

Jeszcze kilka lat temu kredyt na dowolny cel, za który bank żąda 12 proc. rocznie można było uznać za niezwykłą okazję. Dziś to górny limit najdroższego zobowiązania. W ostatnim roku byliśmy świadkami niespotykanej dotąd obniżki cen pieniądza. W najbliższych 12 miesiącach to właśnie ten czynnik, obok zmian w prawie, najmocniej będzie wpływać na wybory kredytobiorców.
W mijającym roku mieliśmy do czynienia ze zbiegiem kilku czynników, które zachęciły Polaków do odważniejszego sięgnięcia po pożyczki i kredyty. Poprawiająca się sytuacja gospodarcza tchnęła nieco optymizmu w domowe budżety. Spadek stóp procentowych sprawił, że cena pożyczanego pieniądza obniżyła się do nienotowanego wcześniej poziomu. Jednocześnie banki zaczęły pełniej korzystać z możliwości danych im przez zliberalizowaną Rekomendację T i usilniej zachęcały klientów, z którymi miały już kontakt do skorzystania z finansowania.
Okoliczności zdecydowanie sprzyjały zadłużaniu się na konsumpcję, a na mierzalne efekty nie trzeba było długo czekać - na koniec października gospodarstwa domowe miały do spłaty ponad 130 mld zł. Takiej wartości kredytów konsumpcyjnych w bankowych portfelach nie notowano od ponad trzech lat.
Kredyt już mocniej nie stanieje
W przyszłym roku bankowcy liczą na dalszy szybki wzrost kredytów konsumpcyjnych. Można spodziewać się, że to właśnie zobowiązania na dowolny cel będą główną siłą napędową zysków sektora. Kredytobiorcy nie powinni jednak spodziewać się znaczących obniżek ceny pieniądza, nawet jeśli będziemy świadkami kolejnych cięć stóp procentowych. Kredytodawcy będą manipulowali kosztami kredytu, przerzucając ich część do opłat i prowizji. Początki tego trendu widać już było jesienią tego roku - na rzeczywiście tani kredyt mogą liczyć tylko ci, którzy pochwalą się nieskazitelną historią kredytową i dobrą współpracą z bankiem.
Na dalszy spadek cen trudno także liczyć na rynku pożyczek pozabankowych. Bardzo ostra konkurencja pomiędzy coraz liczniejszymi dostawcami chwilówek przybrała formę wojny podjazdowej, w której bronią są promocje i rabaty. Do starcia dołączają się także banki - w ostatnich miesiącach byliśmy świadkami debiutu pierwszej bankowej chwilówki.
Praw ekonomii nie da się jednak oszukać - pożyczając bardziej ryzykownym klientom, firmy te muszą wkalkulować ryzyko w koszty świadczonej usługi. Na proponowanie dumpingowych cen mogą pozwolić sobie tylko zasobniejsi gracze debiutujący na rynku lub starający się zdobyć w nim większy udział. Nadal nie wiadomo także, jakie będą ostatecznie losy regulacji rynku pożyczkowego - niewykluczone, że kolejny rok przyniesie rozstrzygnięcia.
Hipoteki w cieniu wkładu własnego
2014 r. był rokiem stagnacji na rynku kredytów hipotecznych. Prawdopodobnie wartość udzielonych zobowiązań będzie wyższa niż przed rokiem, ale zmiana nie będzie bardzo znacząca. Spadek stóp procentowych zaowocował obniżką oprocentowania zaciąganych zobowiązań, ale ruch ten zamaskował istotny trend - banki podnoszą marże. O tym, że rekordowo tani kredyt wcale nie jest tak korzystny nowi kredytobiorcy przekonają się za kilka lat.
Zdecydowanym rozczarowaniem okazały się wyniki programu "Mieszkanie dla młodych"- do kredytobiorców trafi zaledwie około 38 proc. przygotowanych środków. Złożyło się na to kilka czynników, od znacznego ograniczenia zakresu działania schematu począwszy (m.in. oparciu go tylko na rynku pierwotnym), skończywszy na niedopasowaniu do oferty deweloperów.
Od nowego roku na kredytobiorców czekają istotne zmiany. Wysokość minimalnego wymaganego wkładu własnego wzrośnie do 10 proc. ceny mieszkania. Wymóg ten dodatkowo ograniczy grono zainteresowanych kredytem. Do tej pory niemal połowę nowych umów stanowiły kredyty z wkładem własnym mniejszym niż 20 proc. Zmiany w regulacjach mogą jednak oznaczać, że osoby, które nie posiadają odpowiednich oszczędności zainteresują się programem "Mieszkanie dla młodych", nie bacząc na jego niedogodności.
Prawne batalie frankowców
Temat kredytów walutowych powraca za każdym razem, gdy kurs franka szwajcarskiego odnotowuje bardziej znaczące zmiany. Z reguły słyszymy przy tej okazji wyrazy troski ze strony polityków i powtarzające się zapewnienia bankowców, że "sytuacja jest stabilna". Ten schemat powtórzył się w 2014 r. i zapewne w najbliższym czasie czekają nas kolejne odsłony spektaklu.
Jednak w 2015 r. pojawią się nowe elementy na scenie. Jednym z nich jest nowa regulacja upadłości konsumenckiej, dająca dłużnikom realną możliwość nowego startu i umorzenia zadłużenia. W ciągu najbliższych 12 miesięcy okaże się, jak sądy patrzą na losy kredytobiorców, w tym walutowych, którym powinęła się noga. Na pewno banki będą teraz bardziej skłonne do negocjacji z kłopotliwymi klientami.
W nadchodzącym roku możemy się także spodziewać kolejnych rozstrzygnięć w prawnych bataliach prowadzonych przez klientów składających pozwy zbiorowe. Szczególnie interesujące będą dalsze losy spraw mBanku i Banku Millennium. Chociaż trudno spodziewać się realizacji w naszym kraju scenariusza węgierskiego, to niewykluczone, że sądy doprowadzą do zmiany układu sił pomiędzy kredytobiorcami a bankami.
























































