REKLAMA
FORUM FINANSÓW

Reklamy inwestycyjne z udziałem znanych osób. Na co zwrócić uwagę przed wpłatą pieniędzy?

Wojciech Boczoń2026-10-19 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2026-10-19 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Polityk albo prezes dużej firmy opowiada w reklamie, jak bez wysiłku pomnożyć oszczędności. Nagranie wygląda przekonująco, a link prowadzi do strony podobnej do popularnego portalu. Tylko że za reklamą nie stoi osoba z nagrania. Stoją za nią oszuści. Podpowiadamy, jak ich rozpoznać i co zrobić, zanim przelejesz choćby złotówkę.

Reklamy inwestycyjne z udziałem znanych osób. Na co zwrócić uwagę przed wpłatą pieniędzy?
Reklamy inwestycyjne z udziałem znanych osób. Na co zwrócić uwagę przed wpłatą pieniędzy?
fot. RomanR / / Shutterstock

CSIRT KNF to zespół przy Komisji Nadzoru Finansowego, który wyłapuje groźne strony i zgłasza je do zablokowania. Prawie wszystko, co zgłasza, to fałszywe inwestycje. Jak wynika z raportu rocznego zespołu, w 2025 r. przekazał do blokady 41 751 niebezpiecznych domen. 40 225 z nich służyło właśnie temu oszustwu. W 2021 r. takich stron było 2203.

Ile na tym tracimy? Według Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na oszustwach internetowych w 2025 r. przepadło 537 mln zł. To kwota dla wszystkich rodzajów oszustw, nie tylko inwestycyjnych. Od dwóch lat fałszywe inwestycje to ponad połowa wszystkich oszustw phishingowych, które odnotowuje CERT Orange Polska.

Twarze, którym ufamy

Oszuści sięgają po wizerunki, które budzą zaufanie. W 2024 r. w co czwartej fałszywej reklamie inwestycyjnej wykrytej przez CSIRT KNF występował polityk. Dalej byli celebryci (14 proc.), spółki Skarbu Państwa (11 proc.), projekt Baltic Pipe (7 proc.) i przedsiębiorcy (6 proc.). Co dziewiąta reklama obiecywała z kolei odzyskanie pieniędzy utraconych wcześniej.

Bankier.pl

W 2025 r. przestępcy podszywali się też pod banki i biura maklerskie. Sugerowali tajne partnerstwa i programy dostępne rzekomo tylko dla klientów wybranej instytucji. Wykorzystywali nazwy Orlenu i ZUS-u oraz wielkich inwestycji, takich jak Baltic Pipe i Baltica. Przekonywali, że każdy obywatel może zostać udziałowcem takiego przedsięwzięcia.

Scammingout

Część reklam to deepfake’i, czyli nagrania przerobione przez sztuczną inteligencję. Kierownik CSIRT KNF Karol Paciorek zapowiadał w kwietniu w rozmowie z PAP, że w 2026 r. oszuści będą generować takie reklamy masowo. KNF ostrzega, że nagrania bywają bardzo realistyczne. Ruch ust bywa zgrany ze słowami, a głos łudząco podobny do prawdziwego. Przykłady można zobaczyć na stronie cebrf.knf.gov.pl/deepfake. Nie licz więc na to, że wypatrzysz usterkę w obrazie. Łatwiej wychwycić fałszywą obietnicę.

Jak działa pułapka

Wszystko zaczyna się od reklamy. Najczęściej na Facebooku, rzadziej w YouTube, w wyszukiwarce Google albo na TikToku. Hasła są do siebie podobne, np. „otrzymuj 500 euro dziennie” albo „gwarantowany dochód”. Oszuści chętnie nawiązują do tego, o czym akurat mówią media. W 2025 r. CSIRT KNF trafiał na reklamy, które wykorzystywały temat amerykańskich ceł.

Po kliknięciu lądujesz na „artykule” na stronie łudząco podobnej do znanego serwisu. Jest tam wywiad, którego nikt nie udzielił, i formularz. Czasem nie ma nawet strony, bo formularz wyskakuje od razu w reklamie. Oszustom chodzi o jedno: twoje nazwisko i numer telefonu.

Potem dzwoni „doradca”. Wie, w którą reklamę kliknąłeś, i mówi pewnie, według przygotowanego scenariusza. Dla wielu osób to znak, że wszystko jest w porządku, bo przecież same zostawiły numer, zwraca uwagę Bartłomiej Drozd z serwisu ChronPESEL.pl.

Na początek wystarczy niewielka wpłata. Na platformie widać rosnące saldo i ładne wykresy, ale to atrapa. Udawany zysk ma skłonić do kolejnych przelewów. Według KNF ofiary często zaciągają na to kredyty i pożyczki. W pewnym momencie „doradca” prosi o zainstalowanie programu, który rzekomo ułatwi inwestowanie albo zabezpieczy konto. W rzeczywistości daje oszustom dostęp do twojego komputera lub telefonu.

Prawda wychodzi na jaw przy próbie wypłaty. Nagle trzeba zapłacić za „weryfikację konta” albo „podatek”. Po kolejnym przelewie kontakt się urywa.

Po czym poznać oszustwo

Uważaj, gdy w reklamie albo na stronie, do której prowadzi, widzisz choćby jeden z tych sygnałów:

  • obietnicę konkretnego zarobku, np. „500 euro dziennie”,
  • tajny algorytm albo sztuczną inteligencję, która ma zarabiać za ciebie, choć nie musisz się na niczym znać,
  • rzekomą współpracę z bankiem albo państwową spółką,
  • presję czasu: „oferta ważna tylko dziś”, „ostatnie miejsca”,
  • stronę wyglądającą jak znany portal, ale z innym adresem w pasku przeglądarki,
  • zachwycone komentarze „inwestorów” i formularz z przyciskiem w rodzaju „Zainwestuj teraz”.

Kto opłacił reklamę, sprawdzisz w Bibliotece reklam Meta. Nie daje to jednak pewności. CSIRT KNF zwraca uwagę, że oszuści chowają złośliwą wersję reklamy wśród niewinnych, a biblioteka nie zawsze pokazuje tę, którą widziałeś.

Co sprawdzić przed przelewem

Najprostsza zasada brzmi tak: nie inwestuj przez reklamę ani przez kogoś, kto sam do ciebie zadzwonił. Jeśli oferta mimo to cię kusi, przed przelewem sprawdź pięć rzeczy.

1. Wejdź na oficjalny profil osoby z reklamy i ustal, kto naprawdę prowadzi platformę. Nie korzystaj z kontaktów podanych tylko w reklamie.

2. Zajrzyj na listę ostrzeżeń publicznych KNF. Jest na niej 667 wpisów (stan na 13 października 2026 r.). To firmy i strony, w sprawie których KNF zawiadomiła prokuraturę albo przystąpiła do postępowania jako pokrzywdzona. Brak firmy na liście nie znaczy jednak, że jest bezpieczna.

3. W wyszukiwarce podmiotów na stronie KNF sprawdź, czy firma ma zezwolenie. Nadzór radzi też, żeby przed inwestycją zapytać o zdanie licencjonowanego doradcę.

4. Wpisz nazwę firmy w nowej karcie przeglądarki i porównaj adresy stron. Datę założenia domeny sprawdzisz w bazie whois.

5. Gdy ktoś dzwoni i naciska na szybką decyzję, rozłącz się. Nie instaluj programów, o które prosi, i nie podawaj loginu do banku ani kodów. Jeśli chcesz coś sprawdzić, zadzwoń do firmy sam, na numer z jej oficjalnej strony. Prawdziwy doradca nie potrzebuje dostępu do twojego telefonu ani konta w banku.

Co zrobić, jeśli pieniądze już wyszły

Liczy się czas. Najpierw zadzwoń do banku i zmień hasła. Zastrzeż numer PESEL, a jeśli oszuści widzieli twój dowód osobisty, zastrzeż też dowód. Sprawę zgłoś na policję i do CERT Polska przez stronę incydent.cert.pl, nawet jeśli nie straciłeś pieniędzy. Przy fałszywych inwestycjach możesz zawiadomić także KNF.

Zachowaj dowody. Zrób zrzuty ekranu albo nagranie reklamy, zanotuj adres strony i nazwę konta, które ją opublikowało. Reklamę zgłoś też formalnie platformie. Mecenas Maciej Zaborowski tłumaczył w Bankier.pl, że takie zgłoszenie pokazuje, od kiedy serwis wiedział o naruszeniu. Jeśli to możliwe, poproś notariusza o poświadczenie, że reklama się wyświetlała.

Uważaj na drugą falę. W 2025 r. CSIRT KNF zanotował znaczący wzrost liczby reklam, które obiecują odzyskanie skradzionych pieniędzy. Dzwonią rzekome kancelarie i windykatorzy. Żądają opłat z góry, a każda ma być ostatnia. To dalszy ciąg tego samego oszustwa. W ogłoszeniach rekrutacyjnych, które opisał CSIRT KNF, grupy prowadzące fałszywe platformy szukały ludzi na stanowisko „Retention – Zwrot Środków”. KNF radzi krótko: nie płać za obietnice.

Dlaczego te reklamy wciąż wracają

Najgłośniej walczą z nimi Rafał Brzoska, założyciel InPostu, i jego żona Omenaa Mensah. Ich wizerunek od 2024 r. trafia do fałszywych reklam. W sierpniu 2024 r. prezes UODO nakazał Mecie, właścicielowi Facebooka i Instagrama, wstrzymać na trzy miesiące wyświetlanie takich reklam w Polsce. Meta zaskarżyła te postanowienia, a później wycofała skargi. W procesie cywilnym Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał zabezpieczenie i uznał za uprawdopodobnione, że Meta nie jest tylko technicznym pośrednikiem. To jednak dopiero wstępny etap, a cały proces może trwać latami.

Latem 2026 r. reklamy z wizerunkiem małżonków wróciły i do sporu włączył się rząd. W odpowiedzi dla ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego Meta napisała, że od lipca 2025 do czerwca 2026 r. usunęła 137 tys. reklam z Polski za naruszenie zasad dotyczących oszustw. Ponad 88 proc. z nich zniknęło, zanim ktokolwiek je zgłosił. Firma zapowiedziała też szerszą weryfikację reklamodawców. Ministra to nie przekonało. 26 sierpnia wystąpił do Komisji Europejskiej o 250 mln euro kary dla Mety. Powołał się na test CERT Polska: ze 122 zgłoszonych reklam, które zespół uznał za oszustwa, platforma usunęła 10. O karze zdecyduje Komisja.

Według CSIRT KNF przestępcy coraz sprawniej omijają zabezpieczenia platform. Chowają złośliwą wersję reklamy wśród niewinnych, podmieniają litery na podobne znaki z innych alfabetów, wstawiają neutralne miniatury i sztucznie wydłużają filmy. Chodzi o to, żeby oszustwa nie zauważyli ani analitycy, ani automatyczne systemy weryfikacji.

Bankier.pl
Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dostali od inwestorów 30 mln USD na startup Wordware, ale... świat się zmienił. Resztę wydadzą na Saunę
Wojciech Boczoń
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl

Ekspert z zakresu bankowości. Autor komentarzy, poradników, artykułów i branżowych raportów o bankowości. Redaktor prowadzący serwisu PRNews.pl. Autor cyklu raportów "Polska bankowość w liczbach". Dziennikarz Roku 2013 według Kapituły Konkursu IX Kongresu Gospodarki Elektronicznej przy ZBP. Dwukrotnie nominowany do nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka oraz laureat tej nagrody w 2014 r. Dwukrotny finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska (2019 i 2026). Laureat nagrody dziennikarskiej w XXIII edycji konkursu im. Władysława Grabskiego organizowanego przez NBP (2025). Tel. 881 083 389.

Tematy
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Scamming out

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki