Ołeksandr Mereżko, przewodniczący komisji Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy ds. polityki zagranicznej, wyraził w czwartek przypuszczenie, że plan pokojowy zaprezentowany przez Steve’a Witkoffa, specjalnego przedstawiciela prezydenta USA, może być rosyjską prowokacją.


- Nie ma nic konkretnego w tym kolejnym planie pokojowym. Możliwe, że to tylko rosyjska prowokacja, przygotowana po to, by zdezorientować sojuszników Ukrainy – powiedział Mereżko, deputowany do parlamentu z partii Sługa Narodu i przewodniczący komisji Rady Najwyższej Ukrainy ds. polityki zagranicznej i współpracy międzyparlamentarnej, w komentarzu dla agencji Interfax-Ukraina.
Zdaniem deputowanego, w najlepszym wypadku nic nie wskazuje na to, że Kreml jest gotowy do poważnych rozmów. – Putin stara się grać na czas i uniknąć sankcji ze strony USA – ocenił Mereżko. W jego opinii nie ma też związku pomiędzy tą inicjatywą a skandalem korupcyjnym na Ukrainie.
Donbas miałby zostać pod kontrolą Rosji
Według portalu informacyjnego Axios 28-punktowy plan zakłada wycofanie się wojsk ukraińskich z całego Donbasu - region ten znalazłby się pod kontrolą Rosji, ale byłby uważany za strefę zdemilitaryzowaną. W obwodzie chersońskim i zaporoskim obecne linie frontu zostałyby w większości zamrożone, a Rosja zwróciłaby część okupowanego terenu po negocjacjach. Plan zakłada także uznanie języka rosyjskiego za oficjalny język państwowy w Ukrainie i nadanie oficjalnego statusu lokalnemu odłamowi Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.
Brytyjski dziennik „Financial Times” przekazał, że „w dokumencie wezwano Ukrainę do ograniczenia kluczowych zasobów uzbrojenia, a także (postulowano) wycofanie amerykańskiej pomocy wojskowej (dla tego państwa), co ma duże znaczenie dla jego obronności”. (PAP)
mad/ kbm/
























































