Ukraińscy politolodzy nie przewidują pacyfikacji manifestacji w Kijowie. Ich zdaniem, grozi to zbyt poważnymi konsekwencjami. Zamiast tego będzie wojna terroru.
Komentując oświadczenie funkcjonariuszy i pracowników MON, którzy zwrócili się do prezydenta o stabilizację sytuacji na Ukrainie, politolog Taras Berezowec powiedział, że wykorzystanie wojska jest możliwe tylko w przypadku wprowadzenia stanu wyjątkowego. Na to jednak władze nie chcą się zdecydować. Oznacza to, że nie będzie prób pacyfikacji Majdanu, ale będzie cicha wojna terroru, która trwa już miesiąc i polega na porwaniach, torturach, zabijaniu najbardziej aktywnych działaczy Majdanu i dziennikarzy.
Politolog Kost Bondarenko zaznaczył, że stan wyjątkowy może doprowadzić do wojny domowej. Byłby on ostatnim argumentem, który oznaczałby, że nie będzie żadnych innych metod wyjścia z konfliktu.
Dlatego najbardziej prawdopodobne jest dalsze prowadzenie rozmów, które doprowadzą do wprowadzenia zmian w konstytucji i ograniczenia pełnomocnictwa prezydenta, a także powołanie nowego rządu.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/mcm/



















































