REKLAMA
ZŁOTY BANKIER

S&P500 powrócił do 4 000 punktów. Solidne wzrosty w Ameryce

2022-11-22 22:06
publikacja
2022-11-22 22:06

Wtorkowa sesja na nowojorskich giełdach przyniosła przeszło jednoprocentowe wzrosty głównych indeksów. Inwestorzy analizowali dane spływające z sektora detalicznego.

S&P500 powrócił do 4 000 punktów. Solidne wzrosty w Ameryce
S&P500 powrócił do 4 000 punktów. Solidne wzrosty w Ameryce
fot. Michael Nagle / / Xinhua News Agency / Forum

S&P500 zakończył wtorkową sesję na poziomie 4 003,58 pkt., zyskując 1,36%. O tyle samo urósł Nasdaq, który zameldował się na wysokości 11 174,41 pkt. Dow Jones zanotował wzrost o 1,18% i znalazł się powyżej 34 000 punktów.

Od tygodnia okrągły poziom 4 000 punktów stanowi zaporę dla indeksu S&P500. Benchmark ten od październikowego dna bessy zyskał już ponad 14%, lecz wciąż znajduje się o 16% poniżej poziomu z początku roku. Wall Street tkwi więc w zawieszeniu pomiędzy kontynuacją bessy, a początkiem nowej hossy.

Wtorkowa sesja w Nowym Jorku odbyła się przy praktycznie pustym kalendarium makroekonomicznym i praktycznie już po zakończeniu sezonu wynikowego. W III kwartale zyski spółek przypadające na S&P500 były tylko o 2,2% wyższe niż przed rokiem, co jest najsłabszym rezultatem od dwóch lat – wynika z danych zebranych przez FactSet.

Ponadto w USA mamy do czynienia ze świątecznym tygodniem. W czwartek Amerykanie obchodzą Święto Dziękczynienia (to dzień bez sesji), po którym następuje tzw. Czarny Piątek. Czyli pierwszy dzień bożonarodzeniowych promocji i wyprzedaży. Stąd też inwestorzy z coraz większą uwagą wypatrują informacji z sieci handlowych.

We wtorek dobrze przyjęto doniesienia z sieci Best Buy, która przedstawiła prognozą mniejszego od oczekiwań analityków spadku całorocznej sprzedaży. Akcje Best Buy podrożały aż o 12,8%. Za to notowania innego detalisty – firmy Dollar Tree – poszły w dół o 7,8% po tym, jak spółka już po raz drugi obniżyła tegoroczną prognozę wyników finansowych.

Generalnie będzie to prawdopodobnie ciężki sezon dla sektora handlowego w USA (i nie tylko tam). Amerykański konsument jest w fatalnych nastrojach i tym razem może nie szastać gotówką (albo raczej limitem na karcie kredytowej) tak chętnie jak w latach poprzednich. Przy realnie ujemnej dynamice płac Amerykanie muszą coraz więcej pieniędzy zostawiać w sklepach spożywczych, na stacjach benzynowych czy u dostawców gazu i energii elektrycznej. Równocześnie stopa oszczędności w USA spadła do niemal rekordowo niskich poziomów, a statystyki zadłużenia konsumenckiego biją wszelkie rekordy.

Krzysztof Kolany

Źródło:
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię

Komentarze (5)

dodaj komentarz
polonu
ale jeść mają co , a jak nie to pszenica z Ukrainy popłynie . i chleb będzie . chyba że ruskie zajmą całą Ukrainę wtedy będą problemy z żarciem .
sterl
Zadłużenie konsumenckie bije wszelkie rekordy... nic tylko dalej podnosić odsetki , zadłużenie rządu 31 bln $, firm i instytucji z konsumentami i rządem dobija 100 bln $, same odsetki to 5 bln $ plus prowizje i koszty.. trzeba dodrukować więcej niż roczne PKB żeby wózek jechał dalej ...
dlaczemuktoszajalmojnick
Przecież te odsetki wynikają z tego właśnie dodruku. Ty od tych co wibor jest gupi bo nie wynosi 2%?
qbnsqbns odpowiada dlaczemuktoszajalmojnick
Dlatego muszą drukować coraz więcej i więcej żeby opóźnić posypanie się domku z kart. Co powinno Ciebie teraz martwić, to jaki teraz będzie powód jeszcze większego dodruku niż w okresie C19 :D
dlaczemuktoszajalmojnick odpowiada qbnsqbns
trzeba szukać powodu? Powód jest cały czas ten sam. Kolejne wybory i masy rządne podwyżek, które za chwilę nie pamiętają jakie były ceny wcześniej. Ale za to pamiętające ze 2015 miał 2500 na rękę, a teraz ma 4500 i pobogaciał. A to że w międzyczasie mieszkania i samochody podrożały o tyle, że dystans mu przez ten czas urósł a nie trzeba szukać powodu? Powód jest cały czas ten sam. Kolejne wybory i masy rządne podwyżek, które za chwilę nie pamiętają jakie były ceny wcześniej. Ale za to pamiętające ze 2015 miał 2500 na rękę, a teraz ma 4500 i pobogaciał. A to że w międzyczasie mieszkania i samochody podrożały o tyle, że dystans mu przez ten czas urósł a nie się zmniejszył to już nie wie. O chlebie o łoleju nie wspomnę. Dodruk i podwyżki to narzędzie do manipulacji masami takie samo jak wiara. Jakby celem było utrzymanie inflacji na poziomie 0 i tak samo wynagrodzeń, to chomik nie miałby poczucia, że więcej prądu wytwarza, a miałby poczucie że szybciej musi biec żeby go więcej wytworzyć. A przecież chomik nie chce szybciej biec, ani o tym słyszeć. Chomik chce pracować 4 dni, mieć więcej urlopu, L4 no i oczywiście za to samo mieć więcej niż miał, mimo że mniej prądu wytwarza niż wcześniej. A wszystko to sprowadza się do głosów w wyborach. Co w ostatnich latach wpłynęło na poprawę wydajności, której wzrost przez ostatnich 100 lat pozwolił poprawić dobrobyt? Zamiana konia na traktor, kosy na kombajn spowodowała, że zamiast robić cały czas w polu, do czego potrzebował również 8-ga dzieci żeby za darmo mu w gospodarstwie pracowały, mógł się zając w końcu czymś innym niż walka o pożywienie. Potem doszedł komputer, który uprościł wiele kwestii. A teraz niby co? Kolejna głupia apka do oglądania filmików i wymiany poglądów między ludźmi, którzy w zasadzie żadnych nie mają, a jesli mają to są one głupie i wynikają z braku wiedzy? Do tego dochodzi wzmożona konkurencja na świecie o zasoby, których jest coraz mniej, a do tego złoża są coraz gorsze. A masy śnią o tym, że będą w końcu godnie żyć:D

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki