Strajki to tylko jedna wygrana bitwa. Hollywood toczy wojnę o przetrwanie

Agata Wojciechowska2023-11-12 12:00redaktor
publikacja
2023-11-12 12:00

Z pompą ogłoszono koniec czteromiesięcznego strajku aktorów w Hollywood (protest scenarzystów zakończył się wcześniej). Porozumienie, które związek zawodowy wypracował ze Stowarzyszeniem Producentów Filmowych i Telewizyjnych to sukces finansowy. Palące kwestie związane z AI nie do końca zostały rozstrzygnięte, a samo Hollywood nadal stoi nad przepaścią. 

Strajki to tylko jedna wygrana bitwa. Hollywood toczy wojnę o przetrwanie
Strajki to tylko jedna wygrana bitwa. Hollywood toczy wojnę o przetrwanie
fot. Jill Connelly / /  Zuma Press / Forum

Hollywood przez pół roku miało związane ręce - na wstępie strajk scenarzystów, do których następnie dołączyli aktorzy, sparaliżował przemysł rozrywkowy i zakłócił (a niekiedy wręcz zatrzymał) produkcję najważniejszych filmów i programów telewizyjnych. Zgodnie z wyliczeniami "Deadline" połączone strajki scenarzystów i aktorów kosztowały kalifornijską gospodarkę 6,5 mld dolarów. 

- Udało się! - napisała Fran Drescher, prezes Gildii Aktorów. Podziękowała także członkom za wspieranie tego historycznego porozumienia. 

Wybuchom euforii po stronie aktorów nie było końca. Oto festiwal socialmediowych wpisów:

  • Zac Efron określił porozumienie jako "niesamowite";
  • zdobywczyni Oskara Octavia Spencer napisała: "I kto teraz tańczy??? Gotowa do pracy po zakończeniu strajku! Gratulujemy i dziękujemy naszemu komitetowi negocjacyjnemu"
  • Jamie Lee Curtis skomentowała na Instagramie, że "cierpliwość popłaca"
  • Mandy Moore, gwiazda "This is us" napisała na Instagramie: "Wracajmy do pracy przyjaciele! Dziękuję negocjatorom i Gildii za doprowadzenie nas do mety!!"
  • Alec Baldwin pogratulował "wszystkim, którzy wykonali tę wspaniałą pracę w imieniu członków"
  • Jeremy Allen White, który wcielił się w głównego bohatera w serialu "Bear" dowiedział się o końcu strajku podczas wywiadu na czerwonym dywanie i wykrzyknął: "To wspaniale".

Główny negocjator Gildii Aktorów Duncan Crabtree-Ireland powiedział agencji Reuters, że po osiągnięciu porozumienia było "trochę łez, ale przeważały szerokie uśmiechy i uściski", a trzyletni nowy kontrakt (do stołu negocjacyjnego ze Stowarzyszeniem Producentów Gildia ma powrócić w 2026 roku) ma "długotrwałe znaczenie dla przyszłości członków branży filmowej".

Poważne kłopoty Hollywood. Aktorzy strajkują i żądają wyższych pensji, a lista opóźnionych seriali wciąż się wydłuża

Strajk goni strajk. Hollywood już boryka się perturbacjami finansowymi, które spowodował dwumiesięczny już protest scenarzystów, co zatrzymało zdjęcia do czołowych seriali. Teraz dołączyli do nich aktorzy. Do pracy nie przyszło 160 tys. artystów.  Czego dokładnie żądają? Przede wszystkim podwyżek i ochrony przed AI.

Co aktorzy "wyciągnęli" od producentów?

Teraz konkrety. Nie wygląda to zbyt różowo, choć wartość osiągniętego porozumienia przekroczyła 1 mld dolarów i obejmuje podwyżkę płacy minimalnej w branży, nowe premie za transmisję strumieniową", wyższych opłat licencyjnych i wyższych składek zdrowotnych oraz emerytalny dla aktorów. Dodatkowo rozpostarto wstępną ochronę przed przetwarzaniem obrazów i głosów występujących w produkcjach filmowych i telewizyjnych przez sztuczną inteligencję. Na razie nie są znane szczegóły uzgodnień, gdyż najpierw musi nad jej ratyfikacją zagłosować Gildia, która składa się ze 160 tys. członków.

- W tym strajku nie chodziło o celebrytów, ale o pracujących aktorów, kaskaderów, lektorów i innych wykonawców, chcących zapewnić sobie życie na poziomie klasy średniej - wyjaśnia Crabtree-Ireland.

Gidia jasno przyznaje, że przedłużający się strajk rodził obawy, że studia filmowe użyją AI, by nie łapać poważniejszych opóźnień przy zastopowanych produkcjach. Ale jak zaznaczają negocjatorzy, producenci już pierwszego dnia usłyszeli, że oznaczałoby to zerwanie jakichkolwiek negocjacji. Ale przyznają, że obawy mieli do ostatniej chwili. 

Sama Gildia Aktorów wyraziła zadowolenie z osiągniętego wstępnego porozumienia. Stwierdzono, że transakcja zapewnia "największe zyski na kontraktach w historii związku". Jak określił w wywiadzie dla "Variety" członek zespołu negocjacyjnego Kevin E. West "umowa nie jest doskonała". Wtórował mu jego kolega po fachu Shaan Sharma, mówiąc w "New York Timesie", że ma mieszane odczucia, gdyż nie wszystkie palące żądania zostały spełnione. 

Ustalenia Gildii Aktorów i Stowarzyszenia Producentów odnośnie do AI:

Jak zdradził Crabtree-Ireland w rozmowie z "Deadline", aktorzy otrzymali ochronę odnośnie do:

  • wykorzystywania replik cyfrowych i udzielenia zgody do ich stworzenia (tu doskonale wpisuje się ostatni z odcinków "Black Mirror" z Salmą Hayek pt. "Joan is Awful");
  • wynagrodzenie za występy "oryginalnego" aktora i jego repliki cyfrowej (w umowie z producentami określono minimalny poziom stawki. Oczywiście można spróbować wynegocjować wyższą);
  • zakaz tworzenia "podróbek" aktorów. Jeśli obraz z AI będzie zawierał choć jeden rozpoznawalny dla aktora element, to będzie podpadał pod właśnie ów przepis, a co za tym idzie, artysta otrzyma prawo do odszkodowania;
  • koniec aktorów-zombie. Do tej pory studia mogły za pomocą sztucznej inteligencji "przerabiać" zmarłych aktorów, a więc np. wsadzać Johna Wayne'a ponownie na konia. Teraz będą musiały uzyskać zgodę spadkobierców lub przedstawicieli majątku zmarłego w związku z wykorzystaniem jego wizerunku do celów reklamowych. Wyjątek będzie stanowiła sytuacja, w której aktor jeszcze za życia wyrazi zgodę;
  • by nadążyć za rozwijającą się branżą AI, studia i gildia będą spotykać się co pół roku, by omówić nowo pojawiające się kwestie. 

Zmierzch Hollywood czy ciemność przed świtem?

Hollywood właśnie przechodzi przez bolesną transformację, którą napędza m.in. gwałtowny rozwój platform streamingowych połączony z ewolucją preferencji widzów i goniącym wszystkich AI. Wielkie studia filmowe czeka rzewne pożegnanie z tradycyjną telewizją. Do tej pory Warner Bros. Discovery, Disney czy Paramount mogli liczyć na stały dopływ dużej gotówki z tzw. telewizji linearnej (to określenie, które branża stosuje dla tradycyjnej telewizji kablowej i satelitarnej, nad którą widz nie ma kontroli). Liczba takich abonentów gwałtownie spada i nikt już nie wierzy w odwrócenie trendu. Co prawa pieniądze z tego tytułu jeszcze płyną, ale nikt nie wie dokładnie jak długo. 

- Telewizja linearna zostanie zepchnięta w przepaść - stwierdził dyrektor generalny Disneya Bob Iger już ponad rok temu. 

Co w zamian? Oczywiście streaming. Problem jest jednak jeden - na razie nikt poza Netflixem (choć i jemu zdarzają się gorsze momenty) nie jest w stanie utrzymać znaczącego przyrostu subskrybentów. Np. Disney w swoich wynikach prognozował, że jego streaming osiągnie rentowność do końca 2024 roku. 

Nuuuuudyyyyyy

Jednak studia filmowe mają jeden - poważniejszy i bardziej podstawowy - problem. Zdają się nie mieć pomysłu na siebie i dalsze produkcje. Disney albo reanimuje zamknięte już serie (jak "Krainę Lodu", kolejne "Toy Story" czy odmrażając z hibernacji Indiana Jonesa i ponosząc przy tym porażkę), albo przenosi na ekran kreskówki, jak w przypadku niedochodowej "Małej Syrenki" i "Królewny Śnieżki", która na dzień dobry zmieniła treść tak, że jest do niczego niepodobna. Amazon Prime po katastrofalnych odcinkach "Władcy Pierścieni: Pierścienie Władzy" nadal w nie brnie. Netflix, niby różnorodny, to jednak gdzie się nie spojrzy to albo seryjni mordercy, albo pseudowiedźmin. Co prawda jasnym punktem okazał się remake "Znachora", ale i tak jest to produkcja odtwórcza. Zobaczymy, co pokaże najnowszy - ostatni - sezon "Stranger Things" i "The Crown". 

I choć widzowie mają paradoksalnie więcej platform filmowo-serialowych do dyspozycji, to coraz częściej nie ma co oglądać. Poza tym doba ma określoną liczbę godzin i platformy streamingowe nie tylko rywalizują ze sobą, ale i z YouTubem, Tik Tokiem i Instagramem. O podcastach już nie wspominając. Z najnowszych badań rynku przeprowadzonych przez Insider Intelligence wynika bowiem, że Amerykanie w 2023 roku korzystają średnio z Tik Toka przez 56 minut dziennie. To odcinek serialu, na którym nie zarobi platforma.

Widzowie, jak się okazuje, zrobili się... bardziej wybredni.

***

Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windsorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.

Źródło:

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl. Absolwentka historii, którą studiowała dłużej niż statystyczny student, ale za to przeszła przez kilka uniwersytetów, w tym uczelnię w Edynburgu. Swoje życie zawodowe rozpoczęła dziesięć lat temu z portalem Bankier.pl. Później współpracowała z licznymi redakcjami, pisząc dla "Gazety Wrocławskiej", nagrywając dla Polskiego Radia i - ku zgorszeniu niektórych - kreując rzeczywistość w "Fakcie". Na pewno nie napisze nic o WIG20, a jeśli już to tylko w kontekście plotek, pogłosek czy domysłów. Dla czytelników siedzi nocami, oglądając seriale, podliczając gaże, czytając książki, śledząc nietypowe aukcje czy podróżując palcem po mapie. Nienawidzi wyrazu “dedykowany”, przeciw któremu prowadzi osobistą krucjatę w internecie. Telefon: 71 748 9511

Tematy
Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Advertisement

Powiązane: Popkultura i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki