku od wypchanej zwierzyny z pracowni biologii. Po krótkiej naradzie bez wielu słów przyjaciel odjechał z kompletem zwierzaków na działkę. Nie wiem, czy przewoził je przypięte pasami, ale dojechały szczęśliwie na miejsce i w ten sposób fiskus ma figę, na działce jest teraz krokodyl i jakieś nieznane mi ptactwo.
W poniedziałek i wtorek euro/dolar próbował się trochę rozpychać. Mieliśmy do czynienia z wyjątkowo wykupionym dolarem i wyjątkowym obciążeniem spekulacyjnym. Wczorajsze odbicie posłużyło operatorom do zbliżenia się do 1.2632, ale stop lossy nie puściły, bowiem faktycznie notowania nie przekroczyły poziomu 1.2630. Obrona sprzedaży z zeszłego tygodnia powiodła się. Zmiana sentymentu w skali tygodniowych miała spowodować większe umocnienie złotówki, jednak euro/dolar nie utrzymał się powyżej figury 1.2600. Tak więc nadal dolar cieszy się wzięciem. W środę sytuacja dolara jest już jednakowa na czterech najważniejszych parach walut. Inwestorzy zajęli również nowe pozycje na USDCHF. Poza euro/dolarem kupowanie dolara miało miejsce na GBPUSD. W chwili pisania analizy GBPUSD powrócił do poziomu otwarcia pozycji na sprzedaż, a przejściowy zysk wyniósł w najlepszym miejscu około 30 punktów. USDJPY zmierza z powrotem w kierunku 108.00. Środa jest dniem publikacji zamówień na dobra trwałe w USA.
Paweł Koszarny
Analityk FMA
ECM
25.05.05
Źródło:Euro Consulting & Management
































































