Od połowy miesiąca nastroje na wszystkich głównych giełdach świata są po prostu bardzo złe. Inwestorzy pozbywają się akcji pod wpływem informacji i spekulacji o kolejnych kłopotach sektora bankowego. Coraz głośniej mówi się o nacjonalizacji Citigroup, a być może także Bank of America. Wczoraj indeksy Dow Jones oraz S&P 500 wyznaczyły nowe dno bessy i są na najniższych poziomach od 12 lat. W Europie jest tylko nie co lepiej – paneuropejski indeks DJ Stoxx 600 jeszcze nie spadł poniżej poziomu z roku 2003. Najwyraźniej inwestorzy ze Starego Kontynentu są bardziej przyzwyczajeni do państwowej własności w gospodarce.
Dzisiaj pod presją sprzedających znalazła się branża ubezpieczeniowa. Akcje francuskiej grupy Axa tanieją o 3,2%, kurs brytyjskiego Prudential spada o 2%, zaś walory niemieckiego Allianza tracą aż 5,8%. Branży zaszkodziły doniesienia z Nowego Jorku, gdzie grupa ubezpieczeniowa AIG negocjuje z Rezerwą Federalną warunki kolejnego dofinansowania. AIG, którą we wrześniu Fed uratował przed bankructwem, pochłonęła już 150 mld dolarów publicznych pieniędzy. Telewizja CNBC podała wczoraj, że firma może zaprezentować 60 mld $ straty za ostatni kwartał. Wynik ten zapewne znowu pokryje amerykański podatnik.
W przeciwieństwie do wydarzeń z jesieni tym razem spadki nie odbywają się w atmosferze paniki. Inwestorzy wiedzą już, że rządy i banki centralne nie pozwolą na upadek jakiejkolwiek dużej instytucji finansowej. W grę wchodzi raczej nacjonalizacja lub wymuszona fuzja, na której stracą głównie akcjonariusze upadającej spółki.
Niemniej jednak o godzinie 10:30 spadki przeważały na wszystkich głównych rynkach Europy Zachodniej. We Frankfurcie DAX tracił 1,6%, londyński FTSE100 zniżkował o 0,5%, zaś paryski CAC40 spadał o 1,8%. W ten sposób główne indeksy z Frankfurtu i Paryża znalazły się na najniższych poziomach obecnej bessy.
K.K.




























































