System Apple Pay wystartował zaledwie tydzień temu, ale już na natrafił na pierwsze przeszkody. Dwie sieci handlowe zdecydowały się wyłączyć w swoich sklepach czytniki zbliżeniowe, aby uniemożliwić klientom płacenie telefonem. Na amerykańskim rynku szykuje się wojna pomiędzy detalistami a sprzymierzonymi pod herbem nadgryzionego jabłka bankom i organizacjom kartowym.


System płatności promowany przez Apple opiera się na dobrze znanych polskim konsumentom transakcjach zbliżeniowych. Posiadacze najnowszych telefonów iPhone mogą zapisać w nich dane kart płatniczych współpracujących z Apple banków. Później wystarczy zbliżyć w sklepie telefon do czytnika, aby szybko i bezpiecznie zapłacić za towar.

Sklepy nie chcą dyktatu jabłka
Liczna grupa amerykańskich detalistów od kilku lat przygotowuje własny system płatności mobilnych. Przedsięwzięcie nosi nazwę MCX (Merchant Customer Exchange) i ma być alternatywą wobec tego, co proponują banki oraz kartowi potentaci Visa i MasterCard. Mobilny portfel handlowców będzie nosił nazwę CurrentC. Na razie jest na etapie pilotażu, a do aplikacji mają dostęp tylko wybrańcy.
Sprzedawcy nie zdążyli uruchomić swojego systemu przed startem Apple Pay, ale próbują nie dopuścić do tego, by konkurencyjne rozwiązanie zyskało znaczący udział w rynku. W ten weekend dwóch uczestników konsorcjum MCX, sieci CVS i Rite Aid, wyłączyły w swoich sklepach czytniki kart zbliżeniowych. Klienci chcący płacić iPhonem zachęcani są do wyboru innej formy regulowania zobowiązania.
Kością niezgody są opłaty pobierane od transakcji. W przypadku płatności telefonem Apple sprzedawca musi pokryć koszty prowizji kartowych, tak samo jak, gdy należność regulowana jest plastikową kartą. System płatności mobilnych MCX będzie opierał się na pobieraniu środków z rachunku bankowego. Będzie zatem omijał koszty narzucane przez organizacje kartowe i banki.
Apple zwycięży?
Tworząc Apple Pay potentat z Cupertino skupił się na zdobyciu poparcia banków oraz Visy, MasterCarda i American Express. Detaliści mają powody, by walczyć o dominację na rynku płatności. Chodzi tu nie tylko o możliwość obniżenia kosztów, ale także okazję do zdobycia cennych danych o zachowaniach klientów. Apple pod tym względem na razie nie ma nic do zaoferowania tej części rynku.
Na korzyść Apple przemawia jednak prostota jego rozwiązania. Telefonem można płacić wszędzie tam, gdzie dostępne są terminale zbliżeniowe (chociaż w USA ich liczba na razie nie jest imponująca), a sam proces jest łatwy i szybki. Mobilny portfel MCX działa podobnie jak płatności IKO czy PeoPay w Polsce – płatnik musi zeskanować kod QR telefonem lub wpisać jednorazowy kod. Z tego powodu eksperci śledzący losy konfliktu Apple i detalistów spodziewają się raczej wygranej pierwszego z graczy. Układ sił może się jednak zmienić, gdy detaliści zaczną agresywnie promować swoje rozwiązanie, np. oferując rabaty i programy lojalnościowe.
Michał Kisiel


























































