Słowacka spółdzielnia obiecuje członkom dożywotnią comiesięczną wypłatę w walucie, która istnieje tylko w jej własnym systemie, i nazywa się bankiem bez bankowej licencji. Sprawą zajął się Rzecznik Finansowy.


Rzecznik Finansowy wysłał pismo do Narodowego Banku Słowacji (NBS), który nadzoruje tamtejszy rynek finansowy. Chce się dowiedzieć, jaki status ma Słowacka Spółdzielnia Udziałowa ROD (słow. Slovenské podielové družstvo ROD, w skrócie SPDR) i czy jej działalność jest legalna. Spółdzielnia prowadzi „Národná banka SPDR”, czyli „Narodowy Bank SPDR”, i pod tą nazwą zachęca do przystąpienia także Polaków.
– Naszą rolą jest reagowanie na sygnały o możliwych nieprawidłowościach na rynku finansowym. Tam, gdzie dostrzegamy potencjalne zagrożenie dla klientów, podejmujemy działania już na wczesnym etapie, aby ograniczyć ryzyko jego rozszerzenia – mówi dr Michał Ziemiak, Rzecznik Finansowy.
Renta w koronach ROD
O SPDR w Polsce jako pierwszy napisał w październiku portal XYZ.pl. Spółdzielnia obiecuje każdemu członkowi dożywotnią comiesięczną „rentę”, wypłacaną w koronach ROD, czyli w wewnętrznej jednostce rozliczeniowej SPDR. Według XYZ.pl chodzi o 50 tys. koron ROD miesięcznie, a nowy członek dostaje dodatkowo 1 tys. koron ROD na powitanie. Spółdzielnia została zarejestrowana w Bratysławie w sierpniu 2020 r., a jej kapitał zakładowy wynosi 1,25 tys. euro.
Rzecznik Finansowy ma wątpliwości, czy działalność „Narodowego Banku SPDR” jest zgodna z polskim prawem. Chodzi przede wszystkim o przepisy dotyczące świadczenia regulowanych usług finansowych i o używanie słowa „bank”.
Dwa ostrzeżenia z Bratysławy
Słowacki bank centralny publicznie ostrzegał przed spółdzielnią dwa razy: w 2022 r. i ponownie 26 listopada 2025 r. W ostatnim komunikacie NBS napisał, że SPDR nie podlega jego nadzorowi, nie ma żadnego zezwolenia na działalność w obszarze, za który odpowiada bank centralny, i nie figuruje w żadnym z jego rejestrów. Nie ma więc prawa posługiwać się słowem „bank”, które słowacka ustawa zastrzega dla podmiotów z licencją bankową. Zakaz obejmuje także odpowiedniki obcojęzyczne i wyrazy pochodne. Pieniądze powierzone spółdzielni nie są chronione ani przez słowacki fundusz ochrony depozytów, ani przez fundusz gwarancyjny dla inwestycji.
Rzecznik Finansowy poprosił NBS o aktualną ocenę działalności spółdzielni i o informacje, czy słowacki nadzór podjął wobec niej jakieś działania albo je rozważa. Pyta również o używanie terminologii bankowej, o usługi przedstawiane klientom jako rachunki bankowe oraz o działanie „Korony ROD”.
Rzecznik Finansowy przypomina, żeby przed powierzeniem komuś pieniędzy sprawdzić, czy firma ma wymagane zezwolenia i czy podlega nadzorowi właściwego organu. Szczególnie ostrożnie trzeba podchodzić do podmiotów, które używają nazw kojarzących się z bankiem, a statusu banku nie mają.
– Czekamy na odpowiedź słowackiego nadzorcy i na tej podstawie będziemy decydować o dalszych krokach – mówi Michał Ziemiak.































































