REKLAMA
KRK'26

Rosnące płace pchają w górę ceny

Ignacy Morawski2019-10-17 08:40główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2019-10-17 08:40

Presja płacowa przekłada się na coraz wyższy wzrost cen w ujęciu rocznym. Inflacja bazowa, czyli miara inflacji służąca do odzwierciedlenia krajowej presji inflacyjnej, wzrosła we wrześniu o kolejne 0,2 pkt proc. Choć widać też sygnały, że dużo wyższej dynamiki cen już nie zobaczymy.

Rosnące płace pchają w górę ceny
Rosnące płace pchają w górę ceny
/ thetaXstock

Inflacja bazowa to inflacja nie uwzględniająca żywności i energii, czyli towarów, których ceny zależą w dużej mierze od kosztów surowców. We wrześniu wyniosła ona 2,4 proc., wobec 2,2 proc. w sierpniu – powyżej oczekiwań rynkowych. Drożeją przede wszystkim usługi, o czym wielokrotnie pisałem. Usługi mają wysoki udział płac w kosztach i nie są poddane silnej konkurencji międzynarodowej, dlatego ich ceny najmocniej zależą od krajowych płac i popytu konsumpcyjnego.

Co dalej z inflacją bazową? Patrząc na zmiany cen z miesiąca na miesiąc, widać, że najwyższa fala wzrostów jest już za nami. Obecnie miesięczne zmiany kształtują się na średnim poziomie ok. 0,25 proc., co jest spójne z roczną inflacją na poziomie ok. 3 proc. Czyli jeżeli trend zmian miesięcznych utrzyma się, to inflacja w ujęciu rocznym może jeszcze wzrosnąć – właśnie do ok. 3 proc. Większość ruchu w górę (startowaliśmy z poziomu 0,6 proc. w grudniu) została już prawdopodobnie wykonana. Jest to też spójne z trendami inflacyjnymi w Unii Europejskiej. Średnio w UE inflacja bazowa jest niska (1,3 proc.) i w takich warunkach bez znaczącego osłabienia złotego trudno będzie o dużo wyższą dynamikę cen w Polsce. Jesteśmy w końcu gospodarką mocno zależną od zjawisk za granicą.

Kluczowe będą zapewne pierwsze miesiące przyszłego roku. Nowy rok to moment, kiedy firmy często rewidują cenniki, w tym roku najwyższe wzrosty cen miały miejsce między styczniem a kwietniem. Wtedy zobaczymy, ile jeszcze jest mocy cenowej w firmach.

fot. / / SpotData

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (35)

dodaj komentarz
rekin1986
Zapomnieli wszyscy o krzywej Philipsa czyli presja płacowa a stopa bezrobocia

Zdrowa stopa bezrobocia to jest 10 procent czyli nie brakuje rąk do pracy ale też pracodawcy muszą uważać by pracownik nie odszedł do konkurencji

Przy obecnym bezrobociu trzeba podnosić wynagrodzenie minimalne w celu eliminacji najgorzej
Zapomnieli wszyscy o krzywej Philipsa czyli presja płacowa a stopa bezrobocia

Zdrowa stopa bezrobocia to jest 10 procent czyli nie brakuje rąk do pracy ale też pracodawcy muszą uważać by pracownik nie odszedł do konkurencji

Przy obecnym bezrobociu trzeba podnosić wynagrodzenie minimalne w celu eliminacji najgorzej płatnych miejsc pracy i zmusić ludzi do przekwalifikowania się na lepiej płatne profesje

Jeżeli w Polsce 70 procent ofert pracy jest za wynagrodzenie nie przekraczające 3500 brutto to znaczy , że mamy gospodarkę opartą o tanią siłę roboczą czas z tym skończyć albo zaczniemy tworzyć gospodarkę innowacyjną albo będziemy europejskim Bangladeszem
do_niczego
"Rosnące płace" nie mogę.Przecież właśnie PO to sprowadzono tanią siłę roboczą z Ukrainy żeby te PŁACE nie rosły ale ciemnotę można każdemu wmówić.W rządzie to może i rosną i tak wysokie zarobki.
kyd
Jesteśmy stopniowo coraz głebiej dymani.
Rosnące płące, rosnące ceny, socjalne wypłaty bez korekty o wskaźnik inflacji, progi podatkowe bez zmian i kwota wolna bez zmian.

Na kreowaniu tej chorej sytuacji zyskuje jedynie rząd i politycy. Społeczeństwo będzie coraz głębiej okradane z oszczędności.
Pieniądze w banku
Jesteśmy stopniowo coraz głebiej dymani.
Rosnące płące, rosnące ceny, socjalne wypłaty bez korekty o wskaźnik inflacji, progi podatkowe bez zmian i kwota wolna bez zmian.

Na kreowaniu tej chorej sytuacji zyskuje jedynie rząd i politycy. Społeczeństwo będzie coraz głębiej okradane z oszczędności.
Pieniądze w banku tym bardziej będą traciły na wartości.
ajser81
Prosty chłop jestem to może się nie znam, więc poprawcie mnie jeśli się mylę :
Płace powinny rosnąć w ekspresowym tempie a inflacja powinna być na wysokim poziomie.
Pracodawca rosnące koszta zatrudnienia zniweluje podnosząc cenę usług/ produktów.
To powoduje, że opłaca się iść do pracy a wręcz staje się to konieczne , bo
Prosty chłop jestem to może się nie znam, więc poprawcie mnie jeśli się mylę :
Płace powinny rosnąć w ekspresowym tempie a inflacja powinna być na wysokim poziomie.
Pracodawca rosnące koszta zatrudnienia zniweluje podnosząc cenę usług/ produktów.
To powoduje, że opłaca się iść do pracy a wręcz staje się to konieczne , bo z 500+ i socjalu już tak różowo nie ma.
Wyższe wynagrodzenia to i większe wpływy do budżetu z tytułu podatków.
Opłacalność wyjazdu do pracy za granice maleje, bo zmniejsza się różnica w wynagrodzeniu u nas i na zachodzie.
Wzrasta atrakcyjność pracy w Polsce dla pracowników ze wschodu.

Nie będziemy już co prawda tak atrakcyjni dla wielkich koncernów, produkty eksportowane nie będą już tak tanie, ale czy polskie ma być dobre bo tanie? Czy chcemy być nadal murzynami Europy, czy chcemy tą Europe gonić?








Jesteśmy bardziej atrakcyjni dla pracowników ze wschodu.
karbinadel
"Opłacalność wyjazdu do pracy za granice maleje, bo zmniejsza się różnica w wynagrodzeniu u nas i na zachodzie" - nieprawda, gdyż wraz z rosnącymi cenami i płacami rośnie też kurs waluty
warszawskiburak
Nie wiem, czy jesteś prosty chłop, ale na pewno nie jesteś pracodawcą.
czerwony_wiewior
"Płace powinny rosnąć w ekspresowym tempie a inflacja powinna być na wysokim poziomie" - taka sytuacja już miała miejsce, na przełomie lat 80-tych i 90-tych. W końcu wszyscy staliśmy się milionerami. To były czasy!
wjagus
Kolejny ekonomista, dla którego korelacja jest równorzędna ze związkiem przyczynowym. Tyle lat studiów psu pod ogon
pan_stanislaw_bezdomny
Powiedz to naszemu geniuszowi ekonomii alternatywnej SIlviemu.
silvio_gesell odpowiada pan_stanislaw_bezdomny
No przecież wiadomo, że inflacja jest zjawiskiem czysto monetarnym, więc polityka fiskalna nie ma na nią wpływu. LOL

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki