REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Ile będzie kosztować bitcoin w 2026 roku? Sprawdzamy kryptowalutowe prognozy

Michał Misiura2026-01-09 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-01-09 06:00

Ile będzie kosztować bitcoin w 2026 roku? Czy szybciej kupimy go po 10 tys. czy 250 tys. dolarów? Zdania analityków dawno nie były tak podzielone. W scenariuszach, które kreślą na ten rok, koniec cyklu miesza się z nowym szefem Fed zrzucającym pieniądze z helikoptera, a kryptowalutowa zima kroczy pod rękę z największym rajdem wszech czasów.

Ile będzie kosztować bitcoin w 2026 roku? Sprawdzamy kryptowalutowe prognozy
Ile będzie kosztować bitcoin w 2026 roku? Sprawdzamy kryptowalutowe prognozy
fot. Ints Kalnins / / Reuters

Rozpiętość prognoz dla rynku kryptowalut na 2026 rok, można porównać chyba tylko do liczby opinii na jego temat. Nie brakuje analityków uważających, że bitcoin nie ma fundamentalnej wartości, a jego cenowe rajdy to pokłosie nadpłynności na rynkach. Dla innych jest to indeks zdecentralizowanych finansów, reprezentujący nową erę płatności i rozliczeń. Są też tacy, którzy nazywają bitcoina "cyfrowym złotem" i twierdzą, że jego ograniczona podaż w długim terminie zapewni ich funduszom ochronę przed utratą wartości walut fiducjarnych.

Niezależnie od przyjętego podejścia należy pamiętać o zjawisku błędu potwierdzenia. Inwestorzy mają tendencję do filtrowania informacji tak, aby pasowały do ich wcześniejszych założeń. Tymczasem rynek kryptowalut historycznie weryfikował nawet najbardziej rzetelne predykcje - większość prognoz z ubiegłego roku nie znalazła odzwierciedlenia w rzeczywistości, co nakazuje zachowanie daleko idącej powściągliwości. 

Bitcoin po 250 tys. dolarów - myślenie życzeniowe, czy realny scenariusz?

200-250 tys. dolarów za bitcoina - taki bazowy scenariusz dla pierwszej kryptowaluty na 2026 rok kreśli Tom Lee, założyciel Fundstrat Global Advisors i prezes spółki Bitmine. W wywiadzie na antenie CNBC argumentował, że ten cenowy pułap jest realny dzięki systematycznemu zwiększaniu ekspozycji przez inwestorów instytucjonalnych oraz liberalizacji podejścia amerykańskiej administracji do aktywów cyfrowych. 

Według rynkowych komentatorów istotnym impulsem dla hossy może być zmiana wakatów w Rezerwie Federalnej. Majowe odejście Jerome’a Powella i potencjalna nominacja Kevina Hasseta są interpretowane przez rynek jako zapowiedź powrotu do gołębiej polityki monetarnej.

W 250 tys. dolarów za bitcoina w 2026 roku wierzy również Charles Hoskinson - twórca Cardano. Zaznacza on jednak, że rynek kryptowalut pozostaje silnie skorelowany z czynnikami makroekonomicznymi, co stanowi główny czynnik ryzyka dla tej prognozy.

Na końcu tej sekcji należy uczciwe odnotować, że w klubie analityków przewidujących, że bitcoin osiągnie w tym roku cenę 250 tys. dolarów, znajduje się również Robert Kyosaki, odbierany przez wielu inwestorów jako bardzo skuteczny antywskaźnik. Jego prognoza dla pierwszej kryptowaluty idzie w parze z kontrowersyjną wizją złota po 27 tys. dolarów za uncję.

Płynność w służbie kryptowalut

O tym, że kurs bitcoina przekroczy 200 tys. dolarów i to do marca 2026 roku, mówił też Arthur Hayes - założyciel giełdy BitMEX. W odróżnieniu od wymienionych wcześniej osób swoją prognozę opiera jednak nie na instytucjonalnym popycie, ale na mechanizmach zarządzania płynnością przez Departament Skarbu USA.

Według Hayesa kluczowe będzie uwolnienie środków z rachunku TGA (Treasury General Account), co wygeneruje potężny impuls popytowy na rynkach aktywów ryzykownych. Chociaż wartość 200 tys. dolarów i to w tak krótkim czasie może okazać się prognozą na wyrost, na związek między płynnością a zachowaniem bitcoina wskazuje również wielu innych analityków. 

Jak opisywał na swoim blogu analityk CMC Markets Daniel Kostecki, zestawienie miesięcznych danych z indeksu FCI-G za lata 2022-2025 z ceną bitcoina wykazuje silną ujemną zależność (korelacja Pearsona wynosi aż -0,95).

"Oznacza to, że gdy warunki finansowe zaostrzają się (stopy rosną, płynność spada, kredyt drożeje, dolar się umacnia, a rynek akcji słabnie), cena bitcoina spada. Z kolei w okresach łagodniejszych warunków - tańszego kredytu, wyższych wycen akcji, większej płynności i słabszego dolara - bitcoin zyskuje na wartości" - wskazywał Kostecki, nazywając bitcoina "makroekonomicznym sejsmografem". 

Standard Chartered tnie prognozę. O połowę

Brytyjski bank należący do największych orędowników bitcoina na Wall Street poważnie zrewidował swoje oczekiwania co do cen bitcoina w 2026 roku. Analityk Standard Chartered Geoff Kendrick w grudniowej notatce do klientów wskazywał, że kurs aktywa może dotrzeć do 150 tys. dolarów. To o blisko połowę mniej niż wynosiła wcześniejszej predykcja banku dla bitcoina.

Bitcoin po 150 tys. dolarów w 2026 roku jest również wiarygodną wyceną dla analityków Bernsteina, którzy przewidują, że hossa na rynku kryptowalut może potrwać do 2027 roku, czyli znacznie dłużej niż dotychczasowe czteroletnie cykle. Swoje przewidywania opierają na luzowaniu polityki monetarnej w USA oraz wsparciu dla sektora ze strony administracji Donalda Trumpa.

Podobny zakres cenowy wskazuje Citigroup, którego bazowym scenariuszem na 2026 rok jest bitcoin notowany po 143 tys. dolarów. "Prognozujemy zwiększoną adopcję aktywów cyfrowych, napędzaną potencjalnym ustawodawstwem dotyczącym aktywów cyfrowych w USA w drugim kwartale" - wskazywali analitycy banku w notatce z połowy grudnia. 

Poza bazowym scenariuszem Citygroup ma również dwa inne warianty: pesymisty i optymistyczny. W pesymistycznym wariancie, który mógłby zmaterializować się z globalną recesją, ceną docelową bitcoina będzie 78 500 dolarów. Optymistyczny scenariusz zakłada większy popyt ze strony inwestorów końcowych, który zdaniem analityków banku mógłby doprowadzić cenę pierwszej kryptowaluty do 189 tys. dolarów.

Czteroletnie cykle nadal w grze? Dalsze spadki na rynku krypto

Obok wielu optymistycznych prognoz, w których bitcoin niemal zawsze wyznacza w 2026 roku nowy rekord wyceny na rynku pozostają również zwolennicy dotychczasowego paradygmatu czteroletnich cykli halvingowych. Z ich obliczeń wynika, że hossa skończyła się w październiku 2025 i w związku z tym w najbliższym czasie powinniśmy spodziewać się spadków, a nie wzrostów. 

Jednym ze zwolenników tej szkoły jest Jurrien Timmer - dyrektor ds. makroekonomii globalnej w Fidelity. W jego prognozie 2026 będzie "rokiem przerwy". Analityk wskazał przy tym na zakres wsparcia między 65 tys. a 75 tys. dolarów w okresie konsolidacji.

10 tys. dolarów za bitcoina - czy to jeszcze możliwe?

Bitcoin kosztował 10 tys. dolarów po raz ostatni w lecie 2020 roku. Zdaniem analityka Bloomberg Intelligence Mike'a McGlone'a nie jest jednak wykluczone, że nie wróci do tego poziomu. Jak opisywał w postach na platformie X, cena bitcoina będzie wynosiła w 2026 roku raczej 50 tys. niż 100 tys. dolarów i może potencjalnie zmierzać do 10 tys. dolarów, jeśli płynność się zmniejszy, a popyt spekulacyjny osłabnie.

"Rok 2025 mógł być rokiem szczytowym dla bitcoina/kryptowalut. Złoto ma tylko trzech głównych konkurentów wśród metali szlachetnych: srebro, platynę i pallad. Dla porównania, bitcoin był pierwszą kryptowalutą w 2009 roku, ale teraz ma miliony konkurentów wśród aktywów cyfrowych" - wskazywał analityk Bloomberga.

Przechodząc do zakończenia, warto przypomnieć, jak zestarzały się ubiegłoroczne prognozy formułowane przez analityków dla rynku kryptowalut. Bernstein, Standard Chartered i Bitwise przewidywały, że do końca 2025 roku bitcoin osiągnie wycenę 200 tys. dolarów. Jak wiemy, dotarł do 126 tys. dolarów i zakończył rok 30% poniżej tego szczytu. Po raz kolejny podkreślamy więc - ostrożnie z kierowaniem się podobnymi prognozami. 

Źródło:
Michał Misiura
Michał Misiura
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki w Bankier.pl. Inwestowaniem zainteresował się podczas studiów. Zaczynał pisząc o rynku forex i kryptowalutach, żeby z czasem przenieść się na giełdę. W Bankier.pl śledzi produkty dla inwestorów i opisuje wydarzenia na rynkach kapitałowych. tel: 532 803 384

Tematy
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków

Komentarze (8)

dodaj komentarz
gronostaj
90% bitcoinów jest w rękach tajemniczych założycieli. Mogą swobodnie sterować kursem i nastrojami.

Ciekawe które służby i z którego kraju są tymi "tajemniczymi założycielami". Bo w przypadkowych założycieli to jakoś nie wierzę.
keep_sleeping
To jest po prostu nieprawda.
90% bitcoinów nie należy do „tajemniczych założycieli”.

Satoshi (lub grupa) wydobył na początku ok. 1 mln BTC, czyli ~5% całkowitej podaży — i nie ruszył ich od ponad 15 lat.
Gdyby to były „służby” albo jakiś sterujący gracz, te środki dawno by się poruszyły. Blockchain jest publiczny — każdy
To jest po prostu nieprawda.
90% bitcoinów nie należy do „tajemniczych założycieli”.

Satoshi (lub grupa) wydobył na początku ok. 1 mln BTC, czyli ~5% całkowitej podaży — i nie ruszył ich od ponad 15 lat.
Gdyby to były „służby” albo jakiś sterujący gracz, te środki dawno by się poruszyły. Blockchain jest publiczny — każdy by to zobaczył.

Reszta BTC jest rozproszona między:
miliony użytkowników,
fundusze,
giełdy,
firmy,
instytucje.

Co ważniejsze: nikt, nawet Satoshi, nie ma żadnej władzy nad protokołem.
Nie da się:
zmienić podaży,
cofnąć transakcji,
„sterować kursem” inaczej niż sprzedając na rynku — tak samo jak złoto czy akcje.

Teorie o „tajemniczych służbach” brzmią efektownie, ale nie trzymają się faktów.
Bitcoin działa właśnie dlatego, że nie ma centrum sterowania — i każdy może to sam zweryfikować.
proanty
To co napisałeś to brednie ale pewnie to wiesz
maniek_as
Ponieważ Bitcoin jest wart nic, czyli zero to prognozy są następujące. Ci, którzy są zapakowani w Bitcoiny będą progonozwać, że wartość wzrośnie do 250 tyś USD, albo nawet więcej. Natomiast ci, którzy nie mają Bitcoinów, a może by kupili będą prognozować, że wartość spadnie do 10 tyś USD, albo nawet mniej. Ot tak wyglądają prognozy Ponieważ Bitcoin jest wart nic, czyli zero to prognozy są następujące. Ci, którzy są zapakowani w Bitcoiny będą progonozwać, że wartość wzrośnie do 250 tyś USD, albo nawet więcej. Natomiast ci, którzy nie mają Bitcoinów, a może by kupili będą prognozować, że wartość spadnie do 10 tyś USD, albo nawet mniej. Ot tak wyglądają prognozy dla czegoś co jest warte nic!!!
keep_sleeping
Prognozy są skrajne nie dlatego, że „Bitcoin jest wart nic”, tylko dlatego, że rynek dopiero ustala jego rolę. Tak samo było z każdym nowym aktywem w historii — złotem, akcjami, internetem.

Gdyby Bitcoin był „warty zero”, nikt by go nie wyceniał, nie handlował nim 24/7 i nie budował wokół niego infrastruktury. Cena bierze
Prognozy są skrajne nie dlatego, że „Bitcoin jest wart nic”, tylko dlatego, że rynek dopiero ustala jego rolę. Tak samo było z każdym nowym aktywem w historii — złotem, akcjami, internetem.

Gdyby Bitcoin był „warty zero”, nikt by go nie wyceniał, nie handlował nim 24/7 i nie budował wokół niego infrastruktury. Cena bierze się z popytu i podaży, a nie z opinii „posiadam / nie posiadam”.

Jedni prognozują wzrost, inni spadek — dokładnie tak samo jak na złocie, ropie czy akcjach.
To nie dowód na „bezwartościowość”, tylko na niepewność i wczesny etap adopcji.

Aktywa warte zero nie budzą emocji, sporów ani prognoz.
A Bitcoin najwyraźniej budzi je wszystkie.
maniek_as odpowiada keep_sleeping
Widać, że "siedzisz" w Bitcoinie. Pisałem tylko o generowaniu prognoz przez poszczególnych uczestników rynku. Zwracałem uwagę jak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Oczywiście zgadzam się z Tobą, że cena zależy od podaży i popytu, ale nie zgadzam się, że wartość Bitcoina zależy od podaży i popytu. Wartość BTC to Widać, że "siedzisz" w Bitcoinie. Pisałem tylko o generowaniu prognoz przez poszczególnych uczestników rynku. Zwracałem uwagę jak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Oczywiście zgadzam się z Tobą, że cena zależy od podaży i popytu, ale nie zgadzam się, że wartość Bitcoina zależy od podaży i popytu. Wartość BTC to niestety nic!!!
keep_sleeping odpowiada maniek_as
Rozumiem, co masz na myśli z „punktem siedzenia” — i tu akurat masz rację: prognozy często więcej mówią o nastawieniu ludzi niż o samym rynku.

Ale w jednym miejscu się fundamentalnie rozmijamy: wartość ≠ cena, i nie sprowadza się do „nic”.

Wartość Bitcoina nie wynika z obietnicy, rezerw ani gwarancji instytucji. Wynika
Rozumiem, co masz na myśli z „punktem siedzenia” — i tu akurat masz rację: prognozy często więcej mówią o nastawieniu ludzi niż o samym rynku.

Ale w jednym miejscu się fundamentalnie rozmijamy: wartość ≠ cena, i nie sprowadza się do „nic”.

Wartość Bitcoina nie wynika z obietnicy, rezerw ani gwarancji instytucji. Wynika z właściwości, które są obiektywne i niezależne od opinii uczestników rynku:
absolutnie ograniczona podaż,
brak emitenta i ryzyka „dodruku”,
możliwość samodzielnego posiadania (bez pośrednika),
globalna przenaszalność bez zgody stron trzecich,
odporność na cenzurę i konfiskatę,
publiczna, weryfikowalna księga.

Cena oczywiście zależy od podaży i popytu — jak zawsze.
Ale wartość polega na tym, że Bitcoin rozwiązuje realny problem: przechowywanie i transfer wartości bez zaufania do instytucji. Dla kogoś, kto tego problemu nie ma, ta wartość może być „zero”. Dla kogoś, kto go ma — jest bardzo konkretna.

Tak samo:
dla kogoś złoto to „bezużyteczny metal”,
dla kogoś innego — tysiące lat ochrony majątku.

To nie jest kwestia „siedzenia w Bitcoinie”, tylko tego, czy dostrzegasz problem, który on adresuje. Jeśli nie — pełna zgoda, możesz uznać jego wartość za zerową. Rynek po prostu pokazuje, że coraz więcej ludzi widzi ją inaczej.
proanty odpowiada keep_sleeping
daj spokój. Maniek i tak wie to co wie i go nie przekonasz. HFSP Mańku

Powiązane: Bitcoin

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki