Najbardziej narażone na kontrolę urzędników skarbowych będą północne tereny Polski, a dokładnie kurorty wakacyjne nad morzem. Bezpiecznie nie mogą się też czuć przedsiębiorcy na Mazurach czy w górach. Słowem, kontroli może podlegać każdy punkt sprzedaży dóbr lub usług popularny wśród turystów. Co najważniejsze – celem kontroli nie jest zwiększenie dochodów do budżetu państwa, tylko prewencja i edukacja. Niemniej osoby, które nie będą wydawać klientom paragonów, muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami:
- mandat za niewydanie paragonu może wynieść od 138 do 2772 zł, jeżeli odmówimy jego przyjęcia, grozi nam rozprawa, na której możemy zostać ukarani grzywną w wysokości do 180 stawek dziennych, gdzie 1 stawka dzienna nie może być niższa niż 1/30 pensji minimalnej (art. 48 KKS)
- mandat za niezarejestrowanie transakcji na kasie fiskalne zwykle wynosi powyżej 500 zł. Samo niezarejestrowanie transakcji jest o wiele gorszym wykroczeniem niż niewydanie paragonu. Przede wszystkim dlatego, że wówczas kontroler może założyć, że tego typu praktyka jest nagminna i napisać wniosek o wszczęcie postępowania kontrolnego.
Sprzedawcy, strzeżcie się!
Akcja „Weź paragon” to cykliczna mobilizacja inspektorów skarbowych, którym w ramach działań operacyjnych w terenie w zeszłym roku udało się nałożyć 13 tys. mandatów na kwotę ponad 3 mln zł. Koncentracja działań zwykle ma miejsce w czasie wakacji, ale sporadyczne wyrywkowe kontrole prowadzone są przez cały rok. Z tego powodu czujność powinni zachować nie tylko przedsiębiorcy z tradycyjnie turystycznych regionów Polski, ale także ci z mniej atrakcyjnych rejonów kraju. Najbardziej narażeni na skutki działań inspektorów skarbowych są:
- sprzedawcy w sklepach spożywczych,
- restauratorzy i właściciele pubów,
- kioski i sklepy z pamiątkami.
Przedsiębiorca zawsze powinien rejestrować transakcję oraz wydać paragon. W celu uniknięcia nieprzyjemności najlepiej wyrobić sobie nawyk wydawania paragonu wraz z resztą, którą się zwraca klientowi. Dobrym sposobem jest dodawanie do policzonej kwoty słów „i jeszcze paragon”. Jeżeli wówczas klient nie weźmie dowodu zakupu, nikt nie będzie mógł zarzucić sprzedawcy, że nie wykonał swojego obowiązku w sposób należyty.
Chociaż wiadomo, że nikt nie będzie nikogo stawiał pod ścianą, to jednak lepiej nie igrać z fiskusem. Nie zarejestrowanie transakcji lub nie wydanie paragonu za zwykła gumę do żucia może być być bardzo drogie w skutkach. Więcej na ten temat w artykule Barbary Sielickiej Ruszają letnie kontrole skarbowe.
Akcja urzędów skarbowych budzi wiele wątpliwości. Jeżeli celem jest edukacja, to fiskus powinien raczej prowadzić kampanię wśród potencjalnych klientów, a nie sprzedawców. Niestety wciąż mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że paragon będący potwierdzeniem zakupu daje klientowi np. możliwość zwrotu lub reklamacji zakupionego towaru. Zapominając o nim praktycznie na własne życzenie, wyzbywamy się praw, które chronią nas jako konsumentów. Jednak ciężko stwierdzić, czy klienci będą bardziej rozważni po tym, jak ich sprzedawca nieoczekiwanie dostanie mandat i by zniwelować koszty, odpowiednio podniesie cenę bułek.
Rozpoczęcie akcji 22 czerwca to data przypadkowa.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
» 77 proc. firm w Polsce zatrudnia złodziei
» Rewolucja w administracji: oświadczenia zamiast zaświadczeń
» Inflacja przyczyną wzrostu płac



























































