Choć PKO BP jest na najlepszej drodze, by 2019 rok zakończyć rekordowym zyskiem, to jednak na giełdzie bank bije rekordy słabości, a nie siły. W środę spółka zaliczyła 12 spadkową sesję z rzędu, co jest najdłuższą czerwoną serią w jej historii.


Po raz ostatni notowania PKO BP poszły w górę 25 listopada, później były już tylko spadki. Dokładnie dwanaście sesji z rzędu, na których wycena największego polskiego banku komercyjnego regularnie się osuwała. To najdłuższa seria słabości w historii PKO BP, równie fatalną serię bank zanotował tylko raz w swojej 15-letniej historii notowań: podczas giełdowego załamania z sierpnia 2011 roku.
W sumie między 25 listopada 2019 a 11 grudnia 2019 roku rynkowa wartość banku PKO spadła o 13 proc., podczas gdy branżowy WIG-Banki w tym samym okresie zanotował spadek o 9 proc. Warto dodać, że PKO BP jest największą polską spółką na giełdzie, przez co jej słabość rzutuje na główne indeksy GPW: WIG oraz WIG20. Ten ostatni we wtorek wyznaczył świeże tegoroczne minima i przez moment notowany był na poziomach najniższy od blisko trzech lat. Tegoroczna fatalna forma WIG20, który wyraźnie odstaje od europejskich odpowiedników to przede wszystkim "zasługa" spółek kontrolowanych przez Państwa, wśród których znajduje się także PKO BP. Sam bank notowany jest obecnie najniżej od dwóch i pół roku.
Giełdowa słabość PKO BP kontrastuje z wynikami prezentowanymi przez bank. Po trzech kwartałach 2019 roku spółka zaraportowała 3,3 mld zł zysku, czyli o 21,1 proc. więcej niż przed rokiem. Jeżeli do końca roku nie wydarzy się katastrofa, 2019 rok będzie dla PKO BP rekordowym jeżeli chodzi o zysk netto. Spółka dynamiką wyników i dyscypliną kosztową pozytywnie wyróżnia się także na tle sektora. Niestety, u inwestorów ostatnie dni zdominował temat obaw, a nie radości ze świetnych wyników.
Polityczno-frankowy miks
Obawy te świetnie podsumowała Marta Czajkowska-Bałdyga z Haitong Banku, która w raporcie z 6 grudnia ścięła wycenę PKO BP do 30,5 zł (obecnie to 33,47 zł, wcześniej analityczka wyceniała jednak PKO na aż 48,5 zł). W raporcie wymieniane są trzy podstawowe zagrożenia dla wyceny PKO BP, które mogą wynikać ze struktury własnościowej. Pierwszym są spekulacje prasowe, że bank może stracić swojego prezesa, drugim są doniesienia, że bank może zostać zmuszony do wzięcia udziału w procesie restrukturyzacji zagrożonych banków, a trzecim zagrożeniem jest to, że bank jest wymieniany przez prasę wśród faworytów do przejęcia mBanku "bez względu na cenę".
Przeczytaj także
Do tego dochodzi jeszcze niepewność związana ze sprawą kredytów we frankach, bank PKO jest bowiem liderem jeżeli chodzi o rozmiar portfela fankowego (wartościowo). Według szacunków analityków rezerwy PKO BP na walutowe kredyty hipoteczne, w związku z mniej korzystnymi orzeczeniami sądów w sprawie kredytów walutowych, mogą wynieść w IV kwartale 2019 roku 230 mln zł i 460 mln zł w latach kolejnych. Zdaniem analityczki zysk netto banku w 2020 roku będzie niższy niż w 2019, w 2021 roku o poprawę tegorocznego rezultatu też może być ciężko.


























































