Kurczy się lista obszarów wolnych od unijnych regulacji. Kolejną batalię o przeforsowanie swoich pomysłów Komisja Europejska chce stoczyć na polu ochrony własności intelektualnej. Jej głównym rywalem będzie Google.



Tydzień temu świat obiegły informacje o planowanym przez Węgry podatku od internetu. Okazuje się, że sieć opodatkować chce także Unia Europejska. W przeciwieństwie do Budapesztu, Bruksela zamierza skoncentrować się jednak nie na samych pobranych danych, lecz na prawach autorskich.
Jak informuje niemiecki dziennik finansowy „Handelsblatt”, nowy komisarz ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa Günther Oettinger planuje gruntowną przebudowę unijnego systemu ochrony praw autorskich. Jej finalnym efektem może być wprowadzenie tzw. „podatku od Google’a” lub „podatku wyszukiwarkowego”.
- Jeżeli Google pozyskuje od UE własność intelektualną i robi z niej użytek, to UE może chronić tę własność i domagać się od Google’a zapłaty – powiedział Oettinger w wywiadzie dla „Handelsblatt”.
Unia chce unifikacji
Obecnie w każdym państwie UE obowiązują krajowe przepisy dotyczące własności intelektualnej. Celem nowej Komisji Europejskiej będzie stworzenie jednego rynku, co – przynajmniej w opinii brukselskich polityków – przekuje się na nowe miejsca pracy i szybszy wzrost gospodarczy. Manifestacją tego przekonania jest samo stworzenie stanowiska komisarza ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa.
- Muszę znaleźć równowagę między interesami użytkowników i właścicieli treści. To trudne zadanie, więc będę potrzebował na to jeszcze przynajmniej przyszłego roku – stwierdził Oettinger.
Jak wskazał niemiecki polityk, równie ważnym działaniem będzie precyzyjne określenie co jest własnością intelektualną i jakie prawa przysługują jej autorom: artystom, naukowcom i innym twórcom. Oettinger podkreślił również, że „opłaty za korzystanie z własności intelektualnej powinny dotyczyć nie tylko europejskich użytkowników, lecz także amerykańskie firmy, takie jak Google”.
Niemcy wzorem?
Według prasowych spekulacji, nowe unijne prawo może być wzorowane na regulacjach obowiązujących już w Niemczech. Od sierpnia 2013 r. prawo naszych zachodnich sąsiadów zobowiązuje operatorów wyszukiwarek internetowych – takich jak Google – do wynagradzania autorów treści za zamieszczanie linków w wynikach wyszukiwania. Reguła ta stosować się miała m.in. do fragmentów tekstów czy nagłówków wiadomości zamieszczonych w wynikach wyszukiwania.
Od momentu wprowadzenia podatku, Google pozostaje w sporze z niemieckimi wydawcami zrzeszonymi w VG Media, którzy domagają się od internetowego giganta części jego przychodów wynikających z linkowania do ich stron. Spór ten wciąż trwa, jednak póki co Google postanowił zaprzestać publikowania fragmentów wiadomości pochodzących z serwisów zrzeszonych w VG Media. Wśród nich znajdują się zarówno lokalne media, jak i giganci tacy jak Axel Springer czy ProSieben.
Michał Żuławiński
Bankier.pl


























































