Po miesiącu silnych spadków w środę notowania ropy naftowej odbiły się z trzymiesięcznego dna, drożejąc o ponad 3% i powracając powyżej poziomu 40 dolarów za baryłkę. Katalizatorem zwyżki były dane o zapasach paliw w Stanach Zjednoczonych.


Opublikowany w środę po południu cotygodniowy raport EIA pokazał to, czego uczestnicy rynku spodziewali się od lipca, a co przez miesiąc nie mogło się zmaterializować. Czyli wyraźny spadek zapasów benzyny, w sumie o 3,3 mln baryłek.
Przez ostatnie tygodnie pomimo trwającego sezonu urlopowego zapasy benzyny rosły lub pozostawały stabilne, co pozwalało oczekiwać spadku zakupów ropy przez rafinerie po zakończeniu wakacji.
W reakcji na raport EIA kurs nowojorskich kontraktów terminowych na ropę Crude podskoczył o 3,6%, do 41,12 USD za baryłkę. Europejska ropa Brent podrożała o 3,3%, osiągając cenę 43,37 USD za baryłkę.
ReklamaZobacz także
W ciągu poprzednich ośmiu tygodni notowania ropy naftowej spadły o ponad 21% po tym, jak od stycznia do czerwca „czarne złoto” niemal podwoiło swoją cenę, odbijając się od 12-letniego dna.
Jednakże zdaniem analityków zwyżka cen ropy może okazać się krótkotrwała. Świat nadal boryka się z nadprodukcją surowca, a powracający na rynek Iran i pompujące rekordowe ilości kraje arabskie z Irakiem i Arabią Saudyjską ani myślą ograniczać wydobycia.
KK




























































