Społeczeństwa są coraz starsze, spada również dzietność. Zmiany demograficzne będą mieć coraz większy wpływ na gospodarkę. Nad tym zagadnieniem pochylili się ekonomiści OECD.


Na świecie dzietność spada szybciej, niż prognozowano. Według ONZ globalny wskaźnik dzietności obniży się poniżej poziomu zastępowalności pokoleń pomiędzy 2040 r. a 2050 r. Liczba ludzi na świecie ma zaś osiągnąć swój szczytowy poziom 10,43 mld w 2086 r., a następnie zacznie spadać.
Jak wynika z danych GUS, liczba ludności Polski na koniec 2023 roku spadła o 130 tys. rdr do 37,637 mln osób. Liczba ludności zmniejsza się, począwszy od 2012 r. (z wyjątkiem nieznacznego wzrostu - o niespełna 1 tys. - w 2017 r.). "Większość długoterminowych projekcji PKB w krajach rozwiniętych przewiduje znaczny spadek dynamiki PKB w kolejnych dekadach. Główną przyczyną tego procesu są zmiany demograficzne, a zwłaszcza zmniejszająca się liczba ludności w wieku produkcyjnym" - wynika z badania opublikowanego w serii MF Working Papers.
Natomiast ekonomiści z OECD w swoim badaniu zwrócili uwagę, że przechodzenie na emeryturę stosunkowo dużych powojennych kohort urodzeniowych (roczników z tzw. wyżów demograficznych) powoduje zmniejszenie zasobów siły roboczej, co stwarza poważne wyzwanie w zakresie podaży pracy oraz może stanowić zagrożenie dla stabilności finansów publicznych.
Produktywność jednostkowa, produktywność łączna
"Produktywność jednostkowa człowieka rośnie mniej więcej do 45 lat, a potem stopniowo opada. Tempo spadku jest dyskusyjne. Dodatkowo najlepiej przebadane są czynności fizyczne związane z motoryką, a poznawcze z zapamiętywaniem (pamięć krótkotrwała) i liczeniem w pamięci, które to – wszyscy się zgodzimy – być może już nie są najlepszym proxy dla produktywności pracownika (przyszłości?)" - komentują ekonomiści mBanku.
"Produktywność jednostkowa to też nie to samo, co produktywność łączna. Procesy biznesowe są coraz bardziej skomplikowane z dominacją pracy projektowej i zespołowej. Nie liczy się więc produktywność indywidualna, lecz siła całego zespołu. W tym kontekście ludzie starsi (wg badań) wnoszą tak potrzebne młodszym cechy jak rozwaga, intuicja, doświadczenie oraz ogólnie pojęty rozsądek" - dodają.
Mniej innowacyjności, przedsiębiorczości i wszechobecna automatyzacja?
Produktywność produktywnością, ale z punktu widzenia gospodarczego istotna jest także kwestia przedsiębiorczości i również na tę kwestię starzenie się społeczeństw ma znaczny wpływ. A przecież innowacyjność i przedsiębiorczość są podstawowymi czynnikami napędzającymi wzrost gospodarczy.
"Nawet niewielkie zmiany w tempie innowacyjności lub przedsiębiorczości mogą mieć duży wpływ na długoterminową poprawę standardów życia. Zrozumienie i łagodzenie negatywnego wpływu starzenia się społeczeństwa na innowacje i przedsiębiorczość mają zatem kluczowe znaczenie" - czytamy w badaniu OCED.
"Kwestia przedsiębiorczości, generalnie kulminuje w okolicach indywidualnej produktywności. Najwięcej biznesów (z sukcesem) tworzą ludzie w średnim wieku, często po zdobyciu doświadczenia jako pracownicy. Twierdzi się jednak, że wraz ze starzeniem populacji perspektywy zatrudnienia dla młodych spadają, gdyż starsi pracownicy zajmują najciekawsze stanowiska, mniej chętnie zmieniają pracę, co z kolei zniechęca nowe firmy do wejścia na rynek z uwagi na trudności w znalezieniu pracowników" - piszą ekonomiści mBanku.
Wspomniany już problem z pozyskaniem pracowników zmusza firmy do automatyzacji i robotyzacji. Istnieje dość wyraźna, empiryczna relacja pomiędzy średnim wiekiem pracujących a odsetkiem wykorzystania automatów i robotów. Eksperci OCED wskazują tutaj Koreę Południową oraz Japonię. Automatyzacja oraz sztuczna inteligencja mogą, choć w niepełnym stopniu, złagodzić niedobory rąk do pracy.
Kapitał i "nadmierne" oszczędności w pułapce płynności?
Generalnie osoby starsze mogą pochwalić się większymi oszczędnościami niż osoby młodsze. Wiele zależy tu przede wszystkim od średniej długości aktywności zawodowej (a ta powinna się wydłużać). Więcej oszczędności to więcej możliwości finansowania rodzimego kapitału, jeśli nadmiar odłożonej gotówki zostanie zainwestowany lokalnie w celu zwiększenia zdolności produkcyjnej gospodarki - wynika z raportu OECD.
W drugiej strony spadek siły nabywczej pieniądza skłania społeczeństwa do zadłużania się lub przynajmniej do rezygnacji z oszczędzania. Jak pisał J. G. Hulsmann w "Etyce produkcji pieniądza", dzisiejszy 30-letni Europejczyk oszczędzający na emeryturę, zanim na nią przejdzie, straci przynajmniej 2/3 wartości oszczędności (w porównaniu z rokiem rozpoczęcia oszczędzania) z powodu inflacji.
"Koncentracja bogactwa w rękach ludzi starszych (z większą awersją do ryzyka) zwiększa popyt na bezpieczne aktywa: obligacje, nieruchomości. Nie wydaje się to problem niemożliwy do przeskoczenia przy zaangażowaniu rządu i rozsądnej strategii zarządzania większą masą oszczędności. Poważniejszym tematem (powiązanym z hipotezą "sekularnej stagnacji") jest sztywność nominalnych stóp procentowych w dół (i trudna do przeskoczenia granica zera), potencjalnie pogłębiająca problemy nadmiernych oszczędności w pułapce płynności" - zwracają uwagę ekonomiści mBanku.
Obligacje państwowe wypchną prywatne inwestycje?
W badaniu OECD zwrócono na jeszcze jedną kwestię - zwiększone wydatki rządowe na emerytury i opiekę zdrowotną mogą wyprzeć wydatki rządowe na inwestycje zwiększające produktywność.
"Deficyty budżetowe spowodowane wydatkami mogą absorbować prywatne oszczędności i wypierać prywatne inwestycje. Jeżeli rządy nie będą w stanie powstrzymać presji wydatkowej poprzez reformy strukturalne lub cięcia uprawnień emerytalnych, będą musiały znacznie zwiększyć dochody podatkowe, aby zapobiec wzrostowi długu publicznego" - dodano.
Zresztą tzw. efekt wypychania znany jest od wielu lat. W teorii państwo, by skłonić jednostki do zakupu obligacji, oferuje korzystniejsze warunki niż pozostałe podmioty. W przypadku "desperacji państwa" oprocentowanie obligacji rośnie na tyle, by inwestycja w dług była bardziej interesująca niż inwestycje prywatne.
Czeka nas spadek PKB per capita?
To koniec ciekawych wniosków. Niedawne badania opublikowane w "American Economic Journal" dokumentują, że szybsze starzenie się populacji w stanach USA wiąże się ze zmniejszeniem wzrostu płac w całym rozkładzie wiekowym – tego ustalenia nie można wytłumaczyć różnicami w indywidualnej produktywności w poszczególnych grupach wiekowych.
W raporcie OECD przewiduje się, że starzenie się społeczeństw spowodują spadek PKB per capita wśród krajów OECD średnio o 8 proc. (ceteris paribus) w ciągu najbliższych trzech dekad. W skrajnych przypadkach spadek ten może siegnąć nawet 20 proc. Z drugiej zaś strony badania Acemoglu i Restrepo nie potwierdziły dotychczas negatywnego wpływu starzenia się społeczeństw na PKB per capita, zarówno wśród krajów OECD, jak i spoza OECD.
Wpływ starzejącego się społeczeństwa na gospodarkę jest wielowymiarowy. Niemniej gospodarka światowa mierzy się z tym problemem po raz pierwszy. Jak dotąd nie doczekaliśmy się jeszcze spójnego modelu, który uwzględniałby tę wielowymiarowość.


























































