REKLAMA

Usługa "direct debit" nie cieszy się popularnością

2002-06-24 19:32
publikacja
2002-06-24 19:32
Banki i zainteresowane firmy starają się promować usługę direct debit. Jednak na razie z miernym wynikiem.

Według danych Związku Banków Polskich w maju tego roku banki zrealizowały ponad 181,5 tys. transakcji polecenia zapłaty. Z tego ponad 113,5 tys. transakcji (62,5 proc.) dokonano na rzecz 4 operatorów telekomunikacyjnych – 3 sieci komórkowych oraz TP SA. Dla porównania – rocznie banki wykonują 450 mln płatności, przeważnie cyklicznych.

Możliwość korzystania z polecenia zapłaty istnieje w Polsce już od czterech lat. Wydawałoby się, że jest to rozwiązanie wygodniejsze od stałych zleceń. A jednak po czterech latach udział direct debit w polskim systemie bankowym jest śladowy. W krajach UE – wynosi od 30 proc. do nawet 60 proc. w krajach skandynawskich i Beneluksie.

Małe zaufanie

Trudno uwierzyć, że problemem jest tylko niedoinformowanie. Jeszcze kilka lat temu nie wielu nie umiało posługiwać się kartami płatniczymi, a bankowość na odległość wydawała się bardzo odległa. Jednak informacja i cenowa presja spowodowały, że coraz więcej osób korzysta z bankomatów, płaci kartą, reguluje płatności przez telefon czy komputer. Wydawałoby się więc, że i direct debit powinien się sprawdzić. Niezbędne jest zaufanie do całego systemu – podkreśla Andrzej Wolski, zastępca dyrektora generalnego ZBP. Może więc, mimo, że klient ma możliwość cofnięcia płatności, nie jest pewien rzetelności wierzyciela?. Wstrzymywane płatności stanowią ułamek procenta – podkreśla Andrzej Wolski.

Warto jednak porównać wyniki operatorów telekomunikacyjnych. Najszerzej możliwość polecenia zapłaty wykorzystują klienci sieci Plus GSM (3 proc. płatności abonamentowych) i Idea (1,5 proc.). W przypadku Ery ten odsetek stanowi 1 proc., zaś w TPSA to obecnie kilka tysięcy klientów (na 10,5 mln). Warto zwrócić uwagę, że szybciej direct debit przyjmuje się w tych sieciach, które wysyłają klientom abonamentowym szczegółowe billingi, bez żadnych dodatkowych wniosków ze strony klienta. Billingi dają klientowi poczucie lepszej kontroli. Stosowanie direct debit zakłada – to argument marketingowców – że klient nie musi stale sprawdzać rozliczania transakcji na koncie. Jednak z rzetelnością telekomów bywa różnie. Podobny problem – wiarygodności – mogą mieć inni potencjalni beneficjenci usługi, a więc energetyka, gazownie, spółdzielnie mieszkaniowe.

Kulą w płot

Bankowcy zwracają uwagę, że nie wszyscy mają konto bankowe, niezbędne do posługiwania się poleceniem zapłaty. Jednak niską popularność tej usługi należy tłumaczyć także innymi przyczynami. Banki promują zdalne zarządzanie kontem. Jeśli klient ma wielokanałowy dostęp do płatności, bądź korzysta ze zleceń stałych, to nie jest sam z siebie skłonny zawierać kolejną umowę. Direct debit jest w pełni realizowany elektronicznie – podkreślają bankowcy. Bankowość internetowa również. Także oszczędność czasu nie jest skutecznym argumentem, bo osoba posługująca się bankowością zdalną oszczędza czas. Najpowszechniejsze argumenty przedstawicieli marketingu nie są więc najtrafniejsze. W istocie bowiem przewaga direct debit jest widoczna przede wszystkim dla osób szalenie zajętych lub roztargnionych. Zaś najbardziej zalety polecenia zapłaty odczuwają wierzyciele. Z ich punktu widzenia zarządzanie finansami firmy jest skuteczniejsze i łatwiejsze w planowaniu. Jednak wygoda wierzyciela rzadko obchodzi klienta.

Wydaje się więc, że firmy zainteresowane upowszechnieniem direct debit muszą na nowo przemyśleć swoją strategię marketingową. Znaleźć takie argumenty, które zmienią przyzwyczajenia klientów.

Anna Lach
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Maciej Witucki: Musimy przywrócić wiarę Europejczyków w Europę
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki