Otwarcie sierpnia w wykonaniu amerykańskich inwestorów było dość intrygujące. Pomimo słabych danych napływających z gospodarki USA indeks S&P500 wyznaczył nowy, śródsesyjny rekord wszech czasów. Ropa w Nowym Jorku potaniała o ponad 3%, do 40 USD za baryłkę.


Pierwszym rozczarowaniem był indeks ISM mierzący koniunkturę w amerykańskim przemyśle. Wskaźnik ten spadł w lipcu do 52,6 pkt. wobec 53,2 pkt. w czerwcu. Analitycy spodziewali się regresu, ale tylko do 53,0 pkt. Malejące odczyty powyżej 50 punktów sygnalizują spowolnienie wzrostu aktywności w sektorze wytwórczym.
In minus zaskoczyły także dane z budownictwa, gdzie w czerwcu wydatki na inwestycje budowlane spadły czwarty miesiąc z rzędu. Regres aż o 0,6% mdm kontrastował z oczekiwanym przez ekonomistów wzrostem o 0,5% mdm. Częściowo tą rozbieżność złagodziła potężna rewizja danych za maj: z -0,8% mdm do -0,1% mdm.
Wall Street zareagowała na dane z gospodarki w myśl zasady, że „nic się nie stało...” S&P500 ruszył w górę i ustanowił nowy rekord na wysokości 2.178,26 punktów. Wzrostów nie było mu dane utrzymać do końca sesji. Dow Jones i S&P500 zakończyły poniedziałek tuż poniżej kreski, a Nasdaq zyskał 0,43%.
Komentatorzy zwracają uwagę na fakt, że była to już 12. sesja z rzędu, w trakcie której dzienna zmienność indeksu S&P500 nie przekroczyła 1%. Ta nadzwyczajnie „wąska” seria naprzemiennych wzrostów i spadków ma miejsce po tym, jak S&P500 wybił historyczny szczyt. Coś takiego nie przydarzyło się od ponad 40 lat! - odnotował Frank Cappelleri, analityk techniczny z firmy Instinet.
Niecodzienne jest także zachowanie Dow Jonesa, który po serii dziewięciu z rzędu wzrostowych sesji, w poniedziałek odnotował... szósty spadek z rzędu. To najdłuższa spadkowa sesja w wykonaniu DJIA od sierpnia 2015 roku.
Rynkom akcji nie pomagała szybko taniejąca ropa. Surowiec, który jeszcze w czerwcu kosztował ponad 50 USD za baryłkę, w poniedziałek w Nowym Jorku kosztował już tylko czterdzieści dolarów i kilka centów. Czyli o ponad 3% mniej niż przed weekendem i już o 22,5% mniej niż raptem 50 dni temu.
Krzysztof Kolany
























































