ŚWIECIE przyciąga wysokimi dywidendami
Bardziej interesujące od tego, kto sprzedał 2,5 mln akcji (5 proc. kapitału akcyjnego) Frantschach Świecie w środowej transakcji pakietowej, jest to, kto je kupił. Pytani przez PG analitycy uważają, że sprzedającym nie był raczej skarb państwa (posiada on 2.500.477 akcji Świecia), który o zamiarze przeprowadzenia takiej transakcji powinien uprzedzić. Większość ekspertów uważa, że walory sprzedawał Handlowy Investment, do którego należy dokładnie 2,5 mln akcji spółki. Być może jest to związane z rządkowaniem portfela przez ten fundusz.
Jeżeli akcje kupił większościowy udziałowiec spółki, czyli Frantschach AG, rynek powinien się o tym wkrótce dowiedzieć, gdyż informuje on o swoich zakupach. Pojawiły się jednak i takie opinie, że nabywcą walorów mógł być któryś z funduszy emerytalnych. Jest to o tyle prawdopodobne, że Świecie uchodzi za spółkę dywidendową, która zapowiada regularne wypłaty gratyfikacji dla swoich akcjonariuszy, a także za firmę uczciwą - powiedział PG Tomasz Orzeł, analityk DM BIG BG. Spółka przeznaczyła na wypłatę dywidendy za ub.r. 441,5 mln zł, co dało 8,83 zł na akcję. Na ten cel przeznaczono cały zysk z ubiegłego roku i 220 mln zł ze specjalnego funduszu dywidendowego, na którym pozostało jeszcze ok. 145 mln zł. Spółka wypłacała dywidendę już wcześniej, jednak nie tak wysoką, jak za ub.r. Zarząd zapowiada, że o dywidendzie nie zapomni również w latach następnych.
T. Orzeł podkreśla, że Świecie zmieniło strukturę finansowania: przeniosło nacisk z kapitałów własnych na kredyty. To jest dobre posunięcie z punktu widzenia spółki; żeby utrzymać taką strukturę finansowania, Świecie powinno dawać dywidendę - twierdzi. Również za ten rok gratyfikacja zapowiada się wysoka, gdyż spółka może przeznaczyć na nią nawet do 90 proc. zysku netto za br., a także środki, które pozostały w funduszu dywidendowym.
Według T. Orła, niezależnie od tego, kto kupił pakiet 2,5 mln akcji Świecia, dla spółki jest to dobra informacja. Albo główny udziałowiec uznał, że akcje spółki są tanie i dlatego je kupił, albo zrobiły to fundusze, które postrzegaja spółkę pozytywnie - stwierdził.
STANISŁAW KOCZOT


























































