„Centralny Bank Rosji i rosyjski rząd powinny monitorować spekulację na rynku walutowym i podejmować na nim działania” – powiedział Dmitrij Miedwiediew.



W telewizyjnym wywiadzie rosyjski premier powiedział, że oprócz „czynników obiektywnych” mających wpływ na deprecjację rubla tj. spadające ceny ropy naftowej i sankcje nałożone przez zachodnie państwa, istnieją też inne czynniki. Miedwiediew miał na myśli spekulantów. „Bank centralny i rząd muszą mieć oko na spekulację i podejmować szybkie działania w razie potrzeby” – dodał polityk.
Takie samo zdanie w tej kwestii ma również Władimir Putin, który tydzień temu stwierdził, że "za rekordową słabością rubla stoją spekulanci". Putin zażądał, aby bank centralny i rząd "poprzez skoordynowane działania odebrali spekulantom ochotę do gry przeciwko rosyjskiej walucie".
Rubel od początku roku stracił w stosunku do dolara aż 40% wartości. W ciągu ostatniego kwartału waluta osłabiła się o 31%. W tym okresie Centralny Bank Rosji na obronę kursu wydał niemal 23 mld dolarów, z tego prawie 5 mld w ostatnich siedmiu dniach.
W ostatnim czasie władze monetarne masowo odbierały licencje najsłabszym bankom. Walka ze spekulantami może być kolejnym zadaniem postawionym bankowi centralnemu przez rząd.
Marcin Surowski
























































