Zgodnie w kwartalną rewizją składu portfela S&P500, już wkrótce do najważniejszego giełdowego indeksu świata dołączy Robinhood, który stoi za tzw. demokratyzacją rynku kapitałowego z bezprowizyjnym handlem akcjami, ETF-ami i kryptowalutami. To już kolejna firma związana z detalicznym tradingiem, która w tym roku zostaje amerykańskim blue chipem.


Termin „blue chip” pochodzi z gry w pokera, gdzie niebieskie żetony oznaczają najwyższą wartość. Na rynkach akcji w ten sposób określa się spółki tworzące najważniejsze krajowe indeksy giełdowe, skupiające firmy o największej kapitalizacji rynkowej, uznanej wiarygodności, stabilne finansowo, które są postrzegane jako bezpieczne i solidne inwestycje.
Amerykański S&P500, skupiający takie spółki, to najważniejszy indeks giełdowy świata, do którego na przykład porównują się inwestorzy, mierząc swoją skuteczność na rynku. W czasie najbliższej rewizji kwartalnej składu indeksu pojawią się w nim trzy nowe spółki. Zmiany nastąpią po wrześniowym rozliczeniu serii instrumentów na rynku terminowym (19 września) z efektywnym notowaniem nowych spółek w S&P500 od 22 września.
Nowe firmy w S&P500
Wśród nowych firm, które zgodnie z komunikatem S&P Dow Jones Indices, obliczającego indeks S&P500, znalazły się budowlana firma Emcor, specjalizująca się w infrastrukturze przemysłowej i energetycznej, technologiczna spółka AppLovin pomagająca twórcom aplikacji mobilnych w ich marketingu i monetyzacji, a przy tym będąca znaczący graczem na rynku gier mobilnych oraz Robinhood, która słynie z bezprowizyjnej aplikacji do handlu na rynkach kapitałowych. Nowe spółki weszły w miejsce MarketAxess Holdings, Caesars Entertainment i Enphase Energy.
Istnieje szereg kryteriów, które należy spełnić, aby znaleźć się w indeksie największych i najpłynniejszych amerykańskich spółek, takich jak giełdowa kapitalizacja (obecnie 22,7 mld dol.), płynność handlu, lokalizacja siedziby spółki, rentowność w ostatnich kwartałach, o czym więcej w artykule „Najważniejszy giełdowy indeks to portfel ponad 500 akcji”.
Przypomnijmy też, że w tym roku do S&P500 w wyniku okresowych i nadzwyczajnych rewizji zostało zakwalifikowanych już 11. spółek. Poza wrześniowymi zmianami nowymi spółkami są Interactive Brokers, Block, The Trade Desk, Coinbase Global, DoorDash, TKO Group Holdings, Williams-Sonoma, Expand Energy. Z kolei listę spółek, które dołączyły do indeksu w 2024 r. znajdą państwo w artykule „Właściciel UFC i WWE wchodzi do najsłynniejszego akcyjnego ringu”.
Detaliczny trading szturmuje miejsca w S&P500
Warte zauważenia jest natomiast to, że Robinhood, to już kolejna firma związana przede wszystkim z usługami dla inwestorów indywidulanych i szeroko pojętym tradingiem, a więc handlem aktywami, która w tym roku zostaje blue chipem. Oczywiście oprócz dużych banków inwestycyjnych jak JPMorgan czy Goldman Sachs, które także prowadzą usługi brokerskie, również dla małych inwestorów detalicznych (często poprzez wyspecjalizowane spółki zależne).
Wracając do tegorocznych debiutantów, w maju w wyniku nadzwyczajnej rewizji indeksu do S&P500 wszedł Coinbase (zastępując Discover Financial Services), czyli pierwsza giełda kryptowalut notowana na amerykańskiej giełdzie. W sierpniu, w wyniku kolejnej nadzwyczajnej rewizji skład portfela indeksu zasilił Interactive Brokers (zastąpił Walgreens Boots Alliance), świadczący usługi brokerskie dla klientów na ponad 150 rynkach finansowych w około 200 krajach.
Powszechność handlu na rynkach kapitałowych, długotrwała hossa na akcjach i kryptowalutach sprawiły, że kursy wymienionych spółek szybko zyskują na wartości. W tym roku akcje Robinhooda podrożały już o 218 proc., a firma jest obecnie wyceniana na ponad 105 mld dolarów. W reakcji na ogłoszenie o dołączeniu do S&P500 akcje Robinhooda podrożały o 17,6 proc.
Robinhood to już nie tylko akcje memowe
Wejście Robinhood do S&P500 jest postrzegane jako ważny moment dla branży fintech i handlu detalicznego. To spółka przeszła długą drogę od małego fintechu to dużego gracza na amerykańskim rynku akcji.
Została założona w 2013 roku przez dwóch absolwentów Uniwersytetu Stanforda, Vladimira Teneva i Baiju Bhatta, którzy chcieli zrewolucjonizować rynek kapitałowy, umożliwiając indywidualnym inwestorom darmowy dostęp do handlu akcjami i kryptowalutami. Nazwa Robinhood nawiązuje do legendarnego bohatera, który „zabierał bogatym i dawał biednym” – filozofia firmy polegała na likwidacji prowizji i demokratyzacji inwestowania.
Debiut aplikacji miał miejsce w 2014 roku. Szybko zdobyta popularność dzięki prostocie obsługi oraz braku opłat za transakcje, przyciągnęła miliony nowych, często młodych użytkowników, którzy wcześniej nie inwestowali na giełdzie. Model biznesowy oparty na „payment for order flow” umożliwił firmie generowanie przychodów mimo darmowego handlu.
Polega to na tym, że Robinhood nie wykonuje samodzielnie zleceń giełdowych, ale przekazuje je do tzw. "market makerów" (wystawców rynku), którzy realizują te transakcje. W zamian za przekazywanie zleceń Robinhood otrzymuje od tych podmiotów prowizje i opłaty. Z tego źródła pochodzi aż około 75 proc. przychodów firmy. Klienci Robinhooda faktycznie nie płacą prowizji za handel akcjami i innymi instrumentami, ale firma zarabia na różnicy, którą dostaje od pośredników za kierowanie ruchu transakcyjnego.
Zgodnie z wynikami za drugi kwartał Robinhood miał rekordowy poziom klientów posiadających środki na swoich kontach. Mianem Funded Customers spółka określa osoby, które posiadają co najmniej jedno konto i w ciągu ostatnich 45 dni miały saldo konta większe niż zero lub zrealizowały jakąś transakcję. W drugim kwartale 2025 roku liczba „Funded Customers” wzrosła o 2,3 miliona rok do roku i osiągnęła rekordowy poziom 26,5 miliona.
Ponadto Robinhood generuje przychody ze świadczenia innych usług finansowych, takich jak handel kryptowalutami, zarządzanie gotówką (oprocentowanie środków klientów), oferowanie funduszy ETF i opcji inwestycyjnych. Robinhood rozszerza też swój biznes o subskrypcje premium i dodatkowe usługi, co ma stabilizować przychody i zmniejszać zależność od zmienności wolumenów transakcji.
Analitycy Bernsteina w ostatniej nocie do klientów, stwierdzili że Robinhood wyrósł poza markę kojarzoną dotychczas z handlem akcjami memowymi i kryptowalutami, wskazując na przyspieszenie wzrostu udziałów w rynku we wszystkich klasach aktywów.
Obecnie 12 proc. przychodów Robinhooda pochodzi z handlu detalicznego akcjami i kryptowalutami w USA, co stanowi prawie dwukrotny wzrost w ciągu dwóch lat. Jego udział w handlu akcjami wzrósł z 2,8 proc. w 2023 roku do 5,5 proc. w 2025 roku, a w zakresie opcji wzrosła do 24 proc. wolumenu detalicznego, czyli ponad dwukrotnie w porównaniu z 2023 rokiem.
Ponadto spółka ma około 3,5 mln użytkowników płacących 5 dolarów miesięcznie (lub 50 USD rocznie) za korzyści związane pakietem GOLD. Zapewnia inwestorom indywidualnym dostęp do zaawansowanych narzędzi, funkcji i korzyści niedostępnych w wersji darmowej, takich jak jak oprocentowanie oszczędności, dostęp do karty kredytowej, a nawet oferty produktów hipotecznych. Spółka wrócił na ścieżkę wzrostu, rozszerzając działalność na rynek europejski.
W 2021 roku Robinhood zadebiutował na giełdzie Nasdaq, lecz początkowo doświadczał dużej zmienności kursów i krytyki, m.in. po aferze związanej z własnościowym ograniczaniem handlu akcjami GameStop podczas wzrostów „akcji memowych”. Po trudnym okresie bessy w 2022 roku, spółka zrestrukturyzowała się, wprowadziła nowe usługi (jak rozszerzone godziny handlu, portfele kryptowalutowe i rachunki emerytalne) i zaczęła ponownie rosnąć.
Analitycy twierdzą, że firma może przyczynić się do stworzenia rynku dla tokenizowanych papierów wartościowych spółek z rynku private equity, stając się tym samym liderem potencjalnej transformacji amerykańskiego rynku finansowego. Giełdowe tokeny Robinhood dla większości inwestorów będą stanowić prawdopodobnie jedyny dostęp do ekspozycji na firmy prywatne takie jak SpaceX czy OpenAI.
Dodanie do indeksu S&P 500 stawia Robinhood w jednym rzędzie z największymi amerykańskimi spółkami publicznymi. Symbolizuje uznanie dla jego pozycji na rynku finansowym i rosnącą akceptację fintechu oraz handlu detalicznego wśród inwestorów instytucjonalnych. Oznacza to również, że fundusze indeksowe i ETF-y śledzące S&P 500 będą teraz zobowiązane do zakupu akcji Robinhood, co potencjalnie zwiększy płynność i popyt.
Powtórka na giełdzie w Polsce?
Na polskiej giełdzie, mamy swojego Robinhooda, jak można nazwać XTB z mWIG40. To także historia z początku małego fintechu, który urósł do spółki wartej w pewnym momencie ponad 10 mld zł (obecnie około 9 mld zł) i zarabiającej po kilkaset milionów złotych na kwartał. XTB jako broker także sukcesywnie zwiększa bazę klientów, poszerzając ofertę o nowe innowacyjne na polskim rynku produkty oraz zdobywa zagraniczne rynki, dzięki czemu w ostatnich kwartałach stał się jednym z głównych kandydatów do wejścia do WIG20, czyli polskiego indeksu blue chips.
Co prawda modele Robinhooda i XTB się różnią, bo pierwszy zarabia głównie na przekazywaniu zleceń do market makerów, natomiast drugi zarabia jako broker-wystawca ofert i realizator zleceń na rynku kontraktów CFD, ale w obu przypadkach za skalę odpowiada oferowanie darmowego handlu dla masowego klienta detalicznego. Co ciekawe w okresie liczonym od debiutu Robinhooda na giełdzie w 2021 r., XTB bije go na głowę pod względem stopy zwrotu na kursie, nie uwzględniającej przecież 16,83 zł na akcję dywidend wypłacony w tym czasie. W przypadku XTB, które kilkukrotnie pukało już do drzwi WIG20, nie zostały one jednak jeszcze (?) otwarte. Robinhood za to wkrótce zacznie nowy etap swojej historii jako amerykański blue chip.
Michał Kubicki
























































