
Źródło: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
- Przygotowaliśmy narzędzie bankowe i wymagające także dodatkowych instrumentów w postaci specjalnej spółki pod program zatytułowany Inwestycje Polskie. Operatorem będzie BGK. 40 miliardów złotych do 2015 roku znajdzie się jako kapitał dla BGK po to, aby w tym przedziale czasowym, a więc do 2015 roku, uzyskać możliwości inwestycyjne na poziomie 40 miliardów złotych - mówił premier w Sejmie. Bankier.pl sprawdził, co kryje się pod wielkim planem zarysowanym przez Donalda Tuska.
Kontrowersyjny mechanizm
Według rządowego planu wybrane pakiety spółek skarbu państwa zostaną przeznaczone do Banku Gospodarstwa Krajowego, który następnie sprzeda papiery inwestorom. Na sobotniej konferencji ministrowie skarbu i finansów prognozowali pozyskanie w ten sposób 10 mld zł. Kolejne 30 mld zł ma wpłynąć z obligacji emitowanych przez BGK. - Będziemy wartość złotówki przemnażać na zasadzie lewaru - mówił Mikołaj Budzanowski. - Tak działa bank - dodał szef resortu finansów.
| »Premier sypnie miliardami na inwestycje |
Zgromadzony w ten sposób kapitał ma być przeznaczony dla spółki Inwestycje Polskie, która zajmie się inwestycjami. Spółka ma być receptą na brak kapitału głównie dla projektów z branży energetycznej. W obszarze zainteresowania nowego podmiotu będą m.in. elektrownie, terminale, gazociągi czy magazyny na gaz - wyjaśniał minister Budzanowski. Szef resortu skarbu podkreślił, że nowo utworzoną spółką nie będą rządzić politycy.
Państwowy moloch
Gdy niedawno lider Ruchu Palikota zapowiedział, że „państwo powinno budować fabryki”, spadła na niego słuszna krytyka. Używając innych słów, szef rządu powiedział praktycznie to samo, ale reakcja jest dużo łagodniejsza. Wygląda na to, że Donald Tusk ostatecznie porzucił liberalne poglądy na rzecz interwencjonizmu państwowego.
| »MDM, czyli Minister Dopłaci Młodym |
Propozycja utworzenia nowej spółki będącej w gestii polityków to także – mimo zaprzeczeń – kolejne miejsca w radach nadzorczych i zarządach do obsadzenia z partyjnego nadania. Podmiot Inwestycje Polskie to również ingerencja w mechanizmy rynkowe. Znając dotychczasową praktykę polityczną i nepotyzm w państwowych spółkach, trudno uwierzyć, że tylko ekonomiczne argumenty będą decydowały o przyznaniu finansowego wsparcia.
Sztuczka ministra Rostowskiego
Największe wątpliwości budzi sposób finansowania spółki Inwestycje Polskie. Emisja obligacji przez należący do państwa Bank Gospodarstwa Krajowego to nic innego jak dalsze zadłużanie. Podczas sobotniej konferencji Jacek Rostowski zapewniał, że zaciągany na inwestycje dług BGK nie powiększy deficytu budżetowego, ponieważ bank ten nie należy do sektora finansów publicznych. Trudno nie uznać tego zabiegu za kreatywną księgowość. Po utworzeniu Krajowego Funduszu Drogowego wykupywanie przed końcem roku obligacji to kolejna sztuczka ministra finansów na ukrywanie zadłużenia.
Co z tą prywatyzacją?
Mało wiarygodnie brzmią także zapowiedzi dalszej prywatyzacji, która ma zbudować bazowy kapitał BGK. Z przedstawionych kilka dni temu w „Rzeczpospolitej” informacji wynika, że w latach 2008-11 aż 8,2 mld zł przychodów prywatyzacyjnych stanowiły wpływy ze sprzedaży spółek skarbu państwa innym podmiotom państwowym. Oznacza to, że blisko 20 proc. środków prywatyzacyjnych pochodzi z przelewania kapitału między państwowymi firmami.
| »Na co i ile planuje wydać gabinet Donalda Tuska? |
Innym problemem jest moment prywatyzacji. Kryzys jest najgorszym czasem do sprzedaży udziałów w spółkach skarbu państwa. Ministrowie nie wyjaśnili też, z jakich środków zamierzają pokryć dziurę powstałą w wyniku faktycznego przekazania do BGK wpływów z prywatyzacji. Nie mniej ważny wydaje się fakt, że to nie minister, a BGK będzie sprzedawał akcje państwowych spółek. Wyodrębnienie części prywatyzacji poza budżet oznacza brak kontroli parlamentu (a więc obywateli) nad tym mechanizmem.
Drugie NFI?
| Zobacz też: | |
| Co nam obiecuje rząd Donalda Tuska? | |
Grzegorz Marynowicz
Bankier.pl




























































