REKLAMA

Disney więźniem ultrapoprawności politycznej. Nowa Śnieżka będzie latynoską, a krasnoludki znikną - szykuje się kolejna finansowa klapa?

Agata Wojciechowska2023-08-26 14:00redaktor
publikacja
2023-08-26 14:00

Disney najwyraźniej nie uczy się na błędach. Po "Małej Syrence" znów zapowiada remake kreskówkowej bajki, tym razem w rolach głównych obsadzając aktorów. W imię ultrapoprawności politycznej Śnieżkę zagra latynoska, a krasnoludków nie będzie w ogóle. 

Disney więźniem ultrapoprawności politycznej. Nowa Śnieżka będzie latynoską, a krasnoludki znikną - szykuje się kolejna finansowa klapa?
Disney więźniem ultrapoprawności politycznej. Nowa Śnieżka będzie latynoską, a krasnoludki znikną - szykuje się kolejna finansowa klapa?
fot. taskmovies / / Instagram

"Wkrótce urodziła córeczkę białą jak śnieg, o ustach czerwonych jak krew, o włosach jak hebanowe drewno. Dlatego nazwano ją Śnieżką" - tak krótko opisują główną bohaterkę swojej bajki bracia Grimm. Nowa disneyowska adaptacja zdaje się być polem minowym, które studio samo sobie rozłożyło, zgubiło mapę i próbuje odnaleźć drogę. 

Przede wszystkim na odtwórczynię głównej bohaterki wybrano latynoską aktorkę, po drugie zrezygnowano z siedmiu krasnoludków na rzeczy ośmiu magicznych stworzeń i po trzecie Disney znowu sięga po live action, choć już "Mała syrenka" pokazała, że nie tędy droga.

Reklama

Ale to już było, a teraz będzie kosztować jeszcze więcej

Produkcja "Małej syrenki" kosztowała 250 mln dolarów, a budżet marketingu zamknął się w kwocie 80 mln dolarów. By wyjść na zero, koncern musi więc zarobić 340 mln dolarów, czyli sprzedać bilety za co najmniej 800 mln dolarów. Box office na świecie wyniósł 567 mln dolarów (ok. 297 mln w USA i ok. 270 mln poza USA).

O ile "Alladyn" nakręcony na nowo przez aktorów był powiewem świeżości, a "Król Lew" zaciekawił efektami, to w pozostałych wszystko się już przejadło. Nie pomogło ani pudrowanie fabuły, w której Arielka miała chcieć wychodzić na ląd nie tylko dla Eryka, ale przede wszystkim dla jej fascynacji światem ludzi, ani różnorodność etniczna. Bo jeśli kierujemy się superpoprawnością polityczną, to zmianie nie uległ np. przemocowy ojciec - władca mórz Tryton, który niszczy kolekcję ludzkich przedmiotów córki, czy potakujący jej toksycznemu marzeniu przyjaciele albo stanowiące jedynie tło dla wydarzeń siostry małej syrenki, które mogłyby pokazać, że można się przeciwstawić ojcu lub porozmawiać z młodszą siostrą. 

Niestety najnowszy projekt "Śnieżka" zdaje się podążać tą drogą. Z wywiadów przeprowadzanych z aktorką grającą księżniczkę Rachel Zegler wynika, że jej postać wcale nie będzie śniła o tym, by się zakochać, ale by zostać liderką. To niejedyne unowocześnienie baśni. Najprawdopodobniej zabraknie też księcia i zatrutego jabłka. Jest przewidziany dla niej aktor towarzyszący - znany pod imieniem Johnatan, ale raczej nie będzie od tego, by ratować ją z opresji. 

Będzie marzyć o zostaniu przywódczynią, którą wie, że może nią być. Jej zmarły ojciec potwarzał jej, że powinna być nieustraszona, uczciwa i przede wszystkim wierna sobie - tak nową fabułę opisuje Zegler. Stara, jej zdaniem, zupełnie nie odpowiada dzisiejszym czasom, a jako dziecko - wręcz się jej bała.

Disney zdaje się odgrzewać wszystkie możliwe kotlety, nawet te, które trzymał w zamrażalce od 1937 roku (wtedy powstała bajka "Śnieżka"), przerabiając je zgodnie z panującą obecnie ultrapoprawnością polityczną. Próbowanie wciąż tego samego, ponoszenie klęski i nie wyciąganie wniosków - to jeden z najpoważniejszych błędów studia. I zaczęły się schody. 

"Zabrali nam pracę"

Casting oczywiście podzielił fanów. I tu zaskoczenie, ale do tej pory broniący różnorodności etnicznej w filmach, zaczynają dostrzegać pułapkę utrapoprawności. Część osób wypowiedziała się przeciwko takiemu obsadzeniu głównej postaci - bo przecież pierwowzorem dla Śnieżki była bawarska szlachcianka Maria Sophia von Erthal, więc fakt, że tę postać zagra latynoska, porównują w sieci do zatrudnienia do roli Pocahontas blondynki ze Skandynawii. "Bo tak trzeba". Z komentarzy jasno przebija przekaz: nazywała się Śnieżką nie dlatego, że lubiła zimę. Do tego dochodzi dość lekceważacy stosunek do pierwowzoru, który Zegler przedstawia w wywiadach. 

W grimmowskim oryginale Śnieżkę miało uratować siedem niskorosłych mężczyzn, którzy wówczas byli zatrudniani w pobliskich kopalniach. Słowa aktora Petera Dinklage'a, który zarzucił Disneyowi wybiórczy progresywizm, każący zatrudniać latynoskę jako Śnieżkę, ale pozostawiający siedem krasnoludków granych przez osoby niskorosłe, spowodowały, że studio zmieniło krasnoludki na postacie magiczne. W ten sposób jednym zdaniem w podcaście aktor znany z serialu "Gra o tron" odebrał swoim kolegom po fachu pracę. Zatąpi ich bowiem osiem magicznych stworzeń. Wówczas larum podnieśli aktorzy o niskim wzroście, którzy nie otrzymują zbyt wielu propozycji w kasowych produkcjach. Disney co prawda zapewnił, że wśród owych magicznych stworzeń będzie jedno, w które może się wcielic niskorosły aktor. To jednak nie uciszyło podniesionego larum (na marginesie zdaniem studia jeden nie obraża, ale siedmiu już tak?).

Niezadowolone są także kobiety. Ich zdaniem piętnowanie innego planu na życie niż niezależnej feministki jest klasizmem. Co złego jest w chęci szczęśliwego zakochania się i stworzenia rodziny ze swoim "księciem z bajki"? Dlaczego poszukiwanie miłości i szczęścia miałoby być synonimem niespełnienia, bo tak sugerują twórcy? Oponenci twierdzą, że z pięknej historii miłosnej ze "Śnieżki" zrobiła się produkcja w duchu woke. 

Woke, wokeizm, wokeness

Woke, czyli przebudzony, a w kontekście ideologi bardziej oświecony.

W skrócie ma ona na celu dążenie do równości, poprawności politycznej i sprawiedliwości społecznej. Systemowy ucisk widzą wszędzie, dlatego walczyć z nim można tylko przez demaskowanie go i odwracanie istniejącej hierarchii. 

Jak w przypadku każdej ideologii część jej zwolenników przerysowała zasady, doprowadzając je niemal do ekstremum. Przywileje (tj. bycie białym, bycie mężczyzną, bycie hetero, bycie szczupłym itd.) określają bowiem jako powody do wstydu, za które odpowiadają osoby uprzywilejowane. Przykład: winą za rasizm obarcza się wszystkich białych. Szczupłe kobiety heteroseksualne mają więc ze względu na patriarchat pod górkę, ale nie aż tak jak te o innej orientacji czy problemach z wagą. Niektórzy oskarżają o uprzywilejowanie nawet osoby z niepełnosprawnością, które korzystają ze zdobyczy medycyny, by poprawić swoje zdrowie, gdyż traktują pełnosprawność jako normę. 

Woke najczęściej jest powiązany z cancel culture, która każe "wykasowywać" lub po prostu "anulować" osoby z przestrzeni publicznej (najlepiej widać to w mediach społecznościowych, m.in. przez odpływ obserwatorów). O ile w przypadku np. Jeffreya Epsteina ma to w 100 proc. uzasadnienie, to w przypadku J.K. Rowling i jej wpisów, które przez część zostały uznane za transfobiczne (skrytykowała ona określenie: osoba menstruująca), sprawa jest dyskusyjna. 

Co pozostaje? Zła królowa - przynajmniej na nią i na lustereczko można liczyć. 

Na premierę tych fikołków z bajek braci Grimm trzeba będzie trochę poczekać - jest planowana dopiero na marzec 2024 rok. 

A może tak coś nowego? "Sposób myślenia Disneya stał się radykalny"

Disney bazuje na kulturze Zachodu, która przynajmniej w klasykach jest napisana w znacznej części przez białych mężczyzn. I tutaj nie ma z czym się sprzeczać. Dlaczego więc nie poszuka bajek dalej niż w Europie? Doświadczenia w tworzeniu takich postaci przecież mu odmówić nie można. Sukcesy odniosły filmy z Tianą z Nowego Orleanu, Jasminą z "Alladyna" czy Mulan z Chin. Pchanie na siłę różnych aktorów do ról, do których stereotypowo nie pasują, jest ciosem także w ich jakże bogatą kulturę. 

To samo zresztą podkreślił w najnowszym wywiadzie dla "The Telegraph" 91-letni David Hand, syn filmowca, który zrobił animację "Śnieżki" z 1937 roku. 

Twórzcie nowe postacie [...] przestańcie wyżywać się na klasykach i przepisywać je po swojemu [...] Sposób myślenia Disneya stał się radykalny. Obawiam się, co zrobią z innymi klasycznymi filmami. Zmianiają historię, zmieniają tok myślowy postaci do tego stopnia, że nie mają one w sobie nic z oryginalnych postaci. Wymyślają nowe rzeczy pod hasłem woke i nic z tego mi się nie podoba. Jest to wręcz obraźliwe, że po trafią coś takiego zrobić z klasykami. Nie ma szacunku do tego, co zrobił Walt Disney i mój ojciec - wyjaśnia.

Ciekawe, czy doczekamy czasów, w których w filmie live action "Kung Fu Panda" zostanie zagrana przez fokę. W imię poprawności oczywiście. 

***

Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windsorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.

Źródło:

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl. Absolwentka historii, którą studiowała dłużej niż statystyczny student, ale za to przeszła przez kilka uniwersytetów, w tym uczelnię w Edynburgu. Swoje życie zawodowe rozpoczęła dziesięć lat temu z portalem Bankier.pl. Później współpracowała z licznymi redakcjami, pisząc dla "Gazety Wrocławskiej", nagrywając dla Polskiego Radia i - ku zgorszeniu niektórych - kreując rzeczywistość w "Fakcie". Na pewno nie napisze nic o WIG20, a jeśli już to tylko w kontekście plotek, pogłosek czy domysłów. Dla czytelników siedzi nocami, oglądając seriale, podliczając gaże, czytając książki, śledząc nietypowe aukcje czy podróżując palcem po mapie. Nienawidzi wyrazu “dedykowany”, przeciw któremu prowadzi osobistą krucjatę w internecie. Telefon: 71 748 9511

Tematy
Ranking kont osobistych dla młodych – listopad 2023 r.

Ranking kont osobistych dla młodych – listopad 2023 r.

Komentarze (62)

dodaj komentarz
dolar36
królewna śnieżka i siedem bolców...
ebm242
Bardzo dobry artykuł. Osobiście zrezygnowałem z subskrypcji Netflix po tym jak z Jaskra w Wiedźminie zrobili geja. Znosiłem jakoś czarnoskóre Elfy, czarodziejki, czy możnych ale to było już przegięcie. Obrzydliwe niszczenie oryginalnych postaci i na siłę wpychanie homoseksualizmu oraz multikulti. Tylko dlaczego nie działa to w drugą Bardzo dobry artykuł. Osobiście zrezygnowałem z subskrypcji Netflix po tym jak z Jaskra w Wiedźminie zrobili geja. Znosiłem jakoś czarnoskóre Elfy, czarodziejki, czy możnych ale to było już przegięcie. Obrzydliwe niszczenie oryginalnych postaci i na siłę wpychanie homoseksualizmu oraz multikulti. Tylko dlaczego nie działa to w drugą stronę ? Przecież amerykańskich Indian mogliby zagrać biali blondyni a Alladyna jakiś rudy Irlandczyk...
kerad_
Niestety to jest jak nowa religia, która idzie jak walec! Raczej nie do zatrzymania!
pilsener
Ideolo zabija produktywność - ten sam inżynier, w tym samym kraju stworzy albo Trabanta, albo Mercedesa. Wolność nie jest nam dana na zawsze i nie będziemy jej mieli jak o nią nie zawalczymy. Niestety rozejrzyjcie się i spójrzcie na współczesnych ludzi - oni nie będą walczyć.
mocnybohun
Brawo za odważny artykuł. Oby google teraz nie zbanowało bankiera za podważanie jedynej słusznej ścieżki światopoglądowej.
vinietune
"Twórzcie nowe postacie [...] przestańcie wyżywać się na klasykach i przepisywać je po swojemu [...] Sposób myślenia Disneya stał się raadykalny. Obawiam się, co zrobią z innymi klasycznymi filmami. Zmianiają historię, zmieniają tok myślowy postaci do tego stopnia, że nie mają one w sobie nic z oryginalnych postaci. Wymyślają "Twórzcie nowe postacie [...] przestańcie wyżywać się na klasykach i przepisywać je po swojemu [...] Sposób myślenia Disneya stał się raadykalny. Obawiam się, co zrobią z innymi klasycznymi filmami. Zmianiają historię, zmieniają tok myślowy postaci do tego stopnia, że nie mają one w sobie nic z oryginalnych postaci. Wymyślają nowe rzeczy pod hasłem woke i nic z tego mi się nie podoba. Jest to wręcz obraźliwe, że po trafią coś takiego zrobić z klasykami. Nie ma szacunku do tego, co zrobił Walt Disney i mój ojciec - wyjaśnia."

DOKŁADNIE!!! Właśnie to chciałem napisać, ale nie muszę, bo wyręczył mnie Pan. 200 lat Panie Davidzie!

A tak nawaisem mówiąć, to ciekawe czy nie dałoby się znaleźć paragrafu na tych frędzli i postawić przed sądem, za zbeszczeszczenie/zakłamanie/fauszowanie dzieła literackiego...
tosterem
Rewolucja komunistyczna trwa cały czas. Tylko się przepoczwarza. W miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa się zaostrza". Wokeizm to neobolszewizm w najczystszej postaci. W USA nigdy bolszewików nie mieli, to teraz mają i niech odczują na własnej skórze wszystkie łajdactwa i absurdy systemu Rewolucja komunistyczna trwa cały czas. Tylko się przepoczwarza. W miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa się zaostrza". Wokeizm to neobolszewizm w najczystszej postaci. W USA nigdy bolszewików nie mieli, to teraz mają i niech odczują na własnej skórze wszystkie łajdactwa i absurdy systemu komunistycznego.
vinietune
"Woke, wokeizm, wokeness

W skrócie ma ona na celu dążenie do równości, poprawności politycznej i sprawiedliwości społecznej. Systemowy ucisk widzą wszędzie, dlatego walczyć z nim można tylko przez demaskowanie go i odwracanie istniejącej hierarchii."

Kiedyś to się nazywało komunizmem a powyżej opisane wytycznymi,
"Woke, wokeizm, wokeness

W skrócie ma ona na celu dążenie do równości, poprawności politycznej i sprawiedliwości społecznej. Systemowy ucisk widzą wszędzie, dlatego walczyć z nim można tylko przez demaskowanie go i odwracanie istniejącej hierarchii."

Kiedyś to się nazywało komunizmem a powyżej opisane wytycznymi, czy założeniami rewolucji...

Woke najczęściej jest powiązany z cancel culture, która każe "wykasowywać" lub po prostu "anulować" osoby z przestrzeni publicznej

Kiedyś komuniści "cancelowali" osoby z przestrzeni publicznej kulą w potylicę...

"O ile w przypadku np. Jeffreya Epsteina ma to w 100 proc. uzasadnienie, to w przypadku J.K. Rowling i jej wpisów, które przez część zostały uznane za transfobiczne (skrytykowała ona określenie: osoba menstruująca), sprawa jest dyskusyjna."

PANI Agato... Poważnie? Dyskusyjna? Naprawdę, woli PANI być nazywana i uważana za "osobę menstruującą", niż za KOBIETĘ???
vinietune
"Produkcja "Małej syrenki" kosztowała 250 mln dolarów, a budżet marketingu zamknął się w kwocie 80 mln dolarów. By wyjść na zero, koncern musi więc zarobić 340 mln dolarów, czyli sprzedać bilety za co najmniej 800 mln dolarów. Box office na świecie wyniósł 567 mln dolarów (ok. 297 mln w USA i ok. 270 mln poza USA)."Produkcja "Małej syrenki" kosztowała 250 mln dolarów, a budżet marketingu zamknął się w kwocie 80 mln dolarów. By wyjść na zero, koncern musi więc zarobić 340 mln dolarów, czyli sprzedać bilety za co najmniej 800 mln dolarów. Box office na świecie wyniósł 567 mln dolarów (ok. 297 mln w USA i ok. 270 mln poza USA)."

????????????????????????? (@.@)

vinietune
"Disney zdaje się odgrzewać wszystkie możliwe kotlety, nawet te, które trzymał w zamrażalce"

Zamrażalka XD Pani Agato, więcej proszę XD

Powiązane: Popkultura i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki