REKLAMA

W korporacji z ludzi wychodzą demony

Justyna Niedbał2013-03-04 06:00
publikacja
2013-03-04 06:00
Czy sprzedawcy siedzący przy kasach w supermarkecie są szczęśliwsi od pracowników korporacji? Czy w korporacji da się przetrwać bez podlizywania się podwładnym? Czy da się nie zwariować, pracując na tzw. open space?

homo corporaticus - w korporacji wychodzą z ludzi demony
foto: Magdalena Bartoszewicz

Między innymi na te pytania odpowiedziała nam Joanna Krysińska, autorka książki „Homo corporaticus, czyli przewodnik przetrwania w korporacji”. W rozmowie w Bankier.pl autorka zdradza nam trzy złote zasady przetrwania w „korpo” i radzi, kiedy warto skończyć z pracą w korporacji.

Przez wiele lat pracowała Pani w korporacji, napisała Pani również o tym książkę. Czy jest więc Pani w stanie określić, po czym można poznać, że ktoś pracuje w korporacji?

Korporacja to dla nich za mało» Korporacja to dla nich za mało
Nie chcę stawiać tutaj czarno-białych tez, ale jest pewna grupa ludzi, którzy ogromnie się identyfikują z korporacją. Ostatnio na pewnym spotkaniu poznałam grupę właśnie takich młodych ludzi. Żartowali sobie, że w lodówce jest produkt innej marki niż ta, dla której pracują, i powiem szczerze, że obecnie takie żarty mnie już rażą. Niestety, świadczą one o dużym spraniu mózgu.

Jakie są najczęstsze typy pracowników w korporacji?

„(…) Kim są duici? Czy to jakieś dziwne plemię korporacyjne? W pewnym sensie tak. Duit to pracownik, który przyjmuje poddańczą pozycję wobec korporacji, w związku z czym daje się wyssać jak cytrynkę. Słowo pochodzi od angielskiego do it, zrób to. To duici odwalają całą brudną robotę, a w podziękowaniu nie dostają nawet uścisku ręki prezesa. (…)”
Nie wiem, czy jest jakiś typ, który najczęściej występuje, bo korporacja przyciąga różnych ludzi.

Moim zdaniem dość dużo jest duitów, którzy często nawet nie wiedzą, że nimi są, dopóki coś nie pęknie lub się nie uda. Są także osoby, które przysłowiowo dokręcają śrubę, czyli tzw. terminatorzy. Jest ich mniej niż duitów, ale często pracują na wysokich stanowiskach i czerpią z takich zachowań wręcz sadystyczną przyjemność. A jeżeli jeszcze do tego dochodzi walka o stanowisko w kryzysie czy o pieniądze, to z ludzi wychodzą demony.

Przerażające jest też to, ile jest osób w korporacjach, które nie wiedzą, co robią na danym stanowisku. I nawet nie wiadomo, jak taki człowiek dostał tę pracę. Czy ta osoba po prostu ma „plecy”, czy jest na tym stanowisku przez przypadek. Pracować z taką osobą to jest koszmar. Jest przeważnie niekompetentna i jeżeli ma wyższe stanowisko, to może nam bardzo zaszkodzić. Jeżeli zaś pracuje z nami, to jej błędy mogą iść na nasze konto. „Spycholog” zaś to cwaniak, który będzie tak manipulował, żeby zepchnąć całą swoją pracę na nas.

Czy każdy może zostać typem spychologa?

„Pewien szef dużej firmy technikę 4D wyssał z mlekiem matki, bo zawsze instynktownie wiedział, jak nadskakiwać dyrektorowi globalnemu. Kiedyś, zapowiadając jego przemówienie przed całą firmą, powiedział, że „z każdego spotkania z — tu padło imię globalnego — wychodzi jako lepszy i mądrzejszy człowiek”. Globalny tylko skinął głową, ale jasne było, że jest zadowolony. Majstersztyk? Absolutny”
Na pewno nie. Myślę, że z tym trzeba się urodzić. Trzeba mieć w sobie dużą dozę bezczelności i cwaniactwa. Bo delegowanie pracy może być fair, jeżeli to jest nasz przełożony, ale zdarzają się zwyczajni manipulanci, którzy potrafią sprytnie zwalić całą swoją pracę na nas.

Czy można powiedzieć o trzech złotych zasadach, które pomogą przetrwać w korporacji?

Przede wszystkim zalecałabym mimikrę, to znaczy wybadanie środowiska i gruntu wokół siebie. Trzeba zobaczyć, kto gra pierwsze skrzypce i zrobić wszystko, żeby tej osobie nie podpaść. Jednak jeśli ktoś nas nie lubi, to zawsze znajdzie na nas haka.
„(…) W świecie zwierząt mimikra to przystosowanie ochronne polegające na tym, że bezbronne zwierzęta upodabniają się do zwierząt zdolnych do obrony, przybierając ich kształt lub barwy. W świecie korporacji bezbronny, słaby osobnik upodabnia się do osobnika silnego, mającego władzę i „trzęsącego” korporacją. I nawet jeśli po pijaku przyznaje, że „X to wyjątkowa kanalia”, przyjmuje wszystko co najgorsze od tej właśnie osoby. (…)”
Znalezienie swojego stada „wilków” to podstawa. Drugą ważną zasadą jest podchodzenie do wszystkiego z dystansem. Myślę, że trzeba po prostu czasami „wyjść z siebie i stanąć obok”. Trzecia rzecz to jest tak zwany slalom gigant. W korporacjach jest dużo działań pozornych. Jest dużo marnotrawienia czasu. Wielogodzinne narady, które mogłyby trwać kilka minut, przechodzą w godziny. Chodzi więc o to, żeby tak zarządzać czasem pracy, by marnować go jak najmniej. Z drugiej strony czerpać też garściami z firmy, bo korporacja – nie oszukujmy się – wysysa z pracownika, ile może.

Jakie są największe mity pracy w korporacji?

Takie mity to przeważnie historie tworzone przez ludzi, którzy nigdy nie pracowali w korporacji. Pierwszy mit jest taki, że w korporacji zarabia się krocie. Jak się jest juniorem, to zarabia się przeważnie średnią krajową, nie wspominając nawet o stażystach. Aczkolwiek jeśli się dojdzie do pewnego poziomu, to trafiamy w ślepą uliczkę – wygodnie jest dostawać stałą i w dodatku całkiem sensowną pensję, dlatego mało kto myśli wtedy o odejściu. Drugi mit – korporacja daje poczucie bezpieczeństwa. Nie ma nic bardziej mylnego niż takie przekonanie. W każdej chwili korporacja może stracić klienta i 30 osób idzie do zwolnienia (np. w agencji reklamowej). Stała pensja może się nam skończyć z dnia na dzień. Trzeci mit to poczucie prestiżu, że niby jest się „kimś”, bo mamy to napisane na wizytówce.
opis
fot: Magdalena Bartoszewicz


Czy można powiedzieć, że praca w korporacji to pralnia mózgów?

To jest właśnie ten stereotyp, który może pani dodać do mitów, choć nie do końca. W korporacji lubią nam wmawiać, że my tu jesteśmy najwspanialsi, takie jedno wielkie kłamstwo. Nie spotkałam się jednak z tym, żeby ktoś w to wierzył i dziwi mnie to, że w dalszym ciągu ktoś to pompuje w ludzi. Nawet szefowie, którzy to głoszą, chyba do końca w to nie wierzą. Może jest to działanie podświadome, tak jak muzyka w hipermarkecie.

Czy można określić graniczną liczbę lat, po których najlepiej odejść z korporacji?

To jest chyba indywidualna sprawa i nie da się tego jednoznacznie ocenić. Zależy też, na jaką korporację się trafi, zwłaszcza w branży IT. Mam znajomą, która ma fantastycznego szefa. Ona pracuje od 9.00 do 17.00, może brać urlopy, świetnie zarabia, więc myślę, że jeszcze długo tam popracuje, zanim zrezygnuje. Wszystko zależy od korporacji i od człowieka – nie da się z góry stwierdzić, że po 5 latach rzucam tę pracę i uciekam, gdzie pieprz rośnie.

A jeżeli to nam podziękują za współpracę? Jak się odnaleźć po zwolnieniu z korporacji?

OPISOBRAZKA» W korporacji pracowała 20 lat. Odeszła, by założyć własna firmę
W moim przypadku było tak, że gdy już dostałam papier, to się zaczęłam cieszyć i śmiać. Każdy jednak indywidualnie podchodzi do zwolnienia: jednym potrzebna jest pomoc psychologa, u innych taka „porażka” pobudza więcej kreatywności niż sukces. Osoby, które odnoszą spektakularny sukces w korporacji, często są nim zaślepione i gdy taka osoba straci pracę, niewątpliwie przeżywa wielki dramat.

Ostatnio dzwonił do mnie kolega, który został zwolniony dyscyplinarnie za wręcz absurdalne zarzuty. Pracował 6 lat i był w szoku. Zadzwonił kilka dni później i już czuł się lepiej. Mówił, że dobrze się stało, bo sam nigdy by nie zrezygnował. Taka osoba powinna też ułożyć sobie plan dnia, np. od 10.00 do 12.00 szukam pracy, później wychodzę z domu albo pomagam w czymś znajomym. Trzeba działać i jeszcze raz działać. Jeżeli zaczynamy siedzieć w domu i płakać, że nie mamy pracy, to znak, że trzeba szukać pomocy i proszę mi wierzyć – wtedy wszystko obróci się na naszą korzyść. Dlatego tak bardzo podkreślam rolę pomocy psychologicznej, bo zwolnienie z pracy jest jak wykolejenie.

Praca w korporacji niewątpliwie nie należy do najłatwiejszych. Czy można zatem zaryzykować stwierdzenie, że jest ona gorsza od pracy kasjera w markecie?

Ostatnio rozmawiałam z pewnym psychologiem biznesu i mi powiedział ciekawą rzecz. Okazuje się, że osoba pracująca przy kasie potrafi być szczęśliwsza niż pracownik korporacji.

6-8 marca 2013 w Bankier.pl
Święto Kobiet Biznesu
Darmowe dyżury dla kobiet
Skorzystaj z wiedzy naszych ekspertów

Osobiście wcale nie uważam, że praca w markecie jest gorsza od pracy w korporacji. Wszystko zależy od tego, co komu odpowiada. Ja raczej nie chciałabym tam pracować, ale wyzysk może być wszędzie, nawet w trzyosobowej firmie. Zależy też na jaki układ się trafi. Praca na kasie w hali, jeśli trafi się rozsądny kierownik sklepu, może być super, praca w korporacji zaś, jeśli trafi się na mobbing – będzie tragiczna. Zawsze można spotkać fantastycznych ludzi.

Jakie są więc sygnały, że powinniśmy odejść z korporacji?

Konkurs

Do wygrania mamy trzy książki „Homo corporaticus, czyli przewodnik przetrwania w korporacji”. Trzy zarejestrowane w serwisie osoby, które pierwsze wymienią drugą złotą zasadę przetrwania w korporacji dostaną od nas właśnie taką książkę. Na odpowiedzi czekamy w komentarzu pod artykułem. Kto pierwszy, ten lepszy! Powodzenia!

Gratulujemy użytkownikom:

ravaub, adsumus i bartekwiec

 Dane teleadresowe prosimy przesłać na adres: j.niedbal@gmail.com

Pierwsze to życie od weekendu do weekendu. Mój tato zawsze mówił, że jeśli budzisz się w poniedziałek i nie chcesz iść do pracy, to sygnał, że trzeba coś zmienić. Jeżeli więc w niedzielę koło południa zaczyna cię boleć głowa, jest to bezsprzeczny sygnał, że ta praca cię męczy, nudzi i wypala. Zapala się lampka alarmowa i trzeba szybko zacząć szukać czegoś nowego. Z drugiej strony, jeżeli człowiek jest już tak umęczony, to ciężko znaleźć coś nowego. Do tego dochodzą dolegliwości o podłożu stresogennym, czyli syndrom chorego budynku. Naukowcy odkryli, że osoby, które źle się czują w pracy, kiedy wchodząc do budynku, zaczynają odczuwać różnego typu fizyczne dolegliwości. Często są to problemy z żołądkiem lub z kręgosłupem, bo jest to napięcia nerwowe, które rzutuje na całe ciało. Ja ciągle miałam migreny, a teraz bardzo rzadko boli mnie głowa.

Dziękuję za rozmowę.

Justyna Niedbał
Bankier.pl
j.niedbal@bankier.pl

 

Źródło:
Tematy
Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Komentarze (31)

dodaj komentarz
~wasserman
Ja pracuje w korpo na srednim kierowniczym i jestem zadowolony, sa czasami problemy i male spiecia ale ogolnie ok i nikomu krzywda sie nie dzieje, mysle ze jest wiecej plusow i szans niz w malych firemkach :)
~Luker
Najgorszy jest syndrom wsi, ci ludzie mają największe parcie na sukces
~Realista ...
Jakim upośledzeniem mózgu trzeba dysponować aby wszystko przyrównywać do komunizmu, podejrzewam o to ludzi młodych. Oto potęga propagandy! Był komunizm i przed komunizmem nic nie było. Prymitywizm najwyższych lotów. S...syństwo istnieje w każdych warunkach, to takie ludzkie. "Ja winny?" Nigdy! Przecież ktoś Jakim upośledzeniem mózgu trzeba dysponować aby wszystko przyrównywać do komunizmu, podejrzewam o to ludzi młodych. Oto potęga propagandy! Był komunizm i przed komunizmem nic nie było. Prymitywizm najwyższych lotów. S...syństwo istnieje w każdych warunkach, to takie ludzkie. "Ja winny?" Nigdy! Przecież ktoś wymyślił szatana, istnieją "ruscy", "niemcy", ostatnio kanadyjczycy za film "śmierć prezydenta" w katastrofie na własne życzenie. Czy ci porównujący wszystko do komunizmu, wiedzą co to praca 8 godzin na dobę, bo to naprawdę wymyślili i wywalczyli komuniści. Dzisiejsze pomysły ustawowe odnośnie czasu pracy, to powrót do ciemnych wieków przed komunistycznych. Żyjemy w świecie mega wyścigu szczurów i mentalności lemingów. Masz kupować i konsumować coraz więcej, aby korporacje mogły chwalić się coraz wyższymi cyferkami w bilansach. Oto ludzkość: kawałek cycka to pornografia, godna najwyższego potępienia, ale coraz lepsza i bezosobowa "maczuga" typu samolot, lotniskowiec, dron, to postęp ludzkości. Ha, ha, ha?!?! Oficjalne słowo: "solidarność", proteza kumoterstwa i nepotyzmu. Realista, ochrzczony nieświadomie, jak 100 % tzw wierzących, czarna owca, wierząca głęboko w siebie.
~rak
tych kierowniczków i dyrektorków z korporacji powinno się wywieść na bezludną wyspe by zdechli z głodu
~stop korPOracjom
95% byznesmenów z korPOracji to zdradliwe szuje, fałszywe kanalie łase na kasę, a do tego ktokolwiek nie wspiera ich łajdackiej ideologii jest POddawany mobbingowy. wstęp do korPOracji mają tylko tacy jak oni sami w drodze ustawionego przetargu. i mówię to z boku, jako naukowiec. korPOracje - wylęgarnie mend!
~beton
Pracowałem w 3 korporacjach i 4 małych firmach. ( PL& USA ) zdecydowanie większy luz był w korporacji ( 2 ma 3 przypadki) ale branża IT może jest inna. W małych firmach IT jest większy wyzysk. Artykuł nie wnosi żadnych nowości. efektywność polaków w pracy to 60% bo czytają takie głupoty. LEPIEJ PRACOWAĆ w korporacji Pracowałem w 3 korporacjach i 4 małych firmach. ( PL& USA ) zdecydowanie większy luz był w korporacji ( 2 ma 3 przypadki) ale branża IT może jest inna. W małych firmach IT jest większy wyzysk. Artykuł nie wnosi żadnych nowości. efektywność polaków w pracy to 60% bo czytają takie głupoty. LEPIEJ PRACOWAĆ w korporacji niż małej firmie lub państwowym instytucie. Autorka kolejnego niesprzedającego się e-Booka chce rozpowszechnić swoją nowomowę. Pewnie strasznie jej się nudziło w pracy i byłą mało efektywna .
~widmo
ja tam nie wiem w czym problem - zarabiam nieźle ( 2100 ) a jak wygram konkurs to mam szansę dostać brelok, kubek firmowy lub nawet markowy zegarek - a pracuje tylko 12 godzin dziennie to nawet lepiej bo w domu to się jeszcze z żoną pokłócę albo bym poszedł na zakupy i pieniądze wydał.
w życiu do trza se radzić
~Woody
Litości, jacy ludzie są głupi. 2 osoby nie zrozumiały sarkazmu, nawet tak oczywistego jak twój....
~Bello
Pani jest dziwna, na każde pytanie ma 2 skrajne odpowiedzi. I tak i nie. I tak i nie. Sądzę , że z książki mogę się dowiedzieć : i trochę i mało i bez logiki.
~sefe
nie da się ukryć, ze pracowała w korporacji; idiotka.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki